niedziela, 21 maja 2017

Mój ARSENAŁ zapuszczania włosów ^_^


Hej!
Powiem tylko: To jest PLAN.
Długoterminowy :D
___

Lista produktów:

klamry fryzjerskie
satynowa poszewka na poduszkę
masażer skóry głowy
szampon Organic Surge
maska Organic Surge
szampon BIO2YOU na objętość
maska BIO2YOU na objętość
serum BIO2YOU na objętość
szampon BIO2YOU na połysk
maska BIO2YOU na połysk
serum BIO2YOU na połysk
szampon BIO2YOU anti-age
maska BIO2YOU anti-age
serum BIO2YOU anti-age
___

Powiązane odcinki/playlisty:

vlogmas z wizytą u fryzjera

gala marki REF

moja pielęgnacja włosów

rutyny pielęgnacyjne

vlogi z wakacji na Korfu

film o gadżetach
___

Muszę dorzucić kilka słów o kosmetykach domowych:
To są kosmetyki DO MOICH włosów.
Projektowałam je dla siebie i do swoich potrzeb, więc potraktujcie je raczej, jako inspirację i dostosujcie do siebie.
Żeby uniknąć zbędnych pytań o zastępowanie substancji innymi zostawiam Wam TUTAJ odcinek na ten temat ;)
Moje włosy są cienkie, ale jest ich bardzo dużo, łatwo się puszą i kręcą, są podatne na układanie i modelowanie.
Bardzo dbam o to, by były nawilżone i gładkie, regularnie je przycinam.
Tonik do skóry głowy planowałam raczej jako kosmetyk, który ma wzmacniać włosy, a nie powodować, że nagle zaczną rosnąć jak perz na polu ;), więc jakiegoś porostu 10 cm na miesiąc się nie spodziewajcie ;)
Może się przytrafić, że tonik odbarwi włosy, które są z natury bardzo jasne albo rozjaśniane do bardzo jasnego blondu lub platyny, więc jeśli się obawiacie - lepiej nie używać.

Tonik do skóry głowy:
- ekstrakt z czarnej rzepy 0,5 g - ma wzmacniać cebulki włosów, ostatecznie można zastąpić go ekstraktem z cebuli, jeżeli gdzieś uda się wam go zdobyć
- ekstrakt z guarany 0,9 g - ma wzmacniać włosy i nieco pobudzać mikrokrążenie, by składniki lepiej się wchłaniały. Czasami powoduje uczucie mrowienia albo ciepła na skórze głowy i to jest normalne, ale jeśli przesadzicie z ilością możecie dorobić się podrażnienia. Zamiast ekstraktu z guarany może być też kofeina farmaceutyczna albo kosmetyczna.
- sok z pokrzywy 20,4 g - od zawsze używam go w odżywkach i innych preparatach do włosów, ale ostrzegam - może przyciemnić włosy rozjaśniane! Możecie go zastąpić naparem z pokrzywy (ryzyko odbarwienia pozostaje!)
- niacynamid 0,2 g - ja go dodaję głównie ze względu na właściwości regulujące nawilżenie skóry, żeby nie przesuszyć jej zbytnio, ale tez nie dorobić się przetłuszczania. Jeśli bardzo chcecie go na coś zamienić - niech to będzie kwas hialuronowy, kwas laktobionowy albo sorbitol.
- hydrolat aloesowy 8 g - jeśli macie uczulenie na aloes polecam zastąpić go większą ilością soku z pokrzywy; jeśli wolicie wcierać preparat możecie dodać żelu aloesowego zamiast soku.

Polecam umieścić tonik w butelce z atomizerem, pompką lub pipetą, co łatki aplikację.
Jeśli chcecie, możecie zakonserwować tonik przy pomocy alkoholu etylowego (max 5%) albo innego konserwantu (zgodnie ze stężeniem sugerowanym przez producenta Waszego konkretnego środka).
Jeśli, jak ja, wolicie robić "na świeżo" i trzymać w lodówce - tonik powinniście zużyć w ciągu 8-10 dni od momentu przygotowania.

Sposób użycia: Można stosować tonik jako zabieg - większą ilość pozostawiamy wtedy na skórze głowy przez 2-3 godziny, a następnie zmywamy (butelka powinna wystarczyć nam na 2 takie zabiegi) lub jako dodatkowy element pielęgnacji włosów - kilka kropli toniku należy wetrzeć delikatnie w skórę głowy. po myciu, 3-4 razy w tygodniu.
Im więcej produktu umieścicie na skórze głowy tym większa szansa, że włosy będą nieco tłuste u nasady i będzie trzeba je umyć.


Mieszanka do olejowania włosów:
- olej konopny 15 ml - może być też olej kokosowy jeśli Wasze włosy go lubią albo olej jojoba.
- olej z pestek winogron 70 ml - tutaj to bardziej olej bazowy, możecie go więc zastąpić olejem ze słodkich migdałów lub jakimś niedrogim olejem rafinowanym ;)
- olej rycynowy 5 ml - ja niezmiennie twierdzę, że stary dobry rycynowy na włosy jest po prostu niezastąpiony ;)
- olej sacha inchi 10 ml - w chwili obecnej moje włosy po prostu go kochają. Uczciwie przyznaję - to preferencja osobista :) Wcześniej robiłam z olejem makadamia, awokado, malinowym - zobaczcie, co macie w domu i zaszalejcie ;)

Mieszanka będzie mogła stać w łazience, powinna być zużyta w ciągu 2 miesięcy od przygotowania.

Sposób użycia: można nakładać olej na skórę głowy, przeczesać włosy grzebieniem i pozostawić na kilka godzin, a następnie zmyć szamponem. Przed aplikacją nie trzeba myć, ani moczyć włosów.
Ja najbardziej lubię machnąć takie konkretne olejowanie i poza skórą głowy nasmarować też włosy na całej długości.

