Pokazywanie postów oznaczonych etykietą absolute ORGANIC. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą absolute ORGANIC. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 maja 2012

Krem pod oczy :)


Ahoj Kamraci!
Proście, a będzie Wam dane. Albo i nie :D
Majstrowałam w kuchni krem pod oczy na Dzień Matki i tak się złożyło, że jakieś prośby o niego padły w niedalekiej przeszłości, więc wpadłam na pomysł, żeby uwiecznić proces mieszania :)

Tradycyjnie: coś o dezynfekcji i coś o terminach ważności ;)

Krem, który przygotowałam jest silnie odżywczy, intensywnie nawilżający i lekko napina skórę. Ja go zaprojektowałam z myślą o dojrzalszej cerze, co wcale nie znaczy, że dwudziestoparolatka nie może go używać! Z resztą zobaczcie składniki:

- masło mango - lub shea w ilości 4,5g (na oko 1 łyżeczka do herbaty) - natłuszcza i nawilża, a wiadomo - co nawilżone to bardziej gładkie i napięte xD Nie trzeba skończyć X lat, aby korzystać z jego przyjemnych właściwości.

- witamina E - 2 krople lub dwie kapsułki - chroni jądra komórkowe przed uszkodzeniami spowodowanymi promieniami UV -

Małe sprostowanko: Nie, to nie działa jak filtr przeciwsłoneczny! Jeśli się nasmarujecie samą witaminą E i wywalicie na egipskie słońce na godzinę, to będzie Wam skóra schodziła. Tak samo masło kakaowe to wcale nie mega ochrona! Nie można na wakacjach zrezygnować z filtra SPF 30 na rzecz rzekomej ochrony masłem kakaowym, bo to jest zwyczajna bujda. Chyba, że ktoś ma dla mnie newsa z jakimiś wiarygodnymi badaniami, które obalą moje przekonanie. Jeśli tak to walcie śmiało :D To mówiłam ja, osoba, która filtra używa, żeby nie mieć raka skóry, a nie przeciw zmarszczkom ;)


dodatkowo witamina E ładnie wygładza - to z własnego doświadczenia.

- olej makadamia - 10 kropli - zawiera dużo witamin, generalnie mocno odżywia i wygładza. Ma działanie nawilżające i (mam wrażenie) zmiękczające. Można go zastąpić olejem kokosowym, awokado lub arganowym. Fantastycznie sprawdzą się tu wszelkie oleje owocowe np. z czarnej porzeczki.

- olej kokosowy - odrobinka dla ładnego zapachu

- konserwowanie odradzam stanowczo, zwłaszcza, ze termin ważności jest bardzo długi - 2 miesiące.

Sposób użycia:
Szpatułką lub paznokciem ;) wydobyć z opakowania odrobinę masełka/kremu i delikatnie wklepywać w okolice oczu. Produkt pod wpływem ciepła rozpuści się i będzie działał podobnie jako olej, ale nie powinien spływać. Polecam stosowanie na noc, ewentualnie w bardzo małej ilości na dzień.

Nie wydaje mi się, żeby było trzeba jakkolwiek modyfikować ten krem, żeby sprawdzał się u osób młodszych czy starszych, Ja w tym filmie wspominam, ze sama go nie sprawdziłam - mam swój wymarzony krem z Absolute Organic, jest go jeszcze baaardzo dużo, więc nie robię bez sensu dodatkowego kosmetyku. Proste :)

Życzę wszystkim cudownych juwenaliów w tym roku, a tym, którzy nie studiują - cierpliwości! To tylko jeden tydzień w roku :D Bądźmy wyrozumiali :)
Pozdrawiam!
P.


DOŚĆ WAŻNY PS:

ZROBIŁAM FORMAT DYSKU I PRZEZ NIEUWAGĘ (GŁUPIA JA! -_-") STRACIŁAM PLIKI Z WASZYMI PROŚBAMI O KONKRETNE FILMY. PROSZĘ ZAINTERESOWANYCH O JAKIEŚ INFO -  MAIL, KOMENTARZ, ŻEBYM MOGŁA POSKŁADAĆ DO KUPY, CO WAM OBIECAŁAM I W KOŃCU TO NAGRAĆ I OPUBLIKOWAĆ. PODZIĘKOWAĆ :D

niedziela, 11 marca 2012

Wymarzony krem pod oczy :)



Szukajcie, a znajdziecie!
Przewinęło mi się przez ręce całkiem sporo kremów i żelów pod oczy w ciągu ostatnich kilku lat. Znalazłam w końcu coś, co mam zamiar kupować, aż przestaną go produkować, bo wątpię, że coś go przebije.
Naturalny, duże opakowanie (!!!), wydajny i działa tak, jak ja sobie życzę by działał. W sumie - dostajesz to, za co płacisz. Mowa o przeciwzmarszczkowym kremie pod oczy Absolute Organic. Ja swój znalazłam TUTAJ.
Zasadniczo wszystko powiedziałam w filmie. Kredka pod oczy, o której wspominam to Benefit Eye Bright. TUTAJ znajdziecie moją opinię o niej :)

