Hej!
Druga część filmu o moich kosmetykach z wakacji :) Tym razem pokazuję Wam moje kosmetyki pielęgnacyjne, w tym część zużytych do samego końca ;) Przyjemności! P.
Hej!
Kolejny odcinek z serii Zdrowy Balans - dzisiaj rozmawiam z trenerką Kasią Rain o proporcjach między treningiem, pielęgnacją a dietą na naszej drodze do dobrego samopoczucia i pięknego wyglądu :)
Życzymy uśmiechu!
P.
___
Hej!
Tym razem w serii 5 porad znalazło się miejsce dla małych rozważań na temat cery suchej.
Zebrałam w całość wszystkie Wasze pytania zostawione pod planszami na FB i IG i ujęłam w jednym odcinku.
Zaskakująco dużo osób tym razem prosiło tylko o rekomendacje kremu czy serum.
Jak zawsze w tej serii - wszystkie rekomendacje znajdziecie poniżej :)
Przyjemności!
P.
___
A jak się prezentuje Wasz makijaż, po 13 godzinach? :D
Dzień dobry! Siedzę sobie przed komputerem od dwudziestu siedmiu minut, czytam, oglądam, lenię się. Wygrzebałam z archiwum kilka ciekawostek i pomyślałam, że mogę coś Wam napisać, tak bardziej od siebie :) Jakby nie było ode mnie wszystko, co się tu pojawia :D Każdy pewnie, kto śledzi trochę tendencje na rynku produktów dla osób z trądzikiem i skórą tłustą (albo ogląda YouTube :P) słyszał kiedyś o Effaclar K - że złuszcza, że silny, że matujący itd. W moim przypadku - mimo, że stosowany tylko na strefę T i to kilka dobrych lat temu przy buzi z drobnymi problemami... Tu się musi wkraść "mała" notatka tłumacząca - teraz wiem, że to były drobne problemy. Po fakcie moi drodzy! Kiedyś byłam głęboko przekonana, że skoro mi się czoło świeci, to znak, że skórę mam tłustą i wyglądam jakbym się o poranku polewała sowicie płynem dwufazowym, w którego skład wchodzi olej rzepakowy i topiona słonina (czyli, że dwufazowy to raczej nie.... hmmm...) O bogowie, mam nadzieję, że nikt sobie tego nie wyobraził o_O W każdym razie miałam, jak większość osób pewnie, ostrą fazę na stosowanie kosmetyków matujących wszelkiej maści, które się kompletnie nie nadawały do mojej cery i zamiast dawać wspaniały rezultat - dawały podwójną produkcję łoju i potworne przypadłości poboczne. Moja skóra nigdy nie była tłusta po całości, albo trądzikowa. Zawsze miałam cerę mieszaną, bardziej tłustą w lecie, przesuszoną zimą, potwornie wrażliwą na większość składników w kosmetykach, okropnie reagującą na większość leków (czytaj wysypkę mam nawet po Gripex Noc xD) i zmiany wody. Przestawiłam się w końcu na naturalniejsze produkty, zaczęłam sama robić kosmetyki i w ramach oszczędności - tak oszczędności - kupować droższe produkty (żeby mniej bulić za leki odczulające, bo niestety często tani krem dawał spektakularne parchy godne drogich zastrzyków czy maści - żeby nie było niedomówień, wiem, że są dziesiątki dobrych, tanich kosmetyków, ale po prostu ja nie mam szczęścia być ich zadowoloną użytkowniczką.). No i oczywiście odstawiłam silnie matujące produkty - skończyły się podrażnienia, zmniejszył się połysk czoła :D, skóra się uspokoiła. Żeby tak człowiek miał od razu we łbie więcej rozumu, ale nie. Złośliwie było się tępakiem :D To też doradzam wszystkim (oczywiście odstawianie, a nie bycie tępakiem jak ja :D!) cierpiącym na nadmierne przetłuszczanie cery - nie szorujcie jej mega wysuszaczami (ale trudne słowo!), bo ona ze złości jeszcze bardziej się przetłuszcza, żeby nadrobić to, coście zeskrobały :D To, że się cera naturalnie błyszczy, to jeszcze nie znaczy, że jest tłusta - tyle znam osób o cerze normalnej lub mieszanej, które się myją np. Vichy Normaderm, a potem kremują Effaclar K i okazuje zdziwienie rezultatem, że szok. Poważnie, przestałam już liczyć :D O wielka masakro! Już widzę komentarze odnoszące się do zabójczej ilości niepotrzebnego