Mam nadzieję, że odcinek się Wam podobał :D
Ściskam mocno!
P.

niedziela, 14 maja 2017

piątek, 12 maja 2017

Kosmetyczne FAILE! | ABC Domowych Kosmetyków


Hej!
Kosmetyczne FAILE, czyli kosmetyki domowe, które mi się nie udały :D
Jest sporo dobrych historii i mam nadzieję, że chociaż jedna z nich podniesie Was na duchu ;)
Nie poddawajcie się w produkcji domowych kosmetyków!
Czasem się udają, czasem nie, ale naprawdę warto próbować!
Buziaki!
P.
___

Powiązane odcinki/playlisty:

- Walentynkowy Fail

- jak uratowałam walentynkowego faila

- Jak zrobić dobry krem

- inne odcinki ABC Domowych Kosmetyków

- przepisy na domowe kosmetyki

wtorek, 9 maja 2017

Ulubieńcy: kwiecień 2017!



Hej!
Ulubieńców kwietnia zebrało się tak dużo, że postanowiłam zrobić niespodziankę wszystkim, którzy dotrwają do końca docinka ;)
Przyjemności!
P.
___

Lista produktów:

- blaszana miska z Lidla xD

- Julka z Masterchef Junior - TAK SIĘ CIESZĘ, ŻE WYGRAŁA :D LOL!

- Wiedźmin Dziki Gon

- koc Syrena

- shaker Skin79 pomarańczowy

- połowa książki "Muza" ;)

- opaska z uszkami Sinsay - sprawdzałam na stronie, niestety wyprzedana.

- błyszczyk matowy Essence 02 Beauty Approved

- kredka do ust Golden Rose Classics 322 - nie ma na stronie producenta (ktoś wie, czy może wycofali?)

- pomadka MAC Liptencity Lobster

- cienie INGLOT
pomarańczowy 51
róż 296
burgund 301
fiolet 450

- lakier do paznokci OPI Don't Bossanova Me Around

- lakier do paznokci Golden Rose 38

- szampon do suchej skóry głowy Whamisa

- tonik do skóry głowy Whamisa

- maska do włosów Coslys Keratine

- pianka do mycia twarzy ECO Labolatorie

- dezodorant różany Shmidt's

- krem do twarzy Iossi Naffi

- Konjac z zieloną herbatą
___

Powiązane odcinki/playlisty:

- domowe zabiegi na ciało

- wszystko o kosmetykach mineralnych

- gala marki REF (z fryzjerem Momo)

- szybka rutyna potreningowa

- MOJA "filozofia" przeciwzmarszczkowa

- ekologiczne środki czystości

- wszystko o gąbkach konjac
___

Wszystkie informacje dotyczące konkursu znajdziecie na YouTube, tam też owy konkurs ma miejsce ;)

poniedziałek, 8 maja 2017

Kilka kosmetyków, do których wróciłam (i kilka całkiem nowych ;) )

Hej!
Najzwyczajniej w świecie mam niepomierną ochotę opowiedzieć Wam o kilku produktach, do których wróciłam.
Z kosmetykami domowymi sprawa jest prosta. 
Wracam do wielu. 
Kiedy tylko mam zachciankę, śmigam sobie do Mini Świątyni Surowców ;), wybieram składniki i robię kosmetyk. 
Czasem identyczny z oryginalną recepturą, czasem troszkę zmieniony.
Czasami mnie ponosi i robię coś totalnie nowego, więc w sumie nie wiem, czy to można nazwać powrotem xD



Trudniej jest z kosmetykami gotowymi. 
Sama lubię kupić coś nowego (eko marek jest coraz więcej i bardzo mnie to cieszy!), sprawdzić Wasze rekomendacje lub przetestować coś, co Was szczególnie interesuje.
Poza tym YouTube i blog "dostarczają" co jakiś czas ciekawe nowości: 
na skrytkę pocztową przychodzą przesyłki PR, czasami do moich zakupów są dodawane bonusowe produkty, od czasu do czasu wybiorę się na jakieś wydarzenie lub spotkanie i wracam do domu z pełną torebką. 
Skoro coś godnego uwagi (te "niegodne" od razu puszczam dalej, nawet Wam nie pokazuję, jeśli sama bym się nawet na moment przy produkcie nie zatrzymała) czeka w szufladzie, nie bardzo jest sens kupować kolejne opakowanie tego, co już znam i lubię. Sensowne prawda?
Ale czasem po prostu chcę coś drugi (lub trzeci, lub piętnasty ;)) raz i już :)
I dzisiaj Wam kilka takich pokazuję. Precyzyjnie dlatego, że chciałam  :D 


Balsam do ciała i żel pod prysznic Organic Surge z bergamotką:
Odkryłam ten komplet w ubiegłym roku. Lekki, przyjemny, kobiecy ale nie duszący zapach. 
Moja skóra się z nimi świetnie dogaduje, a do tego zmienili opakowania na takie z pompką. 
Troszkę się różnią od tych w tubach z zeszłego roku, ale liczę im to na plus, bo są jeszcze lżejsze w konsystencji i mogą stać dumnie na zlewie w łazience również do mycia i nawilżania dłoni. 
Goście się jarają :D Ja też :D


Jojoba Multi Stick Balm, znany również jako Sexy Stick :D
Można sobie bez problemu zrobić taki domowy, jeśli się dysponuje opakowaniem do grubego sztyftu.
Piękne połączenie maseł i olejów o ziołowym zapachu, z tych naturalnych ziołowych, nie z tych perfumowanych.
Dla mnie to był Król ubiegłorocznych podróży, bo mógł lecieć w podręcznym, a starczał na całe wakacje do nawilżania ciała + na większe wyjścia smarowałam nim ramiona i łydki i on dawał taki genialny, zmysłowy połysk.


Niebiańska Maseczka BIO2YOU -  w ogóle mnie nie interesuje jej pełna nazwa. Zamierzam napisać do marki oficjalnego maila z sugestią zmiany :D
Tyle razy już o niej mówiłam, że szkoda powtarzać - odsyłam do TEGO ODCINKA
Genialna jest po prostu.

