sobota, 14 lipca 2012

Kolorówka, która pojechała ze mną na mini-wakacje :D

Ahoj Kamraci!


Zanim przejdę do sedna - gorąco pozdrawiam pewną uroczą Panią, która mnie niedawno zdemaskowała w pracy ;) Miłego dnia!


Przychodzę dzisiaj z drugą częścią filmu o produktach, które zabrałam ze sobą na wyjazd. Dwa (w sumie cztery) z nich są szczególnie ekscytujące - pigmenty z Alvy - uuuuu już się doczekać nie mogę nagrania recenzji albo tutorialu... ale na razie ciiii ;)
Do plastikowej saszetki powędrowały:
- (właściwie osobno, bo się nie zmieścił ;) ) zestaw podróżny pędzli INGLOT
- korektor do twarzy AMC INGLOT 66
- puder perłowy ze sklepu Naturalne Piękno
- paleta 5 na kwadratowe cienie INGLOT, w której zamieszkały: czarny, matowy  INGLOT (nie mogę wyłuskać z opakowania, więc nie podaję numerów), szary, matowy INGLOT, ciemnobrązowy matowy cień do brwi INGLOT 562, perłowy, jasny cień SEPHORA, różowy cień Rainbow INGLOT - najciemniejszy róż z oferowanych w tej kolekcji
- kredka MAYBELLINE Define-A-Line turkusowa - może jeszcze gdzieś w małych drogeriach znajdziecie, ja swoją znalazłam w Pepco kilka miesięcy temu. W Rossmanach niestety nie widzę jej do dziś :(
- złota kredka z linii SEPHORA - kosztuje 3 dychy, ale warto ją kupić. Napisano na niej, że jest wodoodporna - tere, fere, kuku, bo się zmywa czystą wodą, ale w ciągu dnia trzyma się ładnie, nawet na linii wodnej
- kredki z ESSENCE - brązowa i zielona - super!
- maskara MISS SPORTY Just Clear Mascara - jako żel do brwi daje radę :D
- baza pod cienie Elf - polecam szukać na allegro
- tusz ASTOR Volume Diva Curve Me Sexy - hahahahaha - całkiem fajny
- pigmenty ALVA w kolorach Guess What? Green! - gdyby ktoś nie zgadł - zielony ;), Li-La Lilac - piękny liliowy z błękitnym refleksem, Side By Side - ciepły, głęboki brąz i śliczny błękit Cool Silk - po sukcesie kremu myjącego z Alvy postawiłam im dość wysoko poprzeczkę... Jeszcze trochę poużywam i podzielę się opinią :)
- błyszczyko-szminka INGLOT 21
- błyszczyk Vinyl Gloss RIMMEL Hippy Spirit 260 - znajdziecie w drogeriach
- kredka do ust Wild Clover RIMMEL - niestety wycofana ze sprzedaży :(
- matowa pomadka REVLON Mouve It Over - CUDO znalezione w Douglasie
- pojemnik na pomadkę z lusterkiem - mój dostałam w prezencie, dziewczyny na YT podpowiadają, że można taki kupić w sklepach za 5zł, indyjskich, chińskich marketach i na jarmarkach - najbardziej podoba mi się opcja jarmarku :D
- zalotka INGLOT
- lusterko, bodajże z Vichy z jakimś produktem przyszło
- pinceta Douglas - na razie trzyma się ok, jest dość ostra, ale nie rani skóry, w sumie mogę polecić.
Uffff! Przebrnęłam przez wszystko :) Mam nadzieję, że miło spędziliście ze mną czas i że kogoś zainteresowało wnętrze mojej kosmetyczki :D
Pozdrawiam!
P.

Kosmetyki pielęgnacyjne, które zabieram na krótki wyjazd :)

Witajcie!
Oto część pierwsza filmu o produktach, które zagoszczą w mojej kosmetyczce wyjazdowej ;) Uwielbiam oglądać tego typu filmy, więc postanowiłam nagrać własną wersję :)
Zapomniałam włączyć do listy krem myjący z Alvy, o którym już pieję od tygodni - stał pod prysznicem i zapomniałam go wyciągnąć. W sumie na wyjeździe wyskrobałam z opakowania ostatnie kąski. Poza nim do (teraz już ślicznej, czerwonej) kosmetyczki trafiły:
- oczywiście szczotka, pasta (kubek, ciepła woda... xD)
- grzebień z szerokimi zębami
- mini gumki do włosów, elastyczna opaska, frotka i spineczka - wszystko znalazłam w Świecie Spinek - w Olsztynie jeden jest w Alfie, a drugi w Tesco
- grzebyk z cienką końcówką
- waciki oczywiście :D
- dezodorant BIODERMA - dostępny w większości aptek
- mój tonik do twarzy, przepis TUTAJ 
- płyn micelarny BIODERMA Sensibio H2O
- serum do twarzy z witaminą C, przepis TUTAJ 
- krem domowej roboty, który się okazał totalną porażką - receptura zbyt gęsta i tłusta na lato :(
- krem pod oczy ABSOLUTE ORGANIC, recenzja TUTAJ 
- krem do cery tłustej i mieszanej ORGANIX COSMETIX - zbyt krótko używam, by się podzielić opinią
- perfumy KENZO - ogórkowe, nie mam pojęcia jak się nazywają ;)
- balsam do rąk PAT&RUB 
- filtr z APTONII spf30 - dostępne w sieci sklepów Decathlon
- lotion samoopalający ORGANIX COSMETIX - też dopiero zaczęłam z nim przygodę - wyspowiadam się za kilka tygodni ;)
 Trochę się tego nazbierało :D
Mam nadzieję, że wszyscy wspaniale spędzacie weekend :)
A co ciekawego można znaleźć w Waszych wyjazdowych kosmetyczkach??
Pozdrawiam!
P.