tekstu :D Hihihih. ... szału nie zrobił. Ba! Zafundował mi przemiany od ładnie wyglądającego przez trzy minuty matu, przez popękane jak wyschnięta kałuża czoło, aż do spektakularnego czerwonego placu pośrodku głowy. Wiem, że wielu osobom, pomógł - u mnie niestety to była totalna klapa. Sama jestem sobie winna - było trzeba wybrać coś bardziej odpowiedniego :D Po co ta cała paplanina?!?! Po pierwsze, bo mogę :D Po drugie, bo miałam chęć udzielić kilku wyjaśnień. Po trzecie wreszcie, bo Effaclar K mi przypomniał o fantastycznym koledze z półki aptecznej:
Tak moi drodzy - Effaclar H La Roche-Posay :) Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział o nim, w co wątpię, powiem pokrótce, że jest to krem do cery tłustej, która została wysuszona np. przez silnie działające żele myjące :) Tak, żeby żarty krążyły wszem i wobec - ostatnio producent puścił do aptek taki set:
O ironio! Do kremu dla skóry wysuszonej żelami myjącymi dołóżmy żel myjący :D UROCZE xD Mniejsza o to - krem jest świetny! Na popękaną, suchą, łuszczącą się skórę - działa kojąco, pięknie nawilża, łagodzi. Nie mogę się nachwalić i często do niego wracam. Bierze górę nad masłami naturalnymi w kwestii stosowania go na dzień - po masłach po prostu jestem za tłusta :) I wszystko spływa, a jak powszechnie wiadomo - ja lubię makijaż :D On się szybko wchłania, nie roluje mi się na twarzy, minerałki się nie warzą, no i nie uczula mnie przede wszystkim. Mogliby, co prawda dać chociaż 50ml (zamiast 40ml) za te sześć dych, ale i tak warto. Polecam go szczerze posiadaczom zbyt ostro potraktowanej cery tłustej, trądzikowej i mieszanej. I takim pechowcom jak ja, którym się łuszczy mordka po lekarstwach :D Mi pomaga :D Po kursywie pewnie się domyślacie, że idzie kolejna dygresja :D I słusznie :D Tyle ostatnio narobiłam sobie domowych kosmetyków, że mam chęć na jakiś luksusowy, cudownie pachnący krem, balsam, żel... Jakieś sugestie?? Wiecie co, czytam to jeszcze raz przed publikacją i nie mam pojęcia, czy w tym poście bardziej chodziło o polecenie ludkom w potrzebie kremu na popękaną buzię, czy o takie zwykłe babskie gadanie. No gadania zdecydowanie było więcej... Mam nadzieję, że przyjemnie spędziliście ze mną te kilka chwil. Dostałam w ubiegłym tygodniu tyle ciepłych maili, że chciałam do Was napisać coś tak mniej formalnie niż zwykle (dobra, sorry za ta bzdurę, bo do formalnego stylu zawsze mi brakuje kilka mil ;)) Pozdrawiam tych nielicznych, którzy zechcieli poświęcić mi dziś kilka cennych minut ze swojego wspaniałego życia :) P.
O moim kremie do rąk/dekoltu nagram film w niedługim czasie - proszę o chwilę cierpliwości. Pozdrawiam Was gorąco i mam nadzieję, że nie męczy Was kaszel :) P.
Cześć Dzieciaki! Uwielbiam to powitanie mimo, że tyle osób się śmiertelnie za nie na mnie obraża :D Tym razem dzielę się "recepturą" na maseczkę przeciw wypryskom - taki mój standardowy przepis kiedy coś mnie zaskoczy i szybko chcę się tego pozbyć. Zanim zacznę - rozszerzę jednak wątek szalików :D Ostatnimi czasy dostaję po kilkanaście maili dziennie z prośbą o "coś na pryszcze" i gdzieś między tymi mailami pojawiają się pytania o "wypryskowe zagłębia". Mam kilka teorii odnośnie miejscowego pojawiania się pryszczy i tu właśnie do akcji wchodzi szalik :D Oczywiście musicie wziąć pod uwagę, że pryszcze pojawiają się NIE TYLKO z wymienionych poniżej powodów! Dieta, poziom hormonów w organizmie, bardzo często papierosy/alkohol, leki, alergie i kto wie, może przelatujący zbyt nisko satelita :D
Pryszcze wyłącznie na brodzie? - UWAGA SZALIK! Kiedy ostatnio wrzuciłaś/łeś do pralki swój szalik, chustkę albo wyczyściłeś/łaś kołnierz kurtki? Owszem, to też może powodować wypryski.