Chyba jeszcze się nie pojawiły w filmach, bo wyrzuciłam opakowanie w hotelu, ale zaopatrzyłam się w dwa kolejne opakowania. 
To jedyne pojedynczo pakowane płatki, które się u mnie sprawdzają. Czekają w szufladzie na jednodniowe wyjazdy biznesowe albo mikro-wakacje.
Lubię je też przykleić przed występem w TV rano (czasem Pan Taksówkarz ma przy okazji ze mnie niezły polew ;) ). 


Maski w płachcie ewentualnie w płacie tudzież w szmacie :D

cykałam się tych produktów z pszczelim-czymkolwiek-poza-woskiem (z woskiem nie mam problemu), bo z kilkoma wcześniej miałam ostre uczulenia. Tutaj uczulenia nie było, była za to ukojona mięciutka skóra, więc przygarnęłam z chęcią koleją saszetkę.

To moja przed-wyjściowa. Jest taki efekt świetlistej skóry na kilka godzin i ładnie po niej "wchodzi" makijaż :) 
Bodajże moja trzecia albo czwarta sztuka.

Szybki i przyjemny peeling bez skrobania. 
Jak podkreślam od lat - złuszczanie to moja pasja!
Sesesese :D


turbo-mega-dobra.
Rozjaśnienie, wygładzenie, wszystko-robienie-za-trzy-dychy :D 
Nie wiem, która to już sztuka :)

Na łagodzenie czerwonej buziulki :D 
Lubię machnąć peeling enzymatyczny, a potem tą przyjemną chłodzącą żelkówę sobie zaaplikować :D 
Dobre do czytania, bo nie spadają z twarzy ;)

To jest moja maska wyjazdowa. 
Po dłuższej podróży z klimatyzacją albo jeśli mi się przytrafi kilkanaście godzin pracy przy kompie w suchym pomieszczeniu - znakomicie przywraca nawilżenie.



Serum Vitamin Pump z BE.LOVED:
Miałam nie sięgać po kolejne, bo w zasadzie mam może ze dwie plamki na twarzy, więc nic mi nie potrzeba na przebarwienia, ale ono tak pięknie nawilża,
i tak luksusowe uczucie pozostawia na skórze,
i to ma nieco zmienioną formułę,
i musiałam to sprawdzić,
i niezwykle lubię tą markę no...
i proszę. Jest :D


Maseczka w saszetce Cosnature:
najlepsza tania maseczka do twarzy moim zdaniem :D Naprawdę dobrze nawilża, ładnie się rozprowadza, zostawia efekt na długo, koi. Nie mam pytań.

Żel aloesowy z propolisem Benton:
do receptur, grubą warstwą na twarz jako maska, na podrażnioną skórę głowy...
Już tyle razy to powtarzałam, że pewnie znacie na pamięć ;) Cudowny.

Na koniec podzielę się jeszcze kilkoma nowościami, bo w zasadzie dlaczego nie :D


Nowiuteńka seria Promise Collection Organic Surge do ciała - balsam i żel pod prysznic
Podobnie, jak te wyżej mają bardzo lekką formułę - więcej nie powiem, bo jeszcze się nie dobrałam do nich na poważnie ;)


Krem do mycia buzi na ciepło Organic Surge :D
Z przyjemnością wykreślam z CHCIEJLISTY 2017 :D
Dziś wieczorem odpalam!
Taki kremik przychodzi ze ściereczką - sprawdzę ze ściereczką, paluchami, z konjac'kiem i szczoteczką soniczną, bo nie byłabym sobą, gdybym tego nie zrobiła :D
Oczywiście nie wszystko jednego dnia!

To tyle na dzisiaj. Moja chęć podzielenia się z Wami kilkoma słowami - spełniona :D
Życzę uśmiechu i niech Wam będzie cieplutko w ten jakże przygnębiająco-pochmurno-mokro-obrzydliwy dzień :D
Buziaki!
P.

niedziela, 7 maja 2017

Minerały w kremie? Jak przedłużyć trwałość podkładu? Poprawki w ciągu dnia? | Tydzień Minerałów



Hej!
Trzeci i ostatni odcinek w Tygodniu Minerałów.
Dzisiaj pokazuję Wam kilka kremowych kosmetyków mineralnych, opowiadam o tym, jak je aplikować i czym się różnią od zwykłych podkładów. Dzielę się też moimi patentami na przedłużanie trwałości podkładów mineralnych i dokonywanie poprawek w ciągu dnia, by uniknąć brzydkiego efektu ciastka na twarzy.
A na końcu znajdziecie odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania ;)
Mam nadzieję, że seria okazała się dla Was przydatna i pomocna!
Jeśli tak - zostawcie koniecznie komentarz!
Buziaki!
P.
___

Lista produktów:

- podkład o długotrwałym działaniu So Bio Etic - ja mam w numerze 04, ale są też jaśniejsze kolory. Podkład ma średnie krycie i średnio-gęstą konsystencję. Opakowanie to tuba z pompką.

- krem tonujący Madara - ja mam go w kolorze Sun Flower, to jest dość ciemny krem o MIKROSKOPIJNYM kryciu i absolutnie boskim, świetlistym wykończeniu na twarzy. Używam go zamiast kremu nawilżającego pod minerały, by przedłużyć ich trwałość. Występuje również w jasnym odcieniu.

- krem koloryzujący Cosnature - jest niestety tylko w jednym kolorze i nieco ciemnieje na twarzy. Krycie ma małe, ale widoczne. U mnie z powodzeniem zastępuje podkład, albo stanowi bazę. Zostawia na twarzy satynowe wykończenie, często nie wymaga pudrowania.

- lekki krem BB So Bio Etic - bardzo lekka formuła, małe krycie, w ogóle nie czuć go na twarzy, pięknie się rozprowadza. Jest kilka kolorów, ja mam nr 02. Ma maleńki aplikator, pozwala wycisnąć niewielką ilość produktu, świetny na początek.

- krem BB Lily Lolo - występuje w 3 kolorach, kryje niewiele, trzeba bardzo szybko z nim pracować, jeśli macie suchą cerę. Znakomita baza pod minerały.