Ulubieńcy: czerwiec 2012 :)



Hej, witajcie!
Oto mamy połowę miesiąca, a ja się dopiero obudziłam z ulubieńcami z poprzedniego... W zasadzie obudziłam się w sprawie bloga, bo film nagrałam już dawno :)
W tym miesiącu zachwyciły mnie:
- Krem koloryzująco-nawilżający PAT&RUB Średni Beż
- perłowy cień INGLOT 402 
- pędzel INGLOT 80HP
- APTONIA spf30 - dostępna w sklepach Decathlon - nie daję linka, bo nie ma po co :D Tak czy siak trzeba ruszyć pupkę do sklepu ;)
- masło do ciała Mango z Naturalnego Piękna
- masło do ciała PAT&RUB Domowe SPA 


Tyle :) Jak zwykle szybko i zwięźle :) Mam nadzieję, że kogoś to zainteresowało.
Pozdrawiam!
P.

wtorek, 26 czerwca 2012

Jabłkowe serum z witaminą C :)



Ahoj!
Dziwny będzie ten post, bo usiłuję go skoordynować z filmem, żeby na bieżąco odpowiadać na pytania, które mogłyby się pojawić :) Życie - proszę o odrobię tolerancji choć :)

Ja jestem luzerem potwornym jeśli chodzi o produkty typu serum - są lżejsze od kremów, szybko się wchłaniają, bardzo szybko dostrzegam rezultaty. Niestety sera dostępne w sklepach/aptekach, które w moim przypadku działają i mogę z nich korzystać są dość drogie.

Składniki:
- woda do iniekcji - lub woda destylowana 5ml w mojej wersji, 10 ml w wersji podstawowej (woda +witamina). Różnica między nimi jest taka, że woda do iniekcji jest redestylowana, czyli taki ... hmmm... destylat destylatu :) Czyli nic w niej nie ma - jest sterylna. Destylowana niekoniecznie jest pozbawiona wszystkich drobnoustrojów. Niemniej w obu nie ma nic, co mogłoby negatywnie zareagować z półproduktami przy produkcji serum :) Pamiętajmy jednak, że wlanie wody do iniekcji do zwykłego opakowania (niejałowego) "zamienia" ją w zwykłą wodę destylowaną :)
Dodatkowo te mini-opakowania, w których jest sprzedawana wykonane są z plastiku, który żadnego syfu do tej wody nie odda.
Druga sprawa, że bardziej higienicznie jest używać jeden raz otwieranych opakowań - litrowa butelka destylowanej ze stacji benzynowej jednak przy ciągłym odkręcaniu coś do środka nałapie :)\

Mam nadzieję, że to uzasadnia wykluczenie z przepisu syfiastej kranówki (dobra opinia o wodzie nie zmienia faktu, że może płynąć przez stare, zapyziałe rury!) oraz wody mineralnej. Zwłaszcza osoby z cerą wrażliwą powinny to mieć na uwadze. Woda do iniekcji kosztuje grosze i można ją kupić w każdej aptece - taniej wychodzi niż butelka normalnej z Tesco i (w najgorszym wypadku) maść na wysypkę od dermatologa ;).

- sok z aloesu - albo hydrolat, a nawet woda różana :)W ilości 1:1 z wodą. To opcja, którą ja preferuję - jakoś nie mogłam się przekonać do smarowania buzi samą wodą z witaminą, a aloes ładnie goi ślady po niespodziankach, więc trafił do butelki :) Sok kupicie w każdym sklepie ze zdrową żywnością, w większych marketach nawet.

Tak, nagram film z zestawem startowym dla początkujących, ale jak już wspominałam - szykuje się niespodzianka, więc proszę nie poganiać, bo będzie wolniej ;)

- witamina C w proszku - polecam od 1g do 1,6g. Witamina działa w stężeniu od 5% do 20% więc nie trzeba być aż tak obrzydliwie precyzyjnym ;) Zaznaczam, że te stężenia są liczone dla witaminy rozpuszczonej w samej wodzie - tak, żeby było jasne ;)
 Nie można wykorzystać pokruszonych tabletek, ani płynów z witaminą C dla dzieci. Doprawdy już odżałujcie te dokładnie 3,50zł ;)

ekstrakt z jabłka płynny - 2ml - mój faworyt absolutny, ale jak ktoś nie ma, to nic się nie stanie :) nazwa jest jednocześnie linkiem do sklepu, możecie sobie doczytać o nim co nieco :)

Po co właściwie zrobiłam takie serum?

Mam kilka plamek, śladów po wysypce i pryszczach, więc pomyślałam, że coś by się przydało, żeby się ich pozbyć. No i oczywiście za jednym zamachem warto tak zakombinować, żeby jeszcze nawilżyć cerę i trochę ją dopieścić. Czuję się zobowiązana podkreślić, że to nie jest tylko serum na przebarwienia - witamina C to antyoksydant i dobry pomocnik w walce z zaczerwienieniem na twarzy. Osoby ze skórą tłustą lub mieszaną też mogą spokojnie po nie sięgać - zwłaszcza z sokiem z aloesu dobrze dogaduje się z problematyczną skórą. Osoby z cerą naczynkową też będą zadowolone, bo witamina C wzmacnia naczynia krwionośne - a.k.a. mniej nowych naczynek :) To serum nadaje się na gorące dni, bo jest nietłuste i błyskawicznie się wchłania.

