Witajcie Kamraci! Od razu powiem, co mam na buzi, bo już się sto osób zdążyło zapytać pod ostatnim filmem ^^ : - podkład BOURJOIS Healthy Mix 54 - korektor MAYBELLINE Dream Lumi Touch 02 - róż INGLOT 84 - cień INGLOT 363 do wypełnienia brwi - kredka do ust SEPHORA 408 - błyszczyk RIMMEL Vinyl Gloss 260 Tadaaam! W tym odcinku "Dodaj kolor do swojego makijażu" wystąpili: - baza pod cienie ELF Sheer - cień cielisty INGLOT 353 - cień jasno-brązowy z mojej palety 120 cieni :) (raczej niedostępny) - pigment Alva Li La Lilac - tusz do rzęs MAYBELLINE Colossal Volume Express - dobry będzie do szkoły, albo jeśli ktoś nie lubi silnego makijażu. Zapomniałam jeszcze dodać, że skrętu mi WCALE nie trzyma - po 15 minutach już zaczynają opadać. Ok. Oby się przydało :) Macie chęć jeszcze na inne tego typu triki? Pozdrawiam! P.
Aloha!
Część druga mini serii o malowaniu kreski - gotowa! Wybaczcie moją zmęczoną twarz (film nagrywany po ciężkim dniu, w środku nocy) i mega-tapetę - niestety tak to już u mnie jest, że po każdej wizycie gdziekolwiek cera reaguje mi czerwonymi plamami i wypryskami na zmianę wody.
Do rzeczy:
Moim zdaniem liner w płynie (wykluczając linery w pisaku - one są dziecinnie proste w obsłudze) to najtrudniejsza opcja malowania kreski. Dają małą kontrolę, dość mocno się ślizgają i stosunkowo długo schną - co za tym idzie, wzrasta ryzyko odbicia kreski na górnej powiece :/
Zanim zabierzecie się za malowanie - kupcie porządny liner. Szkoda marnować czas na naukę shitem - słowo ... moje :D Polecam cieniutki, delikatny pędzelek - grube aplikatory, gąbki, długie i niezbyt precyzyjne włosie tylko utrudniają zadanie. Jeśli już kupiliście liner i aplikator Wam nie odpowiada zawsze można spróbować zanurzyć cienki pędzelek do linera w opakowaniu i wykorzystać go zamiast oryginalnego - często tak robiłam w całkiem dobrym skutkiem.
Formuła to Wasz wybór - czy wolicie bardziej płynne, czy gęste - opcji jest wiele. Sprawdźcie, co Wam najbardziej pasuje :)
Jeśli bylibyście mną - a nie wyobrażam sobie dlaczego nie mielibyście być xD - przychodziłaby Wam czasem ochota troszkę zaszaleć np. z brokatem (GLITTER!!!! YEY!!!!!) Liner w płynie schnie powoli, co pozwala "dolepić" do niego brokat. Zamiast kupować ekstra opakowanie linera brokatowego na jeden raz - można zaoszczędzić pieniążek w ten sposób :D
Oby Wam się prosto malowało :D
Witajcie Piękności!
Dziś takie trochę prywatne wideo - pokażę Wam jak można szybko i prosto namalować na twarzy maskę.
Taki last minute trochę - zawsze można włożyć czarną sukienkę, kontrastujące rajstopy i oba wybrane kolory wykorzystać przy malowaniu maski. Całość mi zeszła góra 10 minut.
Zasadniczo nada się też dla maluszka (Ponownie podkreślam jak ważne jest dobranie produktów i omijanie okolicy oczu! Przezorny zawsze ubezpieczony.), albo może ktoś z Was idzie na bal do szkoły... Myślę, że jakieś zastosowanie się znajdzie :)
Wiem, że ona tutaj jest potwornie nierówna - musicie mi wybaczyć, bo to jest raczej instruktaż, niż regularny tutorial. Byłam już bardzo zmęczona po całym dniu, ale obiecałam to nagrać i chciałam się wywiązać :)
Mam nadzieję, że pomysł się przyda nie tylko Basi - którą z tego miejsca serdecznie pozdrawiam!