- krem BB 5w1 So Bio Etic - ja mam nr 02, ale on występuje również w jaśniejszym odcieniu. Kryje bardzo mocno, dość trudno się rozprowadza, ale za to zostaje na buzi na długo. Kolory w tej linii są żółtawe.

- korektor BB So Bio Etic - nie kryje jakoś szalenie mocno, jest bardzo kremowy i koniecznie należy go przypudrować. Ja mam go w najjaśniejszym kolorze, ale jest też o ton ciemniejszy.

- korektor Rhea - jest kilka kolorów, krycie jest bardzo małe, koniecznie trzeba go rozgrzać w palcach przed nałożeniem.
___

Powiązane odcinki/playlisty:

- jak przygotować cerę na podkład mineralny

- jak nakładać minerały

- wszystko o minerałach

- moje makijaże

- Zabawy z Makijażem

- Rutyny pielęgnacyjne

- 4 kroki w pielęgnacji

piątek, 5 maja 2017

Jak nakładać podkład mineralny? WSZYSTKIE sposoby dla wszystkich typów cery! | Tydzień Minerałów



Hej!
Drugi, być może najważniejszy ;), odcinek w Tygodniu Minerałów.
Dzisiaj opowiadam Wam o różnicy między minerałami a tradycyjnymi podkładami.
Pokazuję, jak aplikować podkład mineralny: na sucho, na mokro, z dodatkami, pędzelkami, gąbeczkami...
Dorzucam też porady i informacje dla różnych rodzajów cery.
Mam nadzieję, że odcinek się przyda.
Zobaczcie koniecznie poprzedni film o przygotowaniu cery
i zajrzyjcie w niedzielę:
będzie o kremowych minerałach, przedłużaniu trwałości i poprawkach w ciągu dnia :D
Buziaki!
P.
___

Lista produktów:

- podkłady Annabelle Minerals

- korektory Annabelle Minerals

- woda termalna Uriage

- woda winogronowa Caudalie

- olejek Swanicoco

- olejek Skin79

- olej rafinowany z awokado

- olej z pestek arbuza

- serum Clochee

- serum Swanicoco
___

Powiązane odcinki/playlisty:

- jak przygotować cerę do minerałów

- wszystko o minerałach

- moje makijaże

- 4 kroki w pielęgnacji

- rutyny pielęgnacyjne

wtorek, 2 maja 2017

Jaki krem pod minerały? Jak przygotować cerę? Jaki kupić pędzel? | Tydzień Minerałów




Pierwszy odcinek w Tygodniu Minerałów!
Dzisiaj opowiadam trochę o rzeczach, które warto wiedzieć, zanim zacznie się przygodę z minerałami:
- jaka jest różnica pomiędzy minerałami a tradycyjnymi podkładami
- które minerały wybrać/jakie firmy warto przetestować
- jak dobrać kolor podkładu mineralnego do swojej cery
- jak przygotować cerę pod minerały
- jaki krem najlepiej się sprawdzi pod minerały
- jakie bazy nadają się pod minerały
- jaki pędzel kupić
Zapraszam w piątek - będzie turbo-mega-odcinek o wszystkich rodzajach aplikacji oraz w niedzielę - podsumowanie, przedłużanie trwałości, poprawki w ciągu dnia. Tym razem przygotowałam same torpedy ;)
___

Lista produktów:

Kremy:
- Santaverde light
- Santaverde medium
- Iossi Naffi
- aloesowy na dzień So Bio Etic 
- Bjobj na naczynka
- łagodzący Cosnature
- Bjobj krem podstawowy
- krem Madara SOS
- ultranawilżający krem Resibo

Bazy:
- baza glinkowa Annbelle Minerals
- baza bez silikonów Sephora (tutaj nie mam pewności, czy coś się nie zmieniło - nie ma na stronie składu, więc ten dopisek "bez silikonów" może nie być prawdziwy - jeśli wiecie, jak to wygląda - dajcie znać proszę w komentarzu!)
- baza wygładzająca Coleur Caramel
- krem BB Lily Lolo
- krem koloryzujący Cosnature

Pędzle:
- flat top Annabelle Minerals
- flat top Nanshy
- flat top Hakuro H50s
- kabuki Maestro 143
- superkabuki Lily Lolo
- kabuki Earthnicity
- kabuki Annabelle Minerals
- minikabuki Annabelle Minerals
- małe pędzle Maestro:
410 r 8
410 r 6
720 r 4
- full coverage brush Sephora 53 PRO

Producenci (w kolejności od tych, które mi się najlepiej sprawdziły - ostatnich 4 nie używałam na dłuższą metę, ogarnęłam tylko próbki):
- Annabelle Minerals
- Earthnicity Minerals
- Pixie Cosmetics
- Lily Lolo
- Era Minerals
- Amilie
- Everyday Minerals
- Bare Minerals
- Neauty Minerals
- Ecolore
- Clair Blanc
- Be. Loved Skin
- Rhea Minerals
___

Powiązane odcinki/playlisty:
- wszystko o minerałach z poprzednich lat

Jak ujędrnić ciało w domu?



Hej!
Dzielę się dzisiaj z Wami kilkoma moimi sposobami na ujędrnienie ciała w domu. Mówimy tu bardziej o ujędrnianiu skóry na ciele, bo ja nadal z uporem maniaka twierdzę, że bez zdrowego odżywiania i ruchu szału nie będzie ;)
___

Lista produktów:

- peelingi Fresh&Natural

- peeling IceVeda

- peelingi Orientana

- masażer do ciała z rossa

- masażer okrągły

- balsam do ciała Fresh&Natural

- balsam Resibo

- balsam z bergamotką Organic Surge

- balsam z lawendą Organic Surge

- balsam "morski" Organic Surge
___

Powiązane odcinki/playlisty:

- domowe zabiegi na ciało

- szczotkowanie ciała na sucho

- pielęgnacja stóp

- pielęgnacja dłoni

piątek, 28 kwietnia 2017

Domowe zabiegi na ciało!