Stosowanie:
Najpierw dwa słowa o opakowaniu - polecam butelki z ciemnego szkła, bo są łatwe w czyszczeniu i najprościej mówiąc - sprawdzają się :) Początkowo miałam po prostu butelkę z zakrętką, ale mam wrażenie, że było to trochę niehigieniczne i sięgnęłam po tą końcówkę (kroplomierz?!). Wylewam kilka kropli na dłoń i delikatnie wklepuję w skórę - ja nawet nie omijam okolic oczu. Początkowo smarowałam nim buzię jak kremem, ale zużywałam tym sposobem dwa razy więcej kosmetyku.
Serum nakładam przez pierwszy tydzień rano i wieczorem. W każdym kolejnym tygodniu - raz dziennie. To jest moja preferencja - tylko w takiej konfiguracji widzę rezultaty rozjaśniania przebarwień. Można stosować je przez tydzień raz dziennie, codziennie, a później raz dziennie co dwa-trzy dni. Witamina C kumuluje się w skórze, więc nie ma konieczności trzaskania serum tak jak ja :) Jak już mówiłam - jestem luzerem na serum do twarzy, więc się tu specjalnie nie ograniczam :D

Ok. Postaram się na bieżąco edytować tego posta i tu właśnie udzielać odpowiedzi na pojawiające się w trakcie pytania, więc niech się na mnie nikt nie obraża, że osobiście nie odpisuję na komentarze czy maile - ich ilość już mnie dawno przerosła :)
Pozdrawiam gorąco!
P.

poniedziałek, 18 czerwca 2012

O co kaman z tym OCM?


Oficjalnie - odpowiadam :D
Odpisywałam i odpisywałam na komentarze i jednak mimo wszystko ktoś nadal pyta o OCM.
Zasadniczo wszystko powiedziałam w filmie, więc tutaj podrzucę tylko linki do kilku wspomnianych produktów:

Tusz INGLOT Volume and Waterproof Mascara

Mydełka o których mówiłam pochodzą z Mydlarni Tuli.

Krem z Alvy już szczegółowo przedstawiłam TUTAJ.

EDIT po kilku godzinach silnych bulwersów w tym temacie:
To jest moje zdanie i nikogo absolutnie nie mam zamiaru wołami przekonywać, że ma uważać tak, jak ja.
Jeśli OCM cuda dla Was uczynił - nie widzę powodu, by z niego rezygnować - proste :)
Jeszcze dwa słowa o tym zmienianiu skóry:
Uważam, że gdyby olej mógł zmienić typ skóry - czyli zasadniczo musiałby zmienić chromosomy?! - już od dawna nie byłoby problemu z rakiem skóry. Owszem - cera może dużo lepiej wyglądać, czy nawet przetłuszczać się zdecydowanie mniej jeśli się z tej metody korzysta, ale skóra się nie zmienia! Odstawiacie OCM i ona wraca do poprzedniego stanu.
Co do zmian - dieta, poziom hormonów, wiek - wszystko ma wpływ na zmiany w naszej skórze, ale mycie jej olejem doprawdy struktury skóry nie zmieni.
Nawet zaryzykuję stwierdzenie, że nadmierne natłuszczanie może trochę skórę wysuszyć, bo przestanie samodzielnie produkować łój. Tyle. Czekam na pręgierz :D

Pozdrawiam!
P.

Chusteczki do pupy?!?!?!


Witajcie!
Dzisiaj tak po połowie - przepis na maseczkę nawilżającą i szybki trik na wykorzystanie chusteczek dla niemowląt (ja ich używam również do czyszczenia szpilek, ale to się raczej obejdzie bez nagrania ;)).

Naturalnie - film o dezynfekcji i film o terminach ważności, żeby nie było, że nie uprzedzam ;)

Jeśli nie chcecie ekstra kupować takich chusteczek - polecam wykorzystać ręcznik papierowy. Działa całkiem spoko, znacznie szybciej wysycha, ale z braku laku da radę :D

Składniki na maseczkę:
- hydrolat - 25ml -mój jest z róży bułgarskiej. Można zastąpić wodą różaną lub sokiem z aloesu ze sklepów ze zdrową żywnością.

- dowolnie wybrany olej pielęgnacyjny - 5ml -moje oleje też są z NP, ale w tym wypadku wykorzystałam olejek z Essential Care, którego recenzję możecie sobie obejrzeć TUTAJ

- .dowolnie wybrana glinka - pół łyżeczki do herbaty :D - O co za niespodzianka! Też kupiłam ją w NP :D

Tutaj macie kilka linków do moich baaaaaaaardzo starych filmów o glinkach (Ostrzegam lojalnie jakość jest porażająco marna!):

http://www.youtube.com/watch?v=8EsJhQGo8I8

http://www.youtube.com/watch?v=JOAfyfjHJHQ

http://www.youtube.com/watch?v=_dlsf0kUrO4

http://www.youtube.com/watch?v=TtfhtsCFRCk

Ja tam gdzieś mówię, że nie wiem dlaczego nie wolno pozostawić glinki do wyschnięcia - teraz już wiem - wyschnięta może spowodować podrażnienia.