Powodzenia!
P.
Hej Dzieciaki!
Komu się zdarza chomikować puste pudełka???
Jeśli do tej pory tego nie robiliście, może pora zacząć, bo korzyści jest całkiem sporo :)
To tylko kilka pomysłów na wykorzystanie pudełeczek po... wszystkim :D
Kto dużo podróżuje, ten z pewnością doceni zmianę w bagażu podręcznym, kiedy na weekendowy wyjazd spakuje 15ml zamiast 250ml Cetaphilu ;)
Nie byłabym sobą gdybym nie podkreśliła: DEZYNFEKUJCIE swoje pudełka!
Miłego oglądania.
Skąpcy Jednoczmy Się ;)!!!
P.
To jest mój sposób na pozbycie się wągrów - małych, czarnych i szalenie upierdliwych potworków.
Oczywiście - to nie działa na zasadzie - jeden zabieg i problem znika na wieki - trzeba go powtarzać co jakiś czas. Mimo to sądzę, że warto, bo efekt za tą cenę i czas jest naprawdę zadowalający.
Temperatura pomaga otworzyć pory i "poluzować syf" xD, mieszanka żelatyny z mlekiem przykleja się do zawartości pora i wyciąga ją na zewnątrz po zastygnięciu. Plasterek odklejam, kiedy wystygnie i stwardnieje - ok 10 minut.
Zanim zabierzecie się za robotę - przeczytajcie to uważnie proszę!
Plasterki należy nakładać na oczyszczoną twarz - BEZ MAKIJAŻU.
Absolutnie NIE robić przed zabiegiem parówek ziołowych - i tak już pory będą wyglądać jak rzeszoto :)
Plasterków nie powinno się stosować częściej niż raz na dwa tygodnie!
Jeśli bardzo się upierasz - zamień mleko na wodę, ale wiedz, że to zmniejszy skuteczność produktu.
Jeśli masz cerę naczynkową - przykro mi - to nie jest sposób dla Ciebie. Wysoka temperatura plasterków może spowodować pękanie kolejnych naczynek.
Ewentualnie możesz spróbować zrobić to w garnku - pamiętaj tylko, żeby zwiększyć ilość składników i NIE DOPROWADZIĆ DO WRZENIA! Zagotowana masa nie nadaje się do użycia. W normalnym piekarniku też się nie uda - myślałam, że to oczywiste, a jednak ktoś zapytał :D
Ktoś też proponował roztapiać żelatynę w mleku w kąpieli wodnej - możecie spróbować. Mi niestety nie wyszło xD
Sprawdź przed użyciem, czy żelatyna ma odpowiedni termin przydatności do spożycia - jeśli nie - nie używaj jej.
Zaczekaj, aż masa troszkę ostygnie zanim nałożysz ją na twarz - nie chcesz się przecież poparzyć.
Masę nakładaj palcami lub pędzlem (którego Ci nie szkoda) - warstwa powinna być mniej więcej jednolita.
Zdejmowanie plastra zacznij od brzegów - naturalnie ;)
Kto używał plasterków ze sklepu wie, że one trochę bolą przy zdejmowaniu - ja przy tych domowych nie odczuwam bólu. NIE nakładaj masy na całą twarz - to zdecydowanie zbyt silny zabieg na całą buzię - ogranicz się do nosa i brody (miejsc, gdzie masz zaskórniki). NIE nakładaj masy na aktywne pryszcze - to może spowodować pieczenie i podrażnienia!
Produktu nie można zrobić na zapas - po zastygnięciu do niczego się już nie będzie nadawał.
Ja mam bardzo wrażliwą skórę i nigdy nie miałam problemu przy stosowaniu tych plasterków.
Po wszystkim przyłóż do twarzy czystą ściereczkę zanurzoną w baaardzo zimnej wodzie, żeby obkurczyć pory.
To chyba tyle - myślę, że ostrzegłam o wszystkim.
Mam nadzieję, że to pomoże wszystkim, którzy piszą do mnie z prośbą o pomoc w sprawie zaskórników. Pozdrawiam serdecznie!
P.
W ulubieńcach zeszłego miesiąca pokazałam Wam moją paletę. Kilka osób chciało zobaczyć ją jeszcze raz i dowiedzieć się skąd ją mam/jak ją zrobiłam. Proszę bardzo :D
Pomyślałam też, że prędzej czy później ktoś poprosi o numery czy nazwy cieni, które w niej umieściłam. Oto one (naturalnie zgodnie z numerami zamieszczonymi na zdjęciu ;) ):
Moja Mistyczna Paleta ;)
1. Cień cielisty perła SEPHORA 08 - idealny rozświetlacz dla ciemniejszej, opalonej cery 2. Cień różowy brokat SEPHORA 13 - byłby fajny róż, ale ktoś go spaprał srebrnym brokatem -_-' 3. Cień czarny/szary z drobinkami INGLOT 84 4. Cienie "minipaleta" SEPHORA "Joungle Chic" 13 - tak marnej pigmentacji, jak w tych cieniach Sephory już dawno nie widziałam. Da się je wykorzystać tylko upychając palcem mega ilość na powiece. Zdecydowanie niewarte swojej ceny. Dobrze, że dostałam je w prezencie xD 5. Cienie brąz trio INGLOT 64 - już od lat moi ulubieńcy. Kolor oznaczony 5c jest absolutnie fantastyczny, próbuję znaleźć identyczny w normalnym opakowaniu.
Wyszło z mini recenzją xD
Jak widać na zdjęciu kilka cieni uległo uszkodzeniu przy wyciąganiu z oryginalnego opakowania - życie. Nie mam piekarnika, żeby podgrzać klej, ani prostownicy, żeby go poluzować ;/ Wydłubane pęsetą/pincetą (jak kto woli to nazywać) stomatologiczną dostały nowe mieszkanko :D Mam nadzieję, że komuś pomogłam.
No i proszę! Taaaka wielka tajemnica, a tu tylko odrobina euceryny i sprawa załatwiona ;)
Produkt, który "stuningowałam" to rozświetlacz z Collection 2000 "Just Peachy" 3.
Proponowane przeze mnie pędzle to:
(do podkładu) INGLOT 21T oraz INGLOT 4SS i 6SS (oba do rozcierania).
Z miałczeniem w aptece mówię absolutnie poważnie - jeśli się jęczy wyjątkowo długo i uciążliwie, panie w końcu zamówią eucerynę :D
Liczę, że ktoś z Was będzie dzięki temu mógł wykorzystać coś, co bez potrzeby leżało w szufladzie.
Obiecałam - jest :D
To moja ulubiona technika stosowania oleju. Nauczyłam się tego triku na wakacjach w Egipcie.
Gdyby kogoś interesowało - wysypka pojawiła się po użyciu żelu do mycia ciała Yves Rocher Apricot. Z reszty ciała mi zeszło, z buzi niestety nadal nie :(
Oczywiście - oleju nie trzeba zmywać, ja tak robię, bo w moim przypadku skuteczniej działa :)
To tylko taki trik, kiedy się nie zdąży skoczyć do sklepu, a z butami coś jest nie tak xD
Z folią bombelkową nie działa. Warto przykleić do buta na taśmę klejącą ;)
Taki mój dodatkowy zabieg na buzię, który stosuję od czasu do czasu, żeby konkretnie oczyścić buzię. Absolutnie nie nadaje się to dla osób z cerą naczynkową - niestety parówki mogą zwiększyć liczbę pękniętych naczynek :/ Czarszka - Parówki ziołowe ;]
Pozdrawiam!
P.