Pryszcze tylko po jednej stronie twarzy? - Pewnie nie dezynfekujesz swojego telefonu i zgromadzone na nim bakterie fundują Ci przykrości. A może zbyt rzadko zmieniasz poszewkę na poduszkę i hodujesz małe kolonie na wytartym w nią kremie na noc ;>? Pryszcze na czole i przy linii włosów? - Grzywka z pewnością nie pomaga - zwłaszcza, jeśli masz aktywne pryszcze i roznosisz nią bakterie z miejsca na miejsce. Poza tym wypryski mogą powodować Twoje produkty do włosów. Warto czasem o tym pomyśleć ;) Pryszcze pod pachami? - To może być wina dezodorantu (skóra nie lubi któregoś składnika) albo depilacji. Czasami podrażniona skóra reaguje wypryskami, czasem to z powodu braku pilingu wrastające włoski "otaczają się syfem" - wybaczcie dosadny opis :D To tak na wstępie - może komuś się przyda. Do rzeczy zatem: W zasadzie trzeba tylko wymieszać ze sobą: - 1 łyżeczkę zielonej glinki - obsuszy wypryski, zaleczy je i wybije trochę bakterii :D - 1/5 (tak wynika z moich obliczeń ^^) łyżeczki cynamonu - to pachnące cudeńko zredukuje zaczerwienienia i sprawi, że maseczka zmini zapach z błotno-mułowego na błotno-cynamonowy :D - 1 łyżeczka jogurtu naturalnego - ja preferuję typu BIO (Lidl ma jeden genialny za 1,29, ale wywaliłam opakowanie, więc nie podam nazwy), ale może być każdy naturalny - wybór należy do Was :D Ostatecznie można zastąpić dwiema łyżeczkami mleka lub wody. Naturalnie kranówka się nie nadaje. - 1/2 łyżeczki oleju jojoba - można zastąpić go olejem lnianym, z nagietka, oliwą z oliwek - to służy tylko zniwelowaniu ewentualnego łuszczenia. Jeśli macie ochotę można dorzucić kilka kropli olejku pichtowego, ale to jest opcjonalne. - w przypadku, gdy zostało Wam sporo przebarwień po wypryskach (ja mam pryszcz przez dzień lub dwa, ale przebarwienie zostaje na kilka tygodni) polecam dodać 1 łyżeczkę soku z cytryny - tylko na bogów (!) nie z butelki tylko takiego świeżo wyciśniętego z owocu. Krok ten zdecydowanie odradzam, jeśli wyciskaliście pryszcze lub macie wrażliwą cerę - będzie szczypało. - jeśli macie cerę odwodnioną warto wcisnąć do maseczki miąższ z 1/4 pomidora, nie wysuszy całej buzi, ale pryszcze dostaną za swoje ;) Maseczkę polecam trzymać na twarzy około 10-15 minut. Nie wolno doprowadzić do wyschnięcia. Zawsze można zrobić połowę mniejszą porcję, trochę zwiększyć ilość glinki i VOILA! Punktowy preparat na wypryski gotowy :D Trzymać w lodówce maksimum dwa dni. Oby pomogło Wam tak szybko, jak mi :D Pozdrawiam gorąco!
Hejo! Moja youtube'owa psiapsiuła AkinAA1 poprosiła o film z pielęgnacją cery. U mnie to prosta sprawa jest: mówisz - masz :D Po kolei pokazałam Wam: - tonik różany - bardzo prosty do zrobienia. Gdyby ktoś miał chęć na ciekawszą jego wersję - zapraszam TUTAJ - film, przepis i kilka słów wyjaśnienia :) - serum jabłkowe z witaminą C - TUTAJ znajdziecie przepis i szersze omówienie sprawy :) - krem przeciwzmarszczkowy Absolute Organic - recenzja TUTAJ - krem regulująco-matujący Organix Cosmetix - parę słów więcej znajdziecie TUTAJ - Aptonia emulsja z filtrem SPF30 kupiona w Decathlonie - płyn micelarny Bioderma Sensibio H2O - tego to już nie mam nawet siły opisywać, bo można się wszędzie na jego temat naczytać i nasłuchać i przede wszystkim naoglądać ;) - krem ryżowy do mycia buzi - już nagrałam film, jak go zrobić, tylko jeszcze edit muszę przeprowadzić i się na bank z Wami podzielę :) - nawilżające serum do twarzy - też się nie rozpędzam z opowiadaniem o tym produkcie, bo nagram i o nim film. Przyjdzie czas i wszystko się wyjaśni :) I wszystko jasne, żadnych dziwnych sekretów nie mam :D Pozdrawiam gorąco! P.
Oficjalnie - odpowiadam :D
Odpisywałam i odpisywałam na komentarze i jednak mimo wszystko ktoś nadal pyta o OCM.
Zasadniczo wszystko powiedziałam w filmie, więc tutaj podrzucę tylko linki do kilku wspomnianych produktów:
EDIT po kilku godzinach silnych bulwersów w tym temacie:
To jest moje zdanie i nikogo absolutnie nie mam zamiaru wołami przekonywać, że ma uważać tak, jak ja.
Jeśli OCM cuda dla Was uczynił - nie widzę powodu, by z niego rezygnować - proste :)
Jeszcze dwa słowa o tym zmienianiu skóry:
Uważam, że gdyby olej mógł zmienić typ skóry - czyli zasadniczo musiałby zmienić chromosomy?! - już od dawna nie byłoby problemu z rakiem skóry. Owszem - cera może dużo lepiej wyglądać, czy nawet przetłuszczać się zdecydowanie mniej jeśli się z tej metody korzysta, ale skóra się nie zmienia! Odstawiacie OCM i ona wraca do poprzedniego stanu.
Co do zmian - dieta, poziom hormonów, wiek - wszystko ma wpływ na zmiany w naszej skórze, ale mycie jej olejem doprawdy struktury skóry nie zmieni.
Nawet zaryzykuję stwierdzenie, że nadmierne natłuszczanie może trochę skórę wysuszyć, bo przestanie samodzielnie produkować łój. Tyle. Czekam na pręgierz :D
Howk!
Mam stosunkowo nową rutynę dbania o buzię, zwłaszcza wieczorami. Wybaczcie, że ten film jest lekko niepoukładany, a mój głos nawala, ale nadal jestem trochę chora.
Liczę, że osoby cierpiące (zwłaszcza zimą) z powodu nadmiernej suchości skóry znajdą tu coś ciekawego dla siebie. Gdyby coś było niejasne (a zakładam, że połowa będzie zważywszy moją kondycję ;) ) - proszę o komentarze lub wiadomości przez e-mail. Postaram się możliwie jasno i szybko odpowiadać :)
Przy okazji pokazuję Wam jak zdjąć sztuczne rzęsy, żeby nadawały się do kolejnego użycia. Dobre rzęsy nie są jednorazowe! To tylko kilka kroków, a moim zdaniem naprawdę warto ;)
Z pewnością ktoś zapyta, więc z góry się "wyspowiadam", czego użyłam ;):
- rzęsy INGLOT 71 (moja nowa perełka!)
- płyn micelarny PAT&RUB Face
- mleczko oczyszczające PAT&RUB Face
- tonik PAT&RUB Face
- krem na noc PAT&RUB Face
- krem pod oczy Opti - Capilaril PHARMACERIS
Większość z tych produktów mam od niedawna i jeszcze nie wyrobiłam sobie o nich solidnego zdania, więc nie będę specjalnie się na ten temat rozpisywać i opowiadać bajek ;) W swoim czasie będzie film, jeśli będziecie zainteresowani :)
Pozdrawiam serdecznie i życzę zdrowych Świąt ;)
P.
Składniki:
- masło kakaowe 30 g
- olej/oleje dowolnie wybrane 5-8 ml (2 łyżeczki do herbaty)
Ostatecznie zamiast masła kakaowego można wykorzystać masło shea, ale ja szczerze polecam kakaowe - zastyga szybciej, jest przy tym znacznie gęstsze i raczej nie ma grudek.