OSTATNI RAZ ODPOWIEM NA TO PYTANIE: 
NIE, TO NIE PRAWDA, ŻE GLINEK NIE WOLNO MIESZAĆ METALOWĄ ŁYŻECZKĄ. 
TO BZDURA :D 
W CIĄGU TYCH KILKU SEKUND (A NAWET KILKU MINUT) NIE MA MOŻLIWOŚCI, ŻEBY ZASZŁA REAKCJA, W KTÓREJ GLINKA MAGICZNYM SPOSOBEM PRZEJMIE METAL Z ŁYŻECZKI LUB NAGLE STRACI SWOJE WŁAŚCIWOŚCI. POWAŻNIE. NAWET GANDALF BIAŁY BY TAKIEJ SZTUKI NIE DOKONAŁ. ANI CZARODZIEJE Z HEROES III. ANI WIEDŹMA HORPYNA Z "OGNIEM I MIECZEM". KONIEC.

Pozdrawiam!
P.

Fajnie jest być niskim :D


Ahoj!
A gdyby tak skorzystać z niskiego wzrostu i zamienić spódniczkę w sukienkę? Mam wrażenie, że nikt się nie zorientuje ;)

Kiecka - Vila - znaleziona w Outlecie
Buty - Wojas - poszukiwane prze prawie pół roku :)
Kurtka - Mexx - z tego samego Outletu ;)
Bransoletka - Apart - może kiedyś doczeka się jednego koralika ;)

Mam nadzieję, że strój się Wam podobał :D
Pozdrawiam!
P.

piątek, 8 czerwca 2012

Ciepło - Zimno, czyli makijaż :)



Ahoj!
Jakiś czas temu wrzuciłam Wam film o pielęgnacji włosów, który możecie zobaczyć TUTAJ. Pomalowałam się troszkę rano, wróciłam do domu - dołożyłam co-nieco ciemniejszych kolorów i wyskoczyłam z Rączką na miły wieczór, a po powrocie (późną nocą ;)) nie mogłam zasnąć, więc nagrałam Wam ten film. Kilka osób poprosiło o tutorial - dziś właśnie przedstawiam próbę odtworzenia tamtego makijażu ;)

Wykorzystane kosmetyki:
Przed nagraniem nałożyłam pod oczy korektor INGLOT 66, który zdecydował się nie mieć końca :)

- cień do brwi INGLOT: 526
- bezbarwny tusz Just Clear Mascara MISS SPORTY
- beżowy cień z drobinkami INGLOT: 456
- cienie w kremie Stay All Day ESSENCE: 03 Steel Te Show (srebrny), 01 Coppy Right
- kredka Long Lasting Eye Pencil ESSENCE: 02 Hot Chocolate
- trio Integra INGLOT: 64 (czekoladowy z odrobiną złotych iskierek)
-
W tym momencie Rączka powiedział: "Basta!" - Idziemy na spacer. C.D.N.

wtorek, 5 czerwca 2012

Ulubieńcy: maj 2012 :)



Ahoj!
Już prawie mi się udaje nagrywać ulubieńców na bieżąco xD Choć, jak wszyscy wiemy, prawie robi różnicę ;)
Chciałam przygotować dzisiaj makijaż, który ostatnio Wam obiecałam, nawet już ustawiłam wszystko jak trzeba, a tu BUM! Okazało się, że kamerka "jedzie na ostatnich nogach"
Tym razem wyróżnienie otrzymali:

- Krem myjący ALVA z glinką marokańską, o którym zasadniczo wszystko powiedziałam TUTAJ.
- Lakier do paznokci INGLOT 166
- Recepturki do włosów kupione w sklepie "Świat Spinek"
- Kredki Long Lasting Eye Pencil ESSENCE - zasadniczo są świetne :) Jestem kłamliwym potworem - brązowa kredka nie ma absolutnie żadnych drobinek - jest totalnie matowa. Coś mi chyba się w oczach zaświeciło ;)
- Tusz do rzęs ASTOR Volume Diva Curve Me Sexy czarny, skubany i wydłuża i podkręca i jeszcze zagęszcza. Dali czadu najprościej mówiąc :)
- Pomadki do ust INGLOT: różowa 17 i koralowo-brązowa 62
- Błyszczyk Vinyl Gloss RIMMEL (bo cały miesiąc noszę włosy spięte i nie ciągam sobie lepkiego błyszczyka po twarzy niesfornymi kosmykami ;) ) 260 Hippi Spirit
- Bidon ISOSTAR :) I wszystko jasne :)

Jak Wam się podoba mój duński warkocz???
A teraz, skoro już obejrzeliście film - Sio! Na podwórko! - w końcu jest ciepło, więc pora na spacer :)
Pozdrawiam!
P.

środa, 30 maja 2012

Krem myjący Alva - coś niezwykłego?!

Howk!
Zasadniczo wszystko padło w filmie. W moim mniemaniu trafił mi w ręce zaskakująco skuteczny produkt, który zrobił wszystko, czego się po nim spodziewałam :D



Mowa o Kremie myjącym marki Alva - od razu piszę, bo już padły komentarze z prośbami o namiary:
mój pochodzi ze sklepu bio-beauty.pl.
TUTAJ jest jego szerszy opis.
(News dnia: jeśli to jest jeszcze aktualne to oni mają go w promocji za około 40zł :D Zawsze jakiś bonus :D)

Zapraszam też do poczytania o SLSach, PEGach i tych podobnych dziwactwach, bo to bardzo przystępnie napisany i ciekawy ARTYKUŁ :D, a w zasadzie słowniczek pojęć... ;)

Tutaj macie jeszcze porównawcze fotki - mi się wydaje, że rezultat jest zdecydowanie zadowalający (a co najmniej więcej się nie spodziewałam):






Ktoś może próbował produktów do makijażu z Alvy?? Szalenie mnie ciekawią, ale trochę się waham z zakupem...