Hej!
Domowe zabiegi na ciało - temat więcej niż chwytliwy powiedziałabym ;)
Nie wierzcie Moi Drodzy, że istnieje kosmetyk, który w tydzień usunie cellulit, zlikwiduje rozstępy lub ujmie Wam 5 cm w obwodzie uda.
Ruch, dieta i dbanie o siebie w holistycznym znaczeniu tego słowa to jedyne kroki, które mogą zapewnić piękne, jędrne i gładkie ciało.
Spraw chirurgiczno-estetycznych nawet nie zamierzam poruszać ;)
Te kosmetyki, które ja Wam dzisiaj pokazuję mają spełniać różne funkcje, ale z pewnością nie spełniają marzeń ;)

Algowa maska ujędrniająca:
- algi fucus vesiculosus 50g - możecie dać więcej spiruliny albo zastosować inne algi. Ja używam tych, bo najłatwiej rozprowadzają się w recepturze i mają najprzyjemniejszą konsystencję. W moim przypadku działanie napinające jest bardziej zauważalne, niż np. przy zastosowaniu alg laminaria.
- spirulina 10g - ona jest tutaj zwyczajnie niezastąpiona. Wali rybą, ale warto to przetrzymać ;)
- ekstrakt z guarany 5g - działa ściągająco i pobudza krążenie. Moim zdaniem warto kupić ten proszek i cieszyć się skutecznością. Robiłam tą maskę również z kawą (i zwykłą, i rozpuszczalną) oraz z guaraną spożywczą, ale nie zauważyłam, żeby te efekty były jakieś spektakularne.
- woda 150g - najlepiej niech to będzie woda demineralizowana. Możecie też śmiało stosować napary ziołowe, np. z lukrecji, jeśli macie na nogach zaczerwienienia. Ilość pozostaje niezmienna.
- olej makadamia 5g - to jest mój ukochany olej ujędrniający, dlatego regularnie leci do kosmetyków do ciała. Tutaj możecie też zastosować oliwę lub inny dostępny Wam olej kosmetyczny, ponieważ bardziej w tej masce chodzi o algi, niż o działanie oleju.

Uwaga! Ta maska cuchnie rybą. Bądźcie tego świadomi - domowe kosmetyki z algami nie mają zapachu algowej maseczki z miliardem dodatków zapachowych z ekskluzywnego spa. Jeśli się upieracie naprawdę mocno - można dodawać do tej mieszanki olejków eterycznych - polecam nie więcej niż 25 kropli.
W rezultacie kończymy z rybą w sosie sosnowym, albo rybą z nutką wanilii, albo z rybą malinową. Koniec końców - ryba i tak wybija :P

Maska ma napinać skórę, poprawiać jej elastyczność i pozostawiać ją gładką w dotyku. Po zmyciu balsam najpewniej nie będzie już konieczny.

Ja tego kosmetyku nie konserwuję. Robię taką ilość i ona wystarcza mi na 2 zabiegi na uda, pośladki i brzuch. Jeśli chcecie - możecie dodać ekologiczny środek konserwujący zgodnie ze stężeniem zalecanym przez producenta. Moim zdaniem lepiej w miseczce wymieszać całość, użyć dziś, użyć jutro i nie przejmować się konserwantami. Maska może stać w lodówce maksymalnie 3 dni od momentu przygotowania.

Sposób użycia: Maskę nakładamy na umyte ciało, w miejscach, które chcemy ujędrnić. Maska może być nakładana również na dekolt. Pozostawiamy na 20-30 minut. Jeśli się bardzo upieracie, możecie zawinąć ciało w folę spożywczą i okryć się ciepłym ręcznikiem czy szlafrokiem, ale dla mnie to już za dużo zabawy. Maskę spłukujemy ciepłą wodą intensywnie masując dłońmi.
Możecie używać tego zabiegu jako terapii i maskę nakładać np. przez 5 dni z rzędu, albo profilaktycznie raz na kilka tygodni.

Kojący peeling ryżowy:
- mąka ryżowa 50 g - nie, nie może być zwykła mąka. Ta ryżowa spełnia tutaj podwójną funkcję - z jednej strony złuszcza, z drugiej pozostawia na skórze kojący film. Jeśli chcecie zrobić peeling, a skóra jest podrażniona, łuszczy się, albo swędzi - kupcie sobie mąkę ryżową ;) Mielony w młynku ryż odpada - drobiny są zbyt ostre i zamiast wygładzić i ukoić skórę - "porysuje ją" :P
- sól z Morza Martwego 40 g - szczególnie polecam drobną sól. Przy skórze zadrapanej czy podrażnionej od słońca zastąpcie sól cukrem ;) Albo kawą. Wiem, że kochacie kawę ;P
- ekstrakt ze skórki jabłek 2 g - nie, nie może być starte jabłko. Choćbyśmy starali się najbardziej na świecie - ekstrakt po to jest z czegoś ekstrachowany, żeby działał skuteczniej, niż to coś ;) Jeśli nie macie tego konkretnego możecie ostatecznie dodać ekstrakt z aceroli lub mandarynki.
- woda 50 g - zachęcam do dodawania zimnego naparu z rumianku lub nagietka, dla podbicia działania łagodzącego. Zioła zawsze w cenie ;) Nie próbujcie zastępować wody olejem - woda jest konieczna, jeśli dodajemy ekstraktu w proszku.
- oliwa z oliwek 50 g - może tez być olej z nagietka, wiesiołka lub awokado.

Peeling nie pachnie przyjemnie.
Zmoczony ryż z oliwą, to nie kombinacja perfum najwyższych lotów, ale po dodaniu 10-15 kropli olejków eterycznych nabiera zapachu, jaki zechcecie mu nadać.

