Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Organic Blossom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Organic Blossom. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 marca 2012

Wymarzony krem pod oczy :)



Szukajcie, a znajdziecie!
Przewinęło mi się przez ręce całkiem sporo kremów i żelów pod oczy w ciągu ostatnich kilku lat. Znalazłam w końcu coś, co mam zamiar kupować, aż przestaną go produkować, bo wątpię, że coś go przebije.
Naturalny, duże opakowanie (!!!), wydajny i działa tak, jak ja sobie życzę by działał. W sumie - dostajesz to, za co płacisz. Mowa o przeciwzmarszczkowym kremie pod oczy Absolute Organic. Ja swój znalazłam TUTAJ.
Zasadniczo wszystko powiedziałam w filmie. Kredka pod oczy, o której wspominam to Benefit Eye Bright. TUTAJ znajdziecie moją opinię o niej :)

Obiecany skład:

Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Glyceryl Stearate SE, Cetearyl Wheat Straw Glycosides, Cetearyl Alcohol, Squalane, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Olea Eurapaea (Olive) Fruit Oil*, Tricaprylin, Sodium Hyaluronate, Galactoarabinan, Pinus Sylvestris Bark Extract*, Ribes Nigrum (Black Currant) Leaf Extract*, Secale Cereale (Rye) Seed Extract*, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Glyceryl Stearate Citrate, Glycerin, Propanediol, Narcissus Tazetta Bulb Extract*, Buddleja Davidii Extract*, Thymus Vulgaris (Thyme) Flower\\\\\\\\Leaf Extract*, Salvia Sclarea (Clary) Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Tocopheryl Acetate, Aqua (Water), Beeswax*, Parfum (Fragrance), Dehydroacetic Acid, Gluconolactone, Sodium Benzoate, Citric Acid, Benzoic Acid, Benzyl Alcohol, Alcohol
* Składniki pochodzące z upraw ekologicznych
98.87% składników pochodzenia naturalnego
71.14% składników pochodzących z upraw ekologicznych

Gdyby kogoś z Was interesował producent - zapraszam TUTAJ.

Mam nadzieję, że komuś się przyda :)
Pozdro600!
P.

piątek, 17 lutego 2012

Hibiskusowe oczyszczanie :)

 

Aloha!
Marzą mi się wakacje ostatnimi (zimnymi!) czasy...
Pierwsze, co w związku z tym przychodzi mi do głowy to kwiaty hibiskusa - czerwone, pachnące, bardzo delikatne w dotyku... 

Kwitnący hibiskus :)


...a przy tym szalenie dobre dla skóry, jak się okazuje. 
Hibiskus nie tylko doskonale oczyszcza, ale i łagodzi podrażnienia. Dodatkowo pozwala też zmniejszyć zaczerwienienia (pod zaczerwienieniem kryje się w tym przypadku paskudna kreatura zwana pryszczem ;)).
Może by tak zafundować sobie skuteczną - i przyjemnie pachnącą!!! - kurację oczyszczającą?
Tym razem dzielę się z Wami moją nową fascynacją. Mowa o maseczce Balm Balm zawierającej właśnie zmielonego hibiskusa, a także mąkę z brązowego ryżu i olejek eteryczny z geranium. 
Mimo, że maseczka ma bardzo silne działanie oczyszczająco-złuszczające mogę ją z czystym sumieniem polecić "wrażliwcom", osobom cierpiącym z powodu pękających naczynek i tym bez kłopotów :) Bardzo delikatne złuszczanie, przyjemne uczucie napięcia i niesamowicie gładka skóra - tak powinien brzmieć opis produktu podany na opakowaniu przez producenta, bo to właśnie zapewnia ta maseczka. Ogólnie bardzo pozytywne zaskoczenie.

A propos: od czasu do czasu ktoś się do mnie zwraca z pytaniem o różnicę pomiędzy kosmetykiem naturalnym, a organicznym. 
W zasadzie mogę wyjaśnić, jak ja to rozumiem, bo wokół terminów ekologiczny, naturalny, organiczny czy bio więcej jest zamieszania i mylnych informacji niż faktycznych danych :) W wielkim skrócie:

Kosmetyki naturalne to takie, które w składzie mają więcej niż 80% składników pochodzenia naturalnego - ekstraktów, wyciągów, sproszkowanych liści itd, itd. Z kolei kosmetykiem organicznym (od ang. organic) lub zamiennie ekologicznym mogę nazwać taki produkt, który zawiera składniki naturalne, ale przy tym pochodzące z ekologicznych upraw - bez pestycydów, sztucznych nawozów itp. Myślę, że to dość klarowne wyjaśnienie :D

Mam nadzieję, że komuś z Was przyda się ta recenzja - czułam się tym razem, jakbym zdradzała jakiś osobisty sekret ;) 
A może ktoś już miał przyjemność stosować tą maseczkę?
Mahalo, że poświęciliście chwilę na przeczytanie moich zawiłych przemyśleń!
P.



wtorek, 31 stycznia 2012

Recenzja pianki antybakteryjnej Bentley Organic :]


Cześć Eko-maniaki :D
Tym razem dzielę się moim nowym odkryciem. Grzebałam trochę w Internecie w poszukiwaniu kosmetyków naturalnych i organicznych. Przy okazji natknęłam się na Nowe Źródełko Ciekawostek, a w nim taki oto smaczek:



Kto choć chwilę mnie ogląda wie, że zawsze kładę szczególny nacisk na sprawy higieny, dezynfekcji i aseptyki. Jeśli ktoś mimo wszystko przegapił moje wielkie na ten temat wywody zapraszam TUTAJ.

Zapędziłam się lekko w zachwycie nad naturalnym środkiem antybakteryjnym i zapomniałam dodać:
TO NIE JEST PRODUKT ZASTĘPUJĄCY MYDŁO.
NIE NAKŁADA SIĘ GO NA BRUDNE RĘCE, TYLKO NA UMYTE, ABY POZBYĆ SIĘ BAKTERII – NIE BRUDU ;)
Do jego stosowania nie są potrzebne ani woda, ani ręcznik – zwyczajnie wcieramy piankę w dłonie – proste, szybkie i skuteczne :)

Pytanie brzmi: Jakim cudem pozbywamy się bakterii bez nakładania na dłonie alkoholu?
Otóż pianka ta zawiera „sekretny” składnik ;) – lauryl betaine – który zajmuje się paskudