piątek, 30 grudnia 2016

TURBO-PETARDA, czyli przepisy na 3 domowe kosmetyki na naparach ziołowych!




Hej.
Przygotujcie się na ostatni i najdłuższy post tego roku :D

Robimy dzisiaj 3 kosmetyki na bazie naparów ziołowych.

Tonik na naparze z mięty pieprzowej
- d-panthenol 4 ml - ewentualnie możecie dodać zamiast niego 6 ml sorbitolu, ale D-Pabthenol się nieco lepiej sprawdza ;)
- ekstrakt z zielonej herbaty w płynie 5 ml - tutaj możecie zaszaleć i zamienić ekstrakt z herbaty na gotu kolę, kocankę, aloes, ginko biloba, arnikę - czego Wam potrzeba ;)
- gliceryna roślinna 10 ml - jeżeli się bardzo upieracie, że gliceryna szkodzi Waszej cerze możecie ją zastąpić żelem hialuronowym, sorbitolem albo po prostu dodać więcej naparu. Ja się z nią bardzo lubię, więc umieszczam ją namiętnie w moich tonikach ;) Jeśli nie znajdziecie roślinnej - możecie kupić w aptece zwykłą.
- napar z mięty pieprzowej 180 ml - łyżkę stołową suszonej mięty zalewamy 200 ml zagotowanej wody demineralizowanej, pozostawiamy pod przykryciem na 5-8 minut, odcedzamy. Możecie też sięgać po inne zioła - rumianek, chaber, malwa ;) Pamiętajcie tylko o tym, że zioła mają różne właściwości, więc działanie toniku również ulegnie zmianie.

Tonik w takiej formie należy przechowywać w lodówce przez maksymalnie tydzień.
Jeśli chcecie przedłużyć jego trwałość możecie dodać do receptury na samym końcu ok 10 ml alkoholu etylowego (spirytus) albo jakiegoś naturalnego konserwantu zgodnie ze stężeniem określonym przez producenta. Po dodaniu konserwantu lodówka nie jest wymagana ;)

Tonik ma spełniać 3 funkcje - przywracać równowagę pH, odświeżać i nawilżać :) Dlatego mogą po niego sięgnąć tak samo 16 jaki i 60 latki ;)
Polecam sprawdzić papierkiem lakmusowym jakie pH ma Wasz tonik i jeśli okaże się za wysokie - dodać odrobinkę kwasu mlekowego lub cytrynowego, aby obniżyć je do poziomu ok 4,5
Jeśli macie problem z ustalaniem pH - obejrzyjcie koniecznie TEN ODCINEK.

Sposób użycia: Tonikiem można spryskiwać/przecierać twarz rano i wieczorem omijając okolice oczu albo może on stanowić bazę dla maseczek.
Wystarczy sięgnąć po łyżeczkę dowolnej glinki lub 2 łyżeczki mąki owsianej i połączyć ją z 2-3 łyżeczkami toniku. Po wymieszaniu otrzymacie odświeżającą, oczyszczającą maseczkę.


Esencja na naparze z korzenia lukrecji
- glukonolakton 2 g - jedyne, co mi się tutaj sprawdziło do tej pory poza glukonolaktonem to kwas laktobionowy.
- NMF 3 ml - można tu sobie pozwolić i zamienić go na glicerynę, sorbitol, więcej żelu hailuronowego, ekstrakt w płynie nawilżający - coś co nam podniesie poziom nawilżenia skóry po prostu :)
- bioferment z aceroli 2 ml - ja go po prostu uwielbiam w tej recepturze! Pomaga tak pięknie rozjaśniać zmiany na skórze, że aż miło :) Jeśłi nie zależy Wam na rozjaśnianiu przebarwień możecie śmiało zastapić go ekstraktem na wasz problem - bluszcz na rozszerzone pory, ginko biloba na naczynka, oczar na trądzik itd, itd, itd - wybór na rynku jest ogromy :D
- żel hialuronowy 5 ml - ja używałam 3% ale jeśli macie inny - też bedzie się nadawał. Bez niego esencja niespecjalnie będzie spełniała swoją rolę.
- żel aloesowy 10 ml - można dodać po prostu więcej żelu hialuronbowego, jeśli macie uczulenie.
- napar z korzenia lukrecji 30 ml - celowo wybrałam tu lukrecję, bo nie dość, że działa kojąco i łagodząco to jeszcze pomoże przy zmianach na skórze, dzięki czemu można będzie używać tej esencji tak samo przy trądziku, jak i przy suchej, podrażnionej cerze. Mówiąc uczciwie - nigdy nie próbowałam wykorzystywać innych części lukrecji, zawsze stawiam na korzeń ;) Zaparzamy jak w poprzedniej recepturze tylko w proporcji łyżka suszu na 100 ml zagotowanej wody demineralizowanej.

Esencja nie musi stać w lodówce. Powinniście zużyć ją mniej więcej w ciągu 15 dni. Oczywiście jeśli chcecie przedłużyć jej trwałość warto dodać alkoholu etylowego (spirytus) w ilości ok 2,5 ml albo środka konserwującego stosownie do stężenia zalecanego przez producenta.

Esencja ma silnie nawilżać i wygładzać cerę, pomagać w rozjaśnieniu przebarwień (np. posłonecznych) i drobnych blizn potrądzikowych, poprawić napięcie.
Młodsze osoby bardziej skorzystają, jeśli będą stosować ją w charakterze maseczki silnie nawilżającej raz na jakiś czas.
Te z bardziej suchą albo dojrzałą cerą mogą wprowadzić ją do pielęgnacji jako stały krok codziennie wieczorem - po toniku, a przed serum czy kremem.

Sposób użycia: Kilka kropli esencji delikatnie wklepać w umytą cerę, przetartą uprzednio tonikiem.
Można też nasączyć nią maseczkę w tabletce/papierową maseczkę wyciętą z ręcznika papierowego czy maseczkę ryżową. Jeśli nie pamiętacie, jak zrobić maseczkę ryżową - obejrzyjcie TEN ODCINEK.


Serum TURBO-PETARDA na naparze z kwiatów lawendy
Wyjątkowo w tej recepturze nie podaję żadnych zamienników. Przerobiłam tyle różnych wariacji i kombinacji, że po 6 miesiącach mówię uczciwie - zróbcie taką, jaką ją zaplanowałam :)

- ekstrakt płynny z alg 3 ml
- olej z rokitnika 2 ml -
- olej z arniki górskiej 3 ml
- olejowa witamina C 5 kropli
- witamina E 3 krople
- żel hialuronowy 10 ml - polecam jednak wybrać 3%
- d-panthenol 1 ml
- guma ksantanowa 0,5 g
- napar z kwiatów lawendy 20 ml - tutaj ważna sprawa. Jeśli chcecie, żeby Wasze serum miało bardziej płynną konsystencję, musicie w tym miejscu dodać większą ilość naparu. Nie powiem dokładnie ile, bo to będzie zależało od Waszych preferencji. Po prostu w trakcie mieszania obserwujcie, jak bardzo Wasz kosmetyk gęstnieje i oceniajcie, czy już Wam odpowiada. Napar przygotowałam z łyżeczki lawendy zalanej 50 ml zagotowanej wody destylowanej.

Najważniejsze to wymieszać najpierw podstawową ilość naparu z d-panthenolem i gumą ksantanową, a następnie dodać pozostałe składniki. W razie czego możecie jeszcze dodać więcej naparu pod koniec.

Serum można trzymać bez konserwantów w lodówce przez około 2 tygodnie, albo dodać 2,5 ml alkoholu etylowego lub naturalnego konserwantu zgodnie z zaleceniami producenta i postawić w szafce, z daleka od grzejnika i promieni słonecznych na dłuższy czas.

Serum ma działaś wzmacniająco, nawilżająco, łagodząco. Mimo dodatku olejów formuła jest bardzo lekka i szybko się wchłania, przez co mogą je stosować osoby nawet o bardzo tłustej skórze.
Pomaga w regeneracji i gojeniu, przynosi ulgę przy nieprzyjemnym ściągnięciu np. po zmianie wody albo po ekspozycji na wiatr i deszcz.

Uwaga! Z powodu sporego dodatku oleju z rokitnika serum może nieco zabarwić skórę na żółto, dlatego stosujcie niewielką ilość kosmetyku na noc, a rano dokładnie oczyśćcie cerę. Zdarzało mi się też, że przy aplikacji większej ilości poplamiłam sobie pościel. Mimo wszystko było warto :)

Sposób użycia: NIEWIELKĄ ILOŚĆ serum rozprowadzamy na oczyszczonej i stonizowanej skórze twarzy, szyi i dekoltu, następnie nakładamy olej lub krem. Kosmetyk powinien być stosowany na noc.
Serum można też wykorzystać raz w tygodniu jako maskę na noc: oczyszczoną i stonizowaną cerę smarujemy nieco większą ilością serum i pozostawiamy na całą noc. Również polecam aplikować kosmetyk na szyję i dekolt.

Mam nadzieję, że przepisy się przydadzą.
Szczęśliwego nowego roku i pamiętajcie, że zwierzęta mają głęboko w ..., że fajerwerki pięknie wyglądają.
Bawcie się bezpiecznie
P.

1 komentarz:

  1. Ile wychodzi tego serum tak w mililitrach? Znając moje możliwości, taki słoiczek może u mnie stać ze trzy miesiące, a szkoda by mi było zmarnować takie dobro.

    OdpowiedzUsuń