Co do olejów - polecam każdy czysty olej : jojoba, rycynowy, herbaciany, z nagietka, awokado, z kiełków pszenicy... można tak wymieniać w nieskończoność. Robiłam nawet z oliwą z oliwek i wyszło idealnie :D
Dodatki:
Jeśli macie chęć czymś wzbogacić swój balsam możecie dodać np. ekstrakt z maliny w płynie, lub inny ekstrakt płynny (zależnie czego oczekujecie od gotowego produktu, nadadzą się nawet proteiny jedwabiu) w ilości 10 kropli na podaną przeze mnie proporcję.
Zawsze możecie też dołożyć 3-4 krople olejku eterycznego/zapachowego dla lepszych doznań estetycznych - TRZEBA TYLKO KONIECZNIE SPRAWDZIĆ, CZY MOŻNA GO STOSOWAĆ NA SKÓRĘ!!!
Ja czasami dodaję odrobinę (słownie szczyptę) złotego pigmentu - mam wtedy balsam rozświetlający. Tylko trzeba uważać z ilością, bo można skończyć jak cukierek oblepiony sreberkiem (złotkiem?!) :D
Balsam można wykorzystywać przez około dwa miesiące (oczywiście uwzględnijcie świeżość Waszych produktów itd.)
Przygotowana przeze mnie porcja starcza na jakiś miesiąc. Po prostu bierzesz kostkę i nacierasz ^_^
Mam nadzieję, że ktoś zrobi w domu i da mi znać, jak się udało :)
Pozdrawiam gorąco!
P.
Witajcie Pięknotki!
Kolejna recenzja, tym razem maseczki, która zaimponowała mi szalenie swoją skutecznością:
A tak niepozornie wygląda...
Ja ze swojej strony jeszcze raz dodam - nakładajcie GRUBĄ warstwę, bo naprawdę ciężko jest to zeskrobać z buzi kiedy cienka powłoka zastygnie i się "przylepi".
Mi na całą twarz wystarcza czubata łyżeczka maseczki i podobna ilość wody. Proszek łatwo się rozrabia i zastyga na tyle powoli, że spokojnie zdążycie rozprowadzić masę na buzi.
Maseczka w opakowaniu jest różowa, na buzi biała lub łososiowa.
Nie wiem, czy to faktycznie tak działa, ale przekażę tą informację, może ktoś będzie umiał zweryfikować:
kosmetyczka mi powiedziała, że maseczki z algami mają to do siebie, że te algi działają jeszcze kilka godzin po zdjęciu maseczki. Dlatego też nie powinno się zmywać już buzi, ani nakładać kremu (aż do normalnego traktowania twarzy przed snem ;) ). Nie mam pojęcia, czy to prawda, ale z pewnością uczucie po zdjęciu maseczki jest tak przyjemne, że nie ma ciśnienia, by jakieś dodatkowe produkty nakładać. Ja np. zaraz potem idę spać ;)
Mam nadzieję, że na coś się przyda moja gadanina ;)
Pozdrawiam gładko!
P.
Zbierałyśmy się z tym jak sójka za morze, ale w końcu udało się nagrać :D
Zdaję sobie sprawę, że film jest dłuuuuuugi - tak wyszło :) Może gdyby wyciąć śmiechy i żarty trwałby 10 minut, ale wtedy straciłby najcenniejszy walor xD
Jeszcze kolejny raz zaznaczę - tak dla pewności - Weronika nie jest moją siostrą :)
Kilka zdjęć produktów znajdziecie TUTAJ.
A TU link do sklepu.
Prosiliście też o składy poszczególnych produktów - proszę bardzo:
Ceny produktów kształtują się od 49zł do 75zł. Nie są to kosmetyki tanie (przynajmniej w moim mniemaniu), ale z pewnością warte swojej ceny. Myślę, że jest to dobre rozwiązanie dla osób, którym tak szalenie przeszkadza zapach domowych kosmetyków naturalnych. Szczerze polecam zastosowanie np. jednego z nich w charakterze kuracji - coś na zasadzie "zużywam jedno opakowanie i wracam do regularnych produktów" :) Genialny prezent gwiazdkowy dla kogoś kto obsesyjnie dba o włosy :) Albo zwyczajnie lubi luksusowe produkty pielęgnacyjne :)
Mam nadzieję, że na coś się Wam przydała ta recenzja :)
Pozdrawiam gorąco.