Serdecznie nie polecam konserwowania tego kosmetyku. Podana ilość wystarcza na 1-2 użycia, a przygotowanie zajmuje mniej niż 5 minut. Warto wykorzystywać go, jako element "od czasu do czasu" lub "na problem", ponieważ dość trudno doprowadzić do przedłużenia jego trwałości. Dodatkowo trzeba kombinować z dwoma konserwantami, co znacznie podnosi jego finalną cenę.
Peeling należy zużyć w ciągu doby, od momentu przygotowania. Jego miejsce jest naturalnie w lodówce ;)

Sposób użycia: Zwilżamy ciało ciepłą wodą. Rozprowadzamy peeling dość grubą warstwą, a następnie wykonujemy masaż. Polecam, by masaż trwał co najmniej kilka minut. Zależnie od stanu skóry - spłukujemy pozostałości peelingu i pozostawiamy na skórze powstały tłusty film, by nie aplikować już balsamu lub zmywamy całość naturalnym mydłem czy żelem myjącym.

Napinający olejek do masażu 
- olej z pestek winogron 65 g - jest olejem bazowym. W tej recepturze możecie zastąpić go olejem ze słodkich migdałów, kokosowym, słonecznikowym nawet - ten konkretny ma być "na poślizg" ;)
- ekstrakt ginko biloba 5 g - hibiskusowy też będzie ok. Możecie nawet dodać tego z guarany z pierwszej receptury.
- olej jojoba 10 g - on ma odżywiać i poprawiać koloryt skóry. Jeżeli niem nie dysponujecie warto sięgnąć po olej lniany, konopny lub arganowy.
- olej makadamia 20 g - działa ujędrniająco i jedyne czym można go tu zastąpić to olej marula lub z opuncji figowej.

20 kropli cynamonowego olejku eterycznego sprawi, że olejek dodatkowo będzie rozgrzewał i pobudzał krążenie krwi. Ma to swoje plusy i minusy: składniki będą się lepiej wchłaniały, skóra nieco się rozgrzeje i zarumieni co z kolei da nam zdrowszy wygląd. Z drugiej strony jeśli macie skórę bardzo wrażliwą możecie odczuwać szczypanie lub pieczenie, a nawet dorobić się powierzchownego podrażnienia. Zostawiam decyzję do indywidualnej oceny.

Olejek można przechowywać w łazience nawet przez 2 miesiące, więc konserwowanie nie jest konieczne. Koniecznym jest natomiast codzienne wstrząsanie - ekstrakt bowiem będzie opadał na dno butelki.

Sposób użycia: olejek służy do wykonywania masażu całego ciała pod prysznicem lub w wannie. Ze względu na dodatek ekstraktu powinno się jego nadmiar spłukać wodą.
Jeśli z jakiegoś powodu zapragniecie masować nim twarz - absolutnie NIE należy dodawać olejku eterycznego z cynamonu.
Jeżeli chcecie stosować go do masażu ciała poza łazienką - rozróbcie recepturę, pozostawcie olejek niewstrząsany przez tydzień, a następnie używajcie do wykonywania masażu. Ekstrakt powinien osiąść na dnie i nie wypływać z butelki. Ostatecznie możecie potraktować całość, jako macerat, pozostawić na miesiąc po rozrobieniu, a następnie przecedzić przez gazę. (Szkoda zachodu, starczy, jeśli osiądzie na dnie, ale daję znać, gdyby ktoś miał poczucie maceratowej misji ;))

Rewitalizująca maska błotna:
- błoto z Morza Martwego 50 g - oczyszcza, pomaga wyrównać teksturę, mineralizuje, naprawdę szkoda wymieniać je na coś innego. Na pewno ktoś zapyta, więc już odpowiem zawczasu - jeśli macie błoto w woreczku, w formie gęstej mazi/pasty - dodajcie po prostu 50 g takiego, jakie macie i wody dodawajcie na oko, powoli, aż uzyskacie zadowalającą konsystencję. Wyjmowanie błota na tace/talerze i suszenie go jest bardzo słabym pomysłem. Naprawdę. Serio.
- algi Laminaria 25 g - tutaj zarówno ich szlamowata, po zetknięciu z wodą, konsystencja jak i działanie nawilżająco-tonujące sprawdzają się znakomicie. Nie lubię innych w tej recepturze, ale zachęcam do próbowania! A nuż ze spieruliną się Wam bardziej spodoba?
- glinka czerwona 15 g - głównie dlatego, że silnie oczyszcza i poprawia ukrwienie. Jeśli macie pajączki na nogach to warto o niej pomyśleć. Może być też zielona lub żółta.
- woda 85 g - przy skórze, którą łatwo podrażnić, albo macie jakieś atopowe sprawy czy łuszczycę gorąco zachęcam zastąpienie wody mlekiem albo jogurtem.
- ekstrakt z alg w płynie 10 g - uwielbiam go. On robi robotę pod kątem rewitalizacji i ujędrniania. Jeśli już musicie go wymienić to niech będzie ekstrakt z maliny. Ale lepiej nie :P

Maskę można wzbogacać olejkami eterycznymi, dla zapachu - tak z 15 kropli max. Dostosowujcie sobie konsystencję do własnych upodobań. Ja lubię luźną, bo da się ją rozprowadzić na większej powierzchni.

Maskę należy zużyć w 24 g od przygotowania, najlepiej od razu.

Sposób użycia: maskę nałożyć równomierną warstwą na umyte ciało. Pozostawić na 15-20 minut - w międzyczasie maska nie powinna wyschnąć (!!!), może to bowiem podrażnić skórę. By nie doprowadzić do wyschnięcia nakładamy kolejne cienkie warstwy maski lub spryskujemy ciało wodą.
Zawijania w folię nie polecam - glinka pobudza krążenie krwi i można się dorobić przykrych konsekwencji.

Dziękuję. To wszystko.
Zanim zadacie pytanie - przeczytajcie 2 razy, bo pewnie gdzieś umknęło ;P
W niedzielę odcinek o moich sposobach, jak ujędrnić ciało w domu.
Ciekawi ;)?
Buziaki!
P.

Sprostowanie odnośnie mojej czerwonej buzi ;)

Hej!
Wczoraj w nocy wrzuciłam na FB i IG zdjęcie mojej czerwonej buzi:


Buzia była czerwona, bo niestety tak zareagowała na trzecią próbę z maseczkami Babuszki Agafii.
Pod fotografią rozgorzała dyskusja i nie byłabym sobą, gdybym nie wyjaśniła kilu spraw.