Pozdrawiam!
P.

poniedziałek, 28 maja 2012

Włosy - historia prawdziwa ;)

Witajcie!
Na ten moment utknęłam w punkcie, w którym nie jestem już w stanie odpowiadać na wszystkie maile. Staram się, ale... nie :)
Ten film to po połowie opowiastka o moich sposobach pielęgnacji włosów, a po połowie próba udzielenia odpowiedzi na pytania dotyczące zwłaszcza - puszenia, elektryzowania i przesuszenia włosów oraz ich olejowania. Poniżej napisałam kilka słów w charakterze dodatku do filmu - czyli to, co pominęłam przy nagrywaniu.

Mycie:
Mój ulubiony szampon z bardziej naturalnymi składnikami to Szampon Regenerujący z PAT&RUB - starczył mi na bardzo długo, chociaż dzieliłam go z Rączką. Dobrze zmywał, włosy były mięciutkie i pachnące. Musiałam po nim używać odżywki, ale tak czy siak to jedyny bardziej naturalny szampon, po którym nie miałam akcji z podrażnieniami, przesuszeniem i wysypką na skórze głowy. Pełna recenzja tutaj :)
Łupież schodzi mi tylko po Head&Shoulders. Nizoral mnie uczula :(
Staram się ostatnie kilka sekund płukać włosy zimną wodą - to sprawia, że łuski się zamykają, a włosy wyglądają na gładsze i bardziej lśnią.

Suszenie:
Oblukałam te ręczniki z mikrofibry (Drogerie Natura), które mi wszyscy tak gorąco rekomendowali. To nie jest to samo - materiał jest zupełnie inny w dotyku i wchłanianie wody też jest na innym poziomie. Może dam mu jeszcze szansę, ale do tego starego, który dostałam od siostry się nie umywa :( Tylko forma jest jednakowa.
Jeszcze małe sprostowanko: nie trzeba koniecznie takiego ręcznika kupować! Ja po prostu dzięki niemu uporałam się z puszeniem i elektryzowaniem. Jeśli z Waszymi włosami wszystko jest ok - po co kombinować :D?

Sen:
Nie śpię w mokrych włosach, bo u mnie to gwarantuje kołtuny i nastroszone kłaki. Satynowa poszewka na poduszkę faktycznie robi różnicę - ja po pierwszej nocy zauważyłam, że włosy są mniej potargane i nie szaleją na boki ;)
Zapomniałam dodać, że prawie nigdy nie śpię w rozpuszczonych włosach - spinam je albo w mini-luźny kok na czubku głowy, albo w dwa luźne warkocze. Rezultat: mniej supełków i zdecydowanie mniej się przetłuszczają.

Odżywki:
Moja odżywka do włosów - TUTAJ możecie znaleźć przepis.
Maska z glinką, o której wspominam to Maska do Włosów Tłustych z PAT&RUB
Maska nawilżająco regenerująca też jest z PAT&RUB i ujęli ją jako Intensywną Kurację. (W sumie bardzo słusznie.)
Olejowanie - ok, ale tylko na skórę głowy.
Silikonowe "jedwabie" do włosów to ściema i bzdura wierutna.

Kilka słów o tabletach na włosy Humavit znajdziecie w którymś z ostatnich postów :)

Temperatura:
Jeśli już stylizujecie włosy na ciepło - polecam zainwestować trochę pieniążków i kupić porządne gadżety. Jeśli prostownica czy lokówka to ceramiczna czy lustrzana, jeśli suszarka to z regulacją temperatury. Nie ma sensu dbać o włosy jak szaleniec, żeby je dzień w dzień przysmażać gorącą blachą. Serio.
Spray ochronny Subrina kupiłam w sklepie Lokikoki.pl

Teraz to już raczej wszystko.
Buziaki!
P.

poniedziałek, 21 maja 2012

Krem pod oczy :)


Ahoj Kamraci!
Proście, a będzie Wam dane. Albo i nie :D
Majstrowałam w kuchni krem pod oczy na Dzień Matki i tak się złożyło, że jakieś prośby o niego padły w niedalekiej przeszłości, więc wpadłam na pomysł, żeby uwiecznić proces mieszania :)

Tradycyjnie: coś o dezynfekcji i coś o terminach ważności ;)

Krem, który przygotowałam jest silnie odżywczy, intensywnie nawilżający i lekko napina skórę. Ja go zaprojektowałam z myślą o dojrzalszej cerze, co wcale nie znaczy, że dwudziestoparolatka nie może go używać! Z resztą zobaczcie składniki:

- masło mango - lub shea w ilości 4,5g (na oko 1 łyżeczka do herbaty) - natłuszcza i nawilża, a wiadomo - co nawilżone to bardziej gładkie i napięte xD Nie trzeba skończyć X lat, aby korzystać z jego przyjemnych właściwości.

- witamina E - 2 krople lub dwie kapsułki - chroni jądra komórkowe przed uszkodzeniami spowodowanymi promieniami UV -

Małe sprostowanko: Nie, to nie działa jak filtr przeciwsłoneczny! Jeśli się nasmarujecie samą witaminą E i wywalicie na egipskie słońce na godzinę, to będzie Wam skóra schodziła. Tak samo masło kakaowe to wcale nie mega ochrona! Nie można na wakacjach zrezygnować z filtra SPF 30 na rzecz rzekomej ochrony masłem kakaowym, bo to jest zwyczajna bujda. Chyba, że ktoś ma dla mnie newsa z jakimiś wiarygodnymi badaniami, które obalą moje przekonanie. Jeśli tak to walcie śmiało :D To mówiłam ja, osoba, która filtra używa, żeby nie mieć raka skóry, a nie przeciw zmarszczkom ;)


dodatkowo witamina E ładnie wygładza - to z własnego doświadczenia.