Obiecany skład:

Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Glyceryl Stearate SE, Cetearyl Wheat Straw Glycosides, Cetearyl Alcohol, Squalane, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Olea Eurapaea (Olive) Fruit Oil*, Tricaprylin, Sodium Hyaluronate, Galactoarabinan, Pinus Sylvestris Bark Extract*, Ribes Nigrum (Black Currant) Leaf Extract*, Secale Cereale (Rye) Seed Extract*, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Glyceryl Stearate Citrate, Glycerin, Propanediol, Narcissus Tazetta Bulb Extract*, Buddleja Davidii Extract*, Thymus Vulgaris (Thyme) Flower\\\\\\\\Leaf Extract*, Salvia Sclarea (Clary) Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Tocopheryl Acetate, Aqua (Water), Beeswax*, Parfum (Fragrance), Dehydroacetic Acid, Gluconolactone, Sodium Benzoate, Citric Acid, Benzoic Acid, Benzyl Alcohol, Alcohol
* Składniki pochodzące z upraw ekologicznych
98.87% składników pochodzenia naturalnego
71.14% składników pochodzących z upraw ekologicznych

Gdyby kogoś z Was interesował producent - zapraszam TUTAJ.

Mam nadzieję, że komuś się przyda :)
Pozdro600!
P.

sobota, 18 lutego 2012

Koralowe korale ;)



Ha! Powiedzcie ten tytuł 5 razy szybciej xD
Dosyć już mam zimna i ciężkich jesienno-zimowych makijaży. Przynajmniej w dniu dzisiejszym - jutro pewnie nagram mega-tapeciarski, granatowo-srebrny makijaż z moich urodzin, o który do dziś ktoś mnie prosi :D
A może to tylko wymówka, żeby zacząć używać koralowego różu zanim skończy mi się poprzedni ;)?

Jeśli interesuje Was ta kredka, o której wspomniałam w filmie TUTAJ możecie obejrzeć recenzję.
Na wszelki wypadek, gdyby ktoś jeszcze o tym nie wiedział - pędzelki trzeba prać przynajmniej raz w tygodniu. Jeśli nie wiecie, jak to zrobić zajrzyjcie TUTAJ.

Na buzi mam już:
- krem koloryzująco-nawilżający PAT&RUB "Jasny beż"
- krem pod oczy ABSOLUTE ORGANIC przeciwzmarszczkowy (haha!!)
- wazelina kosmetyczna (może być jakikolwiek balsam do ust :D

Teraz po kolei, czym się zapaćkałam :D :
-  korektor w kremie INGLOT 66
- pędzelki z zestawu podróżnego INGLOT (pooglądaj TUTAJ )
- puder perłowy z NATURALNEGO PIĘKNA
- podkład mineralny Ultimate Mineral Foundation "Light" WET&WILD
- pędzel "skunks" INGLOT 27
- baza pod cienie "Sheer" Eyelid Primer ELF
- cielisty, matowy cień INGLOT 353
- pędzel do cieni INGLOT 29
- mój cień zrobiłam przy wykorzystaniu metody pokazanej TUTAJ - zamiast jednego użyłam po prostu kilku kolorów
- pędzel do rozcierania INGLOT 19
- cień do powiek INGLOT 358
- bezbarwna maskara MISS SPORTY Just Clear
- tusz Inimitable Intense CHANEL "Noir"
- róż do policzków INGLOT 84
- konturówka RIMMEL "Easted Snob"
- pomadka Lip Paint INGLOT 61
- pomadka INGLOT 321

Kto dotrwał do pojawienia się najazdu obcej poduszki???
Wybaczcie, że ten film jest aż tak długi, ale nie miałam serca wywalić tych głupkowatych kawałków, w których coś mi wypada - z ręki albo z głowy xD
Pozdro600!
P.

niedziela, 5 lutego 2012

Ulubieńcy: styczeń 2012 :]


Siemka!
Po wielu perypetiach (począwszy od problemów ze światłem, a skończywszy na formacie dysku!!!) udało mi się wreszcie zebrać do kupy film o ulubionych produktach stycznia, a w zasadzie grudnia, stycznia i troszkę listopada ;)
Tym razem wyróżnione zostały:
- Odtwarzacz mp3 Sansa Clip +. Trochę niespodziewany ulubieniec, ale jednak nie mogłam go pominąć. Jedną rzecz jeszcze przy okazji dodam - mój na początku wydawał mi się okropnie cichy, mimo regulacji głośności niemal na maksa. Okazało się, że można w nim ustawiać tryby - w moim przypadku przyszedł z ustawieniem trybu "Europa", który w celu ochrony słuchu (tak twierdzi producent) miał dużo niższy limit głośności. Dało się przestawić na coś innego i teraz słucham max na połówce z wielkim zadowoleniem. Może to komuś pomoże rozwiązać zagadkę ;) Czy tylko ja jestem taka sierotna, że gubię te słuchawkowe gąbeczki???