P.
PS Jeszcze raz baaardzo dziękuję Werce, że zgodziła się pomóc mi w tym zadaniu i miała na tyle odwagi, by stanąć ze mną przed kamerą :)
Przede mną kolejna próba - test ekskluzywnej (przynajmniej w mojej opinii) linii produktów pielęgnacyjnych do włosów właśnie z PAT&RUB. W zasadzie linie są dwie - Regenerująca i Do Włosów Tłustych. Naturalnie nie mam dwóch głów i dwóch totalnie różnych problemów, więc poprosiłam kogoś o pomoc ;)
Moja koleżanka ma włosy tłuste, dość grube i wrażliwą skórę głowy, która reaguje między innymi na zmianę szamponu, dlatego też będzie testować produkty z linii zielonej: szampon, odżywkę i maskę (co najciekawsze z zieloną glinką!!!).
Linia PAT&RUB do włosów tłustych.
Maska do włosów tłustych z glinką zieloną.
Wiem, że sporo z Was narzeka na tłustą skórę głowy i skarży się, że musi myć włosy codziennie. Zobaczymy, czy udało się znaleźć rozwiązanie dla tych problemów.
Ja nie mam specjalnych kłopotów z moimi włosami. Jedyne, na co mogę narzekać o tej porze roku to fakt, że zaczęły się zimne dni i znowu muszę używać suszarki. W związku z tym moje włosy są lekko przesuszone. Niestety brak im też objętości z powodu czapki :/ Zobaczymy, czy linia czerwona upora się z tymi niedogodnościami ;) Również będę testować szampon i odżywkę. Najbardziej jednak ciekawi mnie maska - czy da mi porównywalny rezultat do mojej domowej maski z bananów?
Maska regenerująca do włosów suchych i zniszczonych.
Linia PAT&RUB do włosów suchych i zniszczonych.
Wiem też, że jest spora grupa osób, która ma właśnie włosy zniszczone, suche lub farbowane - czyli takie, które potrzebują dodatkowej opieki i nawilżenia. Może to będzie coś dla Was?
Jak do tej pory podobają mi się opakowania - szczerze wolę szampon w tubie, niż w butelce - i tak w końcu stawiasz butelkę na wieczku, żeby wszystko spłynęło. Poza tym - jeśli się nie lubi marnotrawstwa, jak ja - można przeciąć tubę i wykorzystać produkt do końca.
O zapachach, konsystencji i przede wszystkim o rezultatach opowiemy za kilka tygodni w (mam nadzieję niedługim) filmie.
Zobaczymy, czy sprawią to, co obiecano nam na opakowaniu ;)
To jest (zaraz po filmie o dezynfekcji) jeden z moich najważniejszych filmów. Jeśli masz chęć zrobić sobie kosmetyk - obejrzyj go koniecznie.
Aspekty, na które należy zwrócić uwagę:
- warunki przygotowania - higiena
- temperatura przechowywania
- właściwości pojemników
- częstość otwierania pojemnika
- termin przydatności półproduktów
- ewentualne reakcje półproduktów ze sobą
Kombinowałam, kombinowałam i wykombinowałam :D
Ja nie lubię tego typu produktów, ale z racji, że prośba była bardzo gorąca i bez błędów ortograficznych - nagrałam ;)
Składniki:
* oliwa z oliwek 5ml;
* hydrolat (najlepiej oczarowy, ale nada się KAŻDY inny) 8ml;
* olej rycynowy 5 kropli;
Na większą ilość wystarczy przeliczyć składniki - mnożenie było w podstawówce :D
Obiecałam - jest :D
To moja ulubiona technika stosowania oleju. Nauczyłam się tego triku na wakacjach w Egipcie.
Gdyby kogoś interesowało - wysypka pojawiła się po użyciu żelu do mycia ciała Yves Rocher Apricot. Z reszty ciała mi zeszło, z buzi niestety nadal nie :(
Oczywiście - oleju nie trzeba zmywać, ja tak robię, bo w moim przypadku skuteczniej działa :)
Kilka słów o tym, jak dbam o dłonie i paznokcie. Nie dodałam jeszcze, że zmywam zawsze w rękawiczkach, a base coat stosuję, żeby paznokcie mi się nie odbarwiały. Może ktoś się czegoś nauczy ;)
Nagrywałam to późno w nocy, dlatego mam dziwne zapętlenia słowne i załącza mi się szyk przestawny :)
Testuję nowy program do obróbki filmów, więc to wideo też wygląda trochę inaczej niż zwykle.