- olej makadamia - 10 kropli - zawiera dużo witamin, generalnie mocno odżywia i wygładza. Ma działanie nawilżające i (mam wrażenie) zmiękczające. Można go zastąpić olejem kokosowym, awokado lub arganowym. Fantastycznie sprawdzą się tu wszelkie oleje owocowe np. z czarnej porzeczki.

- olej kokosowy - odrobinka dla ładnego zapachu

- konserwowanie odradzam stanowczo, zwłaszcza, ze termin ważności jest bardzo długi - 2 miesiące.

Sposób użycia:
Szpatułką lub paznokciem ;) wydobyć z opakowania odrobinę masełka/kremu i delikatnie wklepywać w okolice oczu. Produkt pod wpływem ciepła rozpuści się i będzie działał podobnie jako olej, ale nie powinien spływać. Polecam stosowanie na noc, ewentualnie w bardzo małej ilości na dzień.

Nie wydaje mi się, żeby było trzeba jakkolwiek modyfikować ten krem, żeby sprawdzał się u osób młodszych czy starszych, Ja w tym filmie wspominam, ze sama go nie sprawdziłam - mam swój wymarzony krem z Absolute Organic, jest go jeszcze baaardzo dużo, więc nie robię bez sensu dodatkowego kosmetyku. Proste :)

Życzę wszystkim cudownych juwenaliów w tym roku, a tym, którzy nie studiują - cierpliwości! To tylko jeden tydzień w roku :D Bądźmy wyrozumiali :)
Pozdrawiam!
P.


DOŚĆ WAŻNY PS:

ZROBIŁAM FORMAT DYSKU I PRZEZ NIEUWAGĘ (GŁUPIA JA! -_-") STRACIŁAM PLIKI Z WASZYMI PROŚBAMI O KONKRETNE FILMY. PROSZĘ ZAINTERESOWANYCH O JAKIEŚ INFO -  MAIL, KOMENTARZ, ŻEBYM MOGŁA POSKŁADAĆ DO KUPY, CO WAM OBIECAŁAM I W KOŃCU TO NAGRAĆ I OPUBLIKOWAĆ. PODZIĘKOWAĆ :D

niedziela, 13 maja 2012

Jak tam poszło z Humavitem?!


Dzień Dobry :D
Nigdy tak nie zaczynam filmów (ani postów)... chyba powinnam spróbować :D
Dzisiaj jest taka mała spowiedź miłych Dam, które miały troszkę szczęścia i zgarnęły Humavit w pierwszym rozdaniu tutaj, na blogu:


Po tygodniu stosowania Humavitu - co zauważyłam.
Albo zacznę od tego czego nie zauważyłam, czyli skóra, bo nie zaobserwowałam żadnych zmian na mojej skórze. Za to jestem bardzo zadowolona z tego co zrobił z moimi paznokciami, które przestały się tak bardzo rozdwajać i są teraz mocniejsze (mniej się łamią). Jednak najbardziej jestem zadowolona z tego co się stało z moimi włosami. Prawie nie wypadają - tylko przy szczotkowaniu. Wcześniej jak złapałam włosy wszystkie razem i przejechałam dłoniom miałam pełna rękę włosów, a teraz nic. Nie miałam jakichś problemów z rozdwojonymi końcówkami, ale zawsze się zdarzały, oczywiście żaden suplement  nie skleja włosów w magiczny  sposób, ale nie zauważyłam nowych. Do tego moje włosy po prostu wyglądają zdrowiej. Myślę że jakbym jeszcze trochę pobrała Humavit to efekty byłyby bardziej zauważalne (zdaję sobie sprawę że zwykle trzeba takie preparaty przyjmować około miesiąca tym większe moje zdziwienie że po tak krótkim czasie widzę jakieś efekty) i myślę, że skuszę się na pełne opakowanie


Adrianna K.




Moja opinia po wypróbowaniu Humavitu: Nie zauważyłam zbytniej poprawy stanu skóry i paznokci, jednakże odnoszę wrażenie, że moje włosy wydają się trochę takie... mocniejsze. Ciężko tak obiektywnie na to spojrzeć, opakowanie zawierało 30 tabletek które zażywałam tak jak nakazano, czyli dwie rano i wieczorem więc starczyły na nieco ponad tydzień. Dlatego ciężko mi obiektywnie ocenić ten produkt, gdyż po tak krótkim okresie stosowania suplementu przewiduję, że zmiany mogą być mało widoczne niż przy długotrwałej kuracji. Osobiście było to ciekawe doświadczenie (przy okazji - te tabletki strasznie śmierdzą jak dla mnie no ale to w końcu zioła :D). Moja końcowa ocena jest jakby to ująć... bezstronna, możliwe że u innych są widoczniejsze zmiany.


Paulina K.




Co do Humavit'u, cóż, prawdę powiedziawszy, spożywając go według zaleceń na opakowaniu (2 razy dziennie po 2 tabletki), przy takiej ilości, czyli 30 tabletek do przetestowania, niewiele więc można powiedzieć. Trzeba by spożywać go co najmniej przez 2 miesiące by móc opowiadać o jego właściwościach. Dlatego wypowiem się jedynie o tym, co można zobaczyć. Opakowanie jest bardzo fajne, solidne. Wieczko bardzo dobrze przylega, co zapewnia długą świeżość tabletek oraz to, że ten charakterystyczny zapach skrzypu nie rozprzestrzenia się po okolicy ;) Tabletki same w sobie są koloru zaschłej gliny - mają bardzo intensywny zapach, niekoniecznie przyjemny, ale przecież ich nie jemy, tylko połykamy ;) skład znajdujący się na opakowaniu jest obiecujący. Szkoda tylko, że trzeba ich dziennie aż tyle spożywać. Przez to stają się bardzo niewydajne do stosowania ciągle... Podsumowując, nie zaobserwowałam żadnych zmian w moim organizmie, możliwe, że przy dłuższym stosowaniu rzeczywiście pomagały w "doprowadzeniu do porządku" całego organizmu.


Katarzyna L.




Okres stosowania Humavitu zakończony. Jestem z suplementu diety zadowolona. Zauważyłam znaczną poprawę na paznokciach. Na płytkach paznokci zmniejszyły się białe przebatwienia, paznokcie stały się twardsze i nie rozwarstwiają się. Co do włosów nie zauważyłam aż takiej dużej zmiany. Humavit będę stosowała nadal, daję mu 5 z pluseeeeeeeeeeeeeeeeeeeem.


Urszula P.




Mam słabe paznokcie oraz wypadające włosy. Tabletki Humavit pomogły mi przezwyciężyć łamliwość paznokci. Niestety nie udało się pomóc moim słabym włosom, lecz jestem pewna, że dłuższa kuracja mogłaby przynieść efekty.


Weronika Ś.




Ze swojej strony mogę dodać co nieco więcej, ponieważ ja stosowałam Humavit w (niemalże niekończącej się!) kuracji 150 tabletek.
W kwestii włosów - liczyłam na spektakularne efekty, ale - całkowicie szczerze - nie zauważyłam nic. Włosy mam jakie miałam. Zasadniczo mam włosy bardzo zdrowe i zadbane, więc pewnie dlatego szału tabsy nie zrobiły :D
Z drugiej strony - nawet przez myśl mi nie przeszło zakładać jakichś cudów w kwestii paznokci. A tu niespodzianka! Paznokcie szalenie mi się wzmocniły, zdecydowanie mniej się łamią, a co najbardziej zaskakujące - rosną jak nigdy dotąd. Muszę je obcinać i piłować minimum dwa razy w tygodniu, bo rosną tak szybko, że zaczynają mi przeszkadzać. Jak tak dalej pójdzie przyjdzie mi w drodze do domu drapać pazurami o drzewa przy ulicy :D 
Jeszcze tak może z innej strony się czymś podzielę: jestem osobą, która woli zjeść jakąś potrawę zawierającą wartościowe składniki, niż brać tabletki i z tej przyczyny łykanie dwóch tabletek dwa razy dziennie było koszmarne. Poważnie. Wolałabym już żeby były większe i starczyły dwie na dzień. 
Trochę też dają drożdżami, ale dla mnie to przynajmniej dowód, że faktycznie dodali tam drożdże :D
Generalna opinia - dobry produkt w dobrej cenie. Na bank kupię Humavit mojej mamie :)
Mam nadzieję, że miło się Wam czytało.
Dziewczynom serdecznie dziękuję za udział w zabawie i te mini-recenzje. Może komuś przydadzą się te opinie :)
Pozdrawiam!
P.

PS Kolejnym razem postaram się lepiej (ze strony technicznej) zorganizować rozdanie ;]

czwartek, 10 maja 2012

Organiczny olejek Essential Care :)


Ahoj Poszukiwacze Organicznych Kosmetyków :D!
Coś wygrzebałam tym razem, co miało być wspaniałe i cudowne zdaniem producenta ;) Chodzi o relaksujący organiczny olejek do masażu marki Essential Care.
Przesyłka przyszła - ja oczywiście z wielkimi nadziejami na aromatyczne nie-do-końca-wiadomo-co - odkręciłam butelkę a tu - PUFFF! Chmura zapachowa olejków eterycznych mnie po prostu omotała ;)
Muszę przyznać, że miałam pod górkę z tym zapachem na początku, ale po kilku użyciach stwierdziłam, że jest całkiem przyjemny. Zasadniczo używam tego olejku co kilka dni do masażu skroni - odprężająca chwila po ciężkim dniu.

Większość powiedziałam w filmie, ale jeszcze może w skrócie podsumuję - olejek polecam na:
- bardzo suche miejsca typu łokcie, kolana, odciski po skarpetach ;)
- całe ciało (łącznie z głową ;)) - moja ulubiona kombinacja to 1:1 olejek z hydrolatem FANTASTYCZNA sprawa, na tyle mnie urzekła, że odstawiłam mój domowy balsam w kostce - to już jest jakaś rekomendacja ;)
- rostępy jeśli się ktoś z nimi boryka - dobrze nawilżona skóra dużo lepiej wygląda (choć nie prognozowałabym ich totalnego zniknięcia ;))
- do masażu twarzy - mmmmm.... :D
- do inhalacji albo aromaterapii - kto lubi działanie zapachów (i przekona się do tych olejków eterycznych, które wrzucili do szklanej butelki) na bank będzie zadowolony :)

Jeśli cenicie eko-produkty i chcecie czegoś się dowiedzieć o certyfikowaniu kosmetyków organicznych to serdecznie polecam lekturę:
Co to są kosmetyki organiczne i kilka słów o certyfikowaniu.

Tyle w temacie :)
Pozdrawiam!
P.

piątek, 4 maja 2012

Tonik Przed - Wakacyjny :)


Ahoj!
W przerwie majowej jak na złość skończyło mi się prawie wszystko na raz - tonik, serum na dzień, serum na noc, balsam do ciała... :D Pomyślałam, że skoro i tak muszę to przygotować, mogłabym wrzucić coś na YT i podzielić się przepisem :) A może ktoś też potrzebuje nowego toniku?

Uwielbiam toniki. Kto mnie dłuższą chwilę ogląda, ten się pewnie zdążył zorientować, że dla mnie tonik to nie pachnąca woda tylko produkt faktycznie pielęgnacyjny. Moje toniki mają zawsze do spełnienia trzy funkcje:
- mają zbierać ewentualne, niedomyte wcześniej resztki makijażu i resztki np. mleczka do demakijażu, żeby zapobiec możliwemu zapchaniu porów
- mają działać tak, jak akurat potrzebuję - zmiękczać, łagodzić, nawilżać -  to różnie :)
- mają odświeżać buzię rano, bez konieczności przemywania jej wodą codziennie.
Nakładam serum czy krem zawsze na cerę lekko wilgotną od toniku - to pozwala zamknąć wilgoć w skórze i podnieść skuteczność działania kremu :D

Zazdroszczę wszystkim Wam, którzy możecie myć buzię normalnie nad zlewem, codziennie :)
Moja skóra po prostu na to mówi:

Nie! 
- Jeb! - 
Podrażnienie i wysypka :D

Oczywiście - z uporem maniaka - podaję link do filmu o dezynfekcji i film o określaniu daty ważności produktów. Termin ważności swojego toniku określiłam na 5 tygodni, przy przetrzymywaniu w lodówce. Tak, trzeba to trzymać w lodówce :D W sumie mi ta ilość starcza na 3 tygodnie, ale może stać 5 bez stresu :)

Składniki:
- sok z aloesu 25ml, łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie, u mnie dodatkowo delikatnie wyrównał cerę (mniej się przetłuszcza na nosie i brodzie, mniej przesusza na czole i policzkach) chociaż to równie dobrze mogą być moje urojenia, wiec nie bierzcie na bank tej ostatniej cechy :D Uczulenie na aloes? - zastąp go wodą demineralizowaną/destylowaną i po sprawie :D

- hydrolat 20ml, u mnie hydrolat z róży dla złagodzenia objawów wysypek i delikatnego zmiękczenia cery, trochę też działa wygładzająco. Możecie wykorzystać DOWOLNY hydrolat. Co kto lubi :D

- olej - też dowolny, ja wybrałam taki, którego jeszcze nie stosowałam, ale to doprawdy jest tylko 15 kropli (nic więcej nie dodałam w końcu), więc specjalnie nie ma znaczenia jaki olej wybierzecie. Tylko proszę pamiętać o Złotej Zasadzie: DO SMAŻENIA - NIE! ;D

- ekstrakt z ogórka na oko pół łyżeczki xD (1,5g / 2g) - łagodzi, chłodzi, zbiera ewentualne resztki makijażu. Jeśli chodzi o ekstrakty - ten ogórkowy jest całkowicie bezpieczny i odpowiedni dla każdego typu cery, nawet naczynkowej. Jako zastępnik mogę polecić ekstrakt z pszenicy, pestek winogron i szyszek chmielu, bo je wypróbowałam. Doczytajcie o ich właściwościach zanim się zdecydujecie. Nie dodawałam żadnych ekstraktów płynnych do aloesu, wiec się o nich nie wypowiadam.

* ewentualnie można zakonserwować połową łyżki stołowej spirytusu. Nie dodawajcie za dużo alkoholu - kto by chciał sobie twarz smarować nalewką xD?

Ja robię taki tonik, jaki pokazuję w filmie - logiczne :D
Poniżej podaję Wam opcje, jak ewentualnie można go zmodyfikować:

1. Po prostu aloes :D
Jeśli przyjdzie Wam do głowy przemywać buzię samym skokiem z aloesu - rozcieńczcie go proszę z wodą demineralizowaną lub destylowaną w stosunku 1:1, bo samodzielnie może podrażniać cerę. Aloes może uczulać, więc jeśli nie macie pewności nie kupujcie od razu 50 butelek na zapas ;) Polecam soki bez konserwantów i barwników, bez dodatków smakowych czy cukru - może i lepiej smakują (szczerze wątpliwe), ale dla cery nie są najlepsze. (Opcjonalnie dodaj jakiś ekstrakt.)

2. Aloes + hydrolat
Bez dodatkowych składników też wychodzi super. Jeśli ktoś chce przyoszczędzić można to dodatkowo rozwodnić destylatem lub wodą demineralizowaną. (Opcjonalnie dodaj jakiś ekstrakt.)

3. Hydrolat + olej
Można rozcieńczyć wodą 1:1 lub wziąć po prostu 50 ml hydrolatu i wzbogacić o olej wybrany wg. gustu :D (Opcjonalnie dodaj jakiś ekstrakt.)

4. Aloes + olej
Jak wyżej. (Opcjonalnie dodaj jakiś ekstrakt.)

Czyli opcji jest wiele :D Eksperymentujcie! Tu akurat poza podrażnieniem aloesowym nie można sobie spaprać kosmetyku :)

Chyba wszystko :) Pozdrawiam i czekam na info, czy spróbowaliście i jak Wam wyszło.
Pozdrawiam!
P.