czwartek, 1 grudnia 2016

3...2...1... Startuje VLOGMAS!


Hej :)
Trzymajcie kciuki, żebym się wyrabiała na czas ;)
Czekam na komentarze - chcecie posty?
Może moje zdanie na temat, któregoś konkretnie kosmetyku szczególnie Was interesuje??
Piszcie koniecznie!
Buziaki!
P.

Produkt Dnia 0:



Dezodorant w kremie rock-a-hula Pony Hutchen

Mam problem z tymi naturalnymi dezodorantami - większość domowych receptur przestaje działać po około 4 tygodniach. Próbuję od ponad pół roku zrobić coś ciekawego w domu.

Dziękuję wszystkim za linki i przepisy pod moim ostatnim Denkiem - niestety to mniej więcej są te same produkty: tłuszcze, soda i olejki eteryczne. Mi bardzo zależy na opracowaniu takiej receptury, która będzie u mnie działała dłużej niż przez miesiąc ;)

Tego maleństwa używam od 3 tygodni - jak na razie mnie nie zawiódł, ale spokojnie - będę raportować na bieżąco ;)
Pachnie przepięknie, ale nie dusząco. Ma formę gęstego kremu, który łatwo się rozprowadza i pozostawia uczucie świeżości.

Myślę, że warto o nim wspomnieć, bo podejrzewam, że naprawdę wiele osób skorzysta.

Zużycie jak na razie jest minimalne - szczerze mówiąc nie mam pojęcia, kiedy przebrnę przez te 50ml :)
Ja nie mam jakiegoś specjalnego problemu z poceniem. Uczciwie mówiąc - często nawet po treningu siłowym w ogóle nie jestem spocona ;), więc jakichś obserwacji odnośnie blokowania pocenia Wam nie mogę zapewnić. Warto też pamiętać - to jest dezodorant, a więc ma zapobiegać przykremu zapachowi, a nie antyperspirant, który ma zapobiegać poceniu.
Ergo - ma zapewniać przyjemny zapach i to właśnie robi :D

Opakowanie jest niewielkie, a produkt nie jest płynem, co stawia go na pierwszym miejscu w mojej kolejce Travel Friendly ;)

Ma niestety jeden katastrofalny minus - tak szatańsko brudzi ubrania, że mnie to powala na kolana. Brudzi czarne, brudzi białe, brudzi kolorowe. Nawet przy użyciu minimalnej ilości. To się potem pięknie spiera, normalnie w pralce, bez żadnych odplamiaczy i namaczania, ale nie zmienia to faktu, że codziennie wieczorem zdejmuję z siebie brudne ubranie. Proszę o wybaczenie wszystkich, którzy go uwielbiają - mi to wadzi potwornie i musiałam się podzielić ;)

Dzięki piękne, że wpadliście na chwilę :)
Buziaki i do jutra!
P.


5 komentarzy:

  1. Aż musiałam spojrzeć właśnie pod swoje pachy :D plam nie widzę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy produkt, z tym się jeszcze nie spotkałam. Jestem ciekawa czy to jest konsystencji jak krem czy masło kakaowe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy od temperatury 0 u mnie w domu jest twardy, jak masło shea, u Weroniki - mięciutki jak krem do twarzy ;)

      Usuń
  3. Hej , zobacz sotarni filmik niesiax 83 ona mówi o swoim odkryciu naturalny dezodorant . Moze zerknij na skład jego to Ci jakiś jakos uda wykombinować własna wersje :)

    OdpowiedzUsuń