Lakiery:
base coat - Wet&Wild
różowy - INGLOT - 166
aha... to dziadostwo, co mi zabarwiło palce to piękny koralowy lakier Rimmel "Coral Romance"
Pamiętajcie o dokładnym oczyszczeniu wszystkiego, czego będziecie używać! Również waszych dłoni ;)
Jeśli ktoś ma taki mały spieniacz do mleka - świetnie by się to nadało do mieszania. Tylko przeznaczcie go wyłącznie do tego celu - do spożywczych rzeczy już się raczej nie nada :)
Składniki na KREM DO CIAŁA:
1) faza tłuszczowa: masła i oleje zależnie od upodobań - im więcej dodacie oleju tym rzadszy będzie gotowy krem, analogicznie im więcej masła tym bardziej gęsty wyjdzie gotowy produkt. Ja proponuję: 15-20g masła np. kakaowego + 3g emulgatora z oliwy + 5g oleju np. jojoba. Można też zastosować wosk pszczeli tak, jak masło :)
2) faza wodna: 100ml wody destylowanej lub demineralizowanej
3) ewentualnie dodatki: 3-5g ekstraktu z maliny LUB 12 kropli wit. C/E. Jeśli ktoś chce mieć pachnący krem może dodać 5-8 kropli olejku eterycznego np. brzoskwiniowego TYLKO NAJPIERW SPRAWDŹCIE, CZY NADAJE SIĘ DO STOSOWANIA NA CIAŁO!!!
4) żeby starczyło na dłużej: konserwant - ja polecam spirytus 4g.
Składniki na lekki lotion do ciała:
- faza tłuszczowa: 3g emulgatora z oliwy +15g oleju np. migdałowego + 2g wosk pszczeli (lub masło shea)
- faza wodna: 120ml wody destylowanej
- dodatki: np. 4 krople olejku melisowego :)
- konserwant: 6g spirytusu (ok. 2łyżeczki do herbaty) - można też dodać wódki, ale wtedy to będzie 4łyżeczki i dajcie trochę mniej wody destylowanej :)
Składniki na mleczko do ciała:
- faza tłuszczowa: 16g emulgatora + 40g oleju np. z orzechów makadamia + 8g wosku pszczelego (lub masła)
- faza wodna: 130ml wody destylowanej
- dodatki: np. 10 kropli olejku eterycznego z drzewa różanego :)
- konserwant: 7g spirytusu.
UWAGA!!! We wszystkich recepturach podaję wodę destylowaną - jeśli ktoś znajdzie wodę demineralizowaną też będzie ok. Kranówka odpada, a butelkowanej mineralnej nie polecam. Wszędzie jako konserwant można użyć spirytusu lub wódki zgodnie z podanym wyżej przeliczeniem. Nie stosowałam żadnych innych konserwantów, więc nie mogę nic innego polecić, ani nie mam zdania na temat innych konserwantów. Jak zawsze jeśli nie mam o czymś pojęcia - nie wypowiadam się. Podobnie z emulgatorem z oliwy - znam tylko ten jednen i szczerze go polecam. Próbowałam z lanoliną, ale nie odpowiadałam mi konsystencja i zapach - Wy możecie śmiało próbować użyć jej zamiast tego z oliwy. Lanolinę w tubce znajdziecie w każdej aptece - koszt około 1-2zł.
Co do stosowania na twarz - eksperymentujcie - z moich receptur raczej nic nie powinno uczulać, ani powodować nieprzyjemności. Ja osobiście jeszcze nie próbowałam. Jeśli chcecie mieć krem do rąk lub stóp - dajcie mniej wody, będzie gęsty produkt gotowy :) Można też dodawać glinek, jeśli ma się cerę z problemami :)
To już chyba wszystko :P
Taki mój dodatkowy zabieg na buzię, który stosuję od czasu do czasu, żeby konkretnie oczyścić buzię. Absolutnie nie nadaje się to dla osób z cerą naczynkową - niestety parówki mogą zwiększyć liczbę pękniętych naczynek :/ Czarszka - Parówki ziołowe ;]
Pozdrawiam!
P.