- Świeczki zapachowe. Generalnie ujmując, bo wypaliłam ich całkiem sporo :) Lubię kiedy dom pachnie cynamonem, kakao, pomarańczą... W lecie świece wydają mi się zbyt duszące, ciężkie. Teraz lubię atmosferę książki, zielonej herbaty z mango i przyjemnego zapachu połączonego z ciepłym płomieniem... mmmm :) 

- Perfumy Davidoff Cool Water Wave. Absurdalnie przyjemny zapach. Poważnie - gdyby ktoś mnie zapytał, jaki zapach kupić kobiecie bez otwierania butelki - odpowiedziałabym, że ten. Są zdaje się też mniejsze butelki 50ml, ja dostałam 100ml.

- Pianka antybakteryjna Bentley Organic. Bezalkoholowa, nawilżająca, skuteczna. Nie rozwodzę się nad tym, bo mam osobny film. Zapraszam TUTAJ. po więcej info :)

- Rozgrzewający peeling cukrowy. Też już się "wywnętrzniłam" na jego temat :) Możecie poczytać POSTA o całej tej linii :) Chyba to opuszczanie balsamu w zimnej łazience jest jego największym atutem :D

- Krem pod oczy Absolute ORGANIC. Uuuuuhaaaa! Chyba Paulinka znalazła sobie nowego BFF :) Jeszcze nie chcę chwalić, bo używam go dopiero niecały miesiąc. Makijaż mi się na nim rozprowadza przepięknie, skóra gładziutka, niemal całkowicie organiczny i do tego 30ml - jak na krem pod oczy wymiata. Poprzytulam się z nim jeszcze jakiś czas i nagram porządną recenzję.

- Jeśli ktoś jeszcze nie widział - TUTAJ jest film o produkcji domowej pomadki :)

- Liner w płynie INGLOT 29. Pozamiatał wszystkie inne do tej pory. Zmywa się czystą wodą, łatwy w obsłudze, cienki i precyzyjny pędzelek. Kolor ciekawy i relatywnie długotrwały. Nie odbijał mi się na górnej powiece. Odrobinę się kruszy po ok 7 godzinach, ale nie na tyle, żeby okrzyknąć go badziewiem. Super :)

- Baza pod cienie ELF Eyelid Primer Sheer. Baza neutralizująca kolor powieki, świetna na co dzień. Nic dodać nic ująć :D Jeszcze raz dziękuję za tą wspaniałą niespodziankę :*

- Cienie w kremie ESSENCE Stay All Day 03 Steel the Show. Jak na produkt za 10 czy 12zł - naprawdę zaskakująco dobra jakość i przede wszystkim świetny kolor. Dokładnie takiego szukałam. Jakiś czas temu usiłowałam kupić cienie w kremie/musie Rimmel w kolorze Sassy. Niestety - w Polsce niedostępne, a cioci za granicą nie mam :( Może jeszcze kiedyś dostanę je w swoje ręce.

- Bransoletka pleciona APART. Porwała mnie całkowicie. Dalej się zastanawiam, czy warto ją "szpecić" tymi charmsami... :D

Teraz, kiedy po czasie oglądam ten film, zauważam, że okropnie nadużywam zwrotu absolutnie fantastyczny - nie wkurza Was to? Mnie doprowadza do szału nieustanne powtarzanie... :D)

Ten syfiasty podkład mineralny, który usiłuję wykorzystać to wet&wild Ultimate Minerals w kolorze Light. Pierwsza wtopa na zakupach w Pepco. Piszę to tylko ku przestrodze - po 2 minutach na skórze zaczyna się świecić - i nie, nie chodzi tu o naturalny, ładny połysk czy choćby zdrowy koloryt, tylko o tłustą, smalcowatą powłokę. Niezbyt dobrze pachnie, kryje nierówno - albo full coverage, albo ledwo-ledwo widać i to na obszarze 5cm2. Na sucho - do bani, na mokro tak samo. Nie ma różnicy, czy się go nałoży pędzlem duo-fiber, zwykłym do podkładu, gęstym kabuki czy paluchami - i tak wygląda brzydko. Jeszcze dobrze, że był tani, bo byłabym wściekła na producenta. Jedyne co mnie pociesza to fakt, że zostanie mi po nim fajne pudełko z sitkiem na puder perłowy. Tak mi się zaczęła przygoda z poszukiwaniem dobrych kolorowych kosmetyków mineralnych.
Bardzo rzadko robię negatywne recenzje - w sumie ta jest jedyna - bo najczęściej ludzie skarżą się na produkt, którego zwyczajnie nie potrafią używać. "Podkład mi się nie trzyma" - jeśli masz krem na bazie oleju, a podkład na bazie wody to faktycznie wielkie dziwo, że spływa. "Farbka do ust się rozmazuje" - jak się ją nakłada paluchem w 27 warstwach to rzeczywiście nie wiadomo dlaczego nie zostaje do wieczora -_-"... No nieważne, nie każdy musi to wiedzieć. Czepiam się po prostu, bo zawiechy komputera mnie lekko frustrują ;) Jakoś trzeba się wyładować :D Lepiej pójdę porzucać śnieżkami w drzwi od garażu sąsiada :D
Sesesese....
P.