Oto treść dzisiejszego, porannego posta z FB i IG:

Dziękuję za wszystkie komentarze pod moją wczorajszą czerwoną buzią ;)

Czuję się w obowiązku troszkę sprostować:

1. Ja absolutnie nie mówię źle o marce, ani nie nawołuję do jakiegoś bojkotu czy wyrzucania produktów! Zdjęcie miało tylko Wam pokazać, jak się to u mnie skończyło i szczerze mówiąc liczyłam, że ono zakończy prośby z Waszej strony o sprawdzanie, coraz to innych rodzajów, tych maseczek w saszetkach. One mi po prostu nie pasują.

2. Nie mówię absolutnie, że wszystko, co niedrogie jest złe! Ja po prostu w tych dolnych granicach cenowych (najczęściej z powodu stosowanych konserwantów i wypełniaczy) dorabiam się reakcji przeróżnych. Nie dlatego, że co chwilę testuję bez opamiętania nowe produkty i ładuję na twarz, co popadnie, ale dlatego, że moja skóra jest wrażliwa i wiele substancji mnie uczula. Po prostu.

3. Produkty dobieram bardzo ostrożnie, czytam składy, unikam tego, co wiem, że mi nie służy. Zawsze przez zastosowaniem nowego kosmetyku robię testy skórne za uchem i jeśli wyjdą pomyślnie - próbuję dopiero na twarzy.

4. Absolutnie nie mówię, że od domowych maseczek nikt nie dostanie uczulenia! Mówię tylko, że ja wybieram domowe chętniej (od lat), bo umiem komponować składniki i sama sobie nimi krzywdy nie robię + wychodzi niedrogo.

5. Ja się też nie czuję jakaś pokrzywdzona. Jestem dorosła i sama oceniam, czy coś robię czy nie. Nie ma co się złościć o pytania. Ja jak najbardziej rozumiem, że nie każdy może sobie pozwolić na kosmetyki z wyższej półki, dlatego staram się wyszukiwać też niedrogie perełki. Jak mi się uda - złożę dla Was rutynę za grosik. W wersji surowcowej i w wersji kosmetycznej. Tak to jest, że na ileś prób trafi się ileś błędów.
Takie filmy planuję na czerwiec i sierpień, więc produktów zaczęłam szukać w lutym. Mam nadzieję, że zrozumiecie.

6. Ostatnia sprawa, ale na pewno nie najmniej ważna. Interpunkcja w zdaniach i kropki zamiast uśmieszków nie oznaczają, że komentarz jest niemiły. One oznaczają normalną odpowiedź, więc bardzo proszę - zanim zaczniecie mnie pouczać, że Widzowie zasługują na lepsze traktowanie - przeczytajcie sobie jeszcze raz napisane przeze mnie zdanie, ale tak, jakby na końcu była uśmiechnięta buźka. Ja mogę jedynie odpowiadać za sens i treść - odczucia i odbiór to już Wasza strona medalu.

Plan na dziś:



- mycie płatkami owsianymi
- maska z jogurtu greckiego
- maska z żelu aloesowego
- no-makeup day i skoro już powiedziałam, co miałam do powiedzenia - siadam do pracy :D

Do wieczora będzie cacy ;)
Buziaki!
P.

środa, 26 kwietnia 2017

Jak to jest z tą glinką białą?

Hej!
Dokonałam obliczeń. Obliczyłam, że lubicie posty o surowcach ;)
Pora zatem na kolejny!

Dziś na tapecie mamy glinkę białą i jej "zachowanie" tak samo niezwykłe, jak konfundujące ;)

Zanim dojdziemy do sedna jedną rzecz chciałabym - ba! muszę nawet! - wyprostować.
Bardzo dużo jest w tej chwili na rynku maseczek, zarówno w formie proszku, jak i w formie kremu/pasty, opatrzonych ogromnym napisem GLINKA BIAŁA. 
Tego typu produkty to nie biała glinka, ale glinka z mniejszą lub większą ilością dodatków. 
Czasem jest to tylko niewielka domieszka wody, konserwantu, czasem ekstraktu czy oleju. 
Czasem natomiast producent ładuje, chciałoby się powiedzieć, co się nawinie ;) 
Potem mamy takie kwiatki, że "czysta glinka" tak daje perfumami, że po otwarciu opakowania nie trzeba już stosować w łazience odświeżacza powietrza, 
albo skóra wysycha nam po aplikacji na wiór od alkoholu denaturowanego, który polany został zacnym strumieniem.
Są to kosmetyki, nie surowce, więc nie powinno się umieszczać ich w domowych recepturach ani oceniać tak, jakby surowcami były. 
Musiałam. No musiałam to wyprostować, bo od lat zawsze ktoś pyta. 

Jeszcze przyjdzie nam któregoś dnia pogadać o maśle kakaowym, bo nieustająco ktoś pragnie w domowym kremie zastąpić to prawdziwe, jakimś balsamem z Ziaji w brązowym słoiczku. Jestem w niektórych dniach skłonna iść do drogerii i naklejać na słoikach etykiety z napisem GRANICA CIERPLIWOŚCI ;)

Wróćmy jednak do glinki.
Biała glinka ma być surowcem kosmetycznym, który delikatnie oczyszcza, łagodzi, koi i nawilża. 
Trąbi się wszem i wobec o niemalże magicznych jej właściwościach i przysięga pod niebiosa, że nic lepszego dla skóry suchej i wrażliwej nie ma.
Z większością się zgadzam, ale jest haczyk. 
No dobra, jest kilka haczyków ;)



To jest faktycznie najdelikatniejsza z glinek, ponieważ ma najniższe właściwości absorpcyjne.
"Wciąga" więc najmniej sebum i jednocześnie, spośród wszystkich glinek, najlepiej nawilża.
Nie dlatego, że ktoś ją wyczesuje z grzywy Jednorożca, ale z powodu ilości poszczególnych minerałów, które zawiera. Z tegoż powodu ma też właściwości kojące i przyspieszające gojenie.

Dlatego polecam ją osobom o wrażliwej skórze lub tym, które swoją przygodę z glinkami dopiero zaczynają. Niezależnie od problemów z cerą - ona jest dobrą opcją na start.

Ale, ale!
Tu się zaczynają schody, bo o kłopotach podczas stosowania białej glinki niewiele się mówi, więc rzesza osób kupuje, ładuje na buzię i rozpacza z powodu podrażnień, zaczerwienienia i pieczenia.
Potem się sypią pytania: "To jak to jest, z tą glinką białą, łagodzi czy podrażnia?"


Dlaczego biała glinka zostawia czasem na twarzy "buraka zamiast pupy niemowlaka"?


Przyczyn może być kilka i wbrew pozorom, rzeczony "burak" pojawia się częściej, niż by się mogło wydawać. Również u mnie ;)

Glinka stymuluje mikrokrążenie, dlatego po jej zastosowaniu cera może być lekko zaczerwieniona i to wiele osób odbiera jako negatywny objaw.
Czasem zupełnie niepotrzebnie, a czasem jak najbardziej zasadnie.
U osób z cerą płytko unaczynioną, albo podrażnioną w ciągu dnia przez wiatr, mróz czy promienie słoneczne zaczerwienienie może być bardzo silne, a cera przy tym będzie ciepła/gorąca.
Taki stan rzeczy może się powtarzać przy stosowaniu samej glinki wymieszanej z wodą czy hydrolatem.
Trzeba sobie samemu ocenić, czy to sprawa niewielkiej wagi, a zaczerwienienie znika po kilku minutach i będziemy je ignorować, czy rzecz jest poważniejsza i glince w takiej formie mówimy "żegnam".
Od razu odpowiem - tak, pewnie, że możecie być akurat na ten składnik uczuleni. Wszystko może uczulić, więc nic na siłę.
A skoro już wspomniałam o hydrolacie - pamiętajcie, że to są produkty o niskim pH i w wielu przypadkach, to nie glinka Wam podrażnia skórę, tylko hydrolat właśnie.

Kojarzycie, że przy okazji każdej maseczki z glinką zaznaczam, że nie wolno dopuścić do jej wyschnięcia na twarzy?
Tak też jest w przypadku glinki białej.
Jeśli Wam zaschnie i będziecie próbować ją zmyć - "burak" gwarantowany.
To nie wina glinki, tylko Wasza ;)
Ta sama sytuacja, jeśli się z tą glinką na buzi siedzi zbyt długo. 
Zaczynajcie od, dajmy na to 3 minut, i pomalutku, po minutce, przedłużajcie czas, w którym maseczka jest na twarzy.
U każdego będzie inaczej, ale z góry mogę Wam powiedzieć, że pół godziny i więcej to gruba przegina.

Zawsze powtarzam, że cerę należy zmywać delikatnie, ale dokładnie. To samo dotyczy zmywania maseczek! Szorowanie buzi, by maska szybciej zeszła, "bo nie chce się domyć" to w mojej opinii "rytuał sprowadzający buraka" - kolor glinki nie ma znaczenia.


Co zrobić, żeby uniknąć "randki z burakiem"?


Okiełznać glinkę! Ha!
To mi się poetycko wyrwało! Ale spokojnie - kilka sposobów jest.

Można na przykład glinkę mieszać z naturalnym jogurtem i korzystać z jej dobrodziejstw i łagodzącego działania jogurtu właśnie. Bezapelacyjnie moja ukochana forma.

Po nałożeniu na buzię warto tę maskę spryskiwać - czy tonikiem, czy wodą termalną, czy hydrolatem (jeśli sprawdziliście i pH nie schodzi poniżej 4).
Albo wykorzystać patent "na szmatę": nałożyć na glinkę mokry ręcznik papierowy.
Zamykasz oczy, relaksujesz się 5 minut, zmywasz, koniec.
Albo mokrą maseczkę w tabletce - też fajne. Poczytać można w międzyczasie.

Można mieszać glinkę ze składnikami kojącymi i łagodzącymi - żel aloesowy, hialuronowy, sorbitol, alantoina, NMF, kompleksy lipidowe, gliceryna.
Proszę - teraz jest dobry moment na przerwę w czytaniu i przeszukanie swojej szafki/szuflady/kartonu z surowcami.
Wykorzystujcie, co macie :)

Jeszcze zatrzymajmy się na moment przy tym zmywaniu, bo to ważna sprawa jest.
Nie pocierajcie, nie zdrapujcie, nie szukajcie szczotek do twarzy - po co to? Nie warto ;)
Lepiej zamoczyć w letniej wodzie miękki ręcznik albo koszulkę, położyć na chwilę na buzi, niech się glinka porządnie zmoczy i "poluzuje" i dopiero wtedy delikatnie ścieramy. Proste.
A jeśli macie gabeczkę Konjac, to już w ogóle nie ma co rozpaczać - moczysz gąbkę, zmywasz, sprawa załatwiona.

Wszystko z mojej strony ;)
Czy warto się babrać i odprawiać te wszystkie ceregiele?
No pewnie, że warto!
Jakby nie było warto, to bym nie smarowała od 2 godzin tego posta. I buzi bym glinką nie smarowała, rzecz jasna ;)
Ściskam Was mocno!
P.

wtorek, 25 kwietnia 2017

Superfoods | Zdrowy Balans



Hej!
Nowy odcinek z serii Zdrowy Balans - dzisiaj rozmawiam z trenerką Kasią Rain o tak popularnych teraz superfoods.
Co warto dodać do swojej diety?
Czego warto unikać?
Zapraszamy do oglądania!
Życzymy uśmiechu!
P.
___

Koniecznie zajrzyjcie do Kasi:

Instagram

Facebook

YouTube
___

Powiązane odcinki/playlisty:

Zdrowy Balans

#gogogo

Odcinek o motywacji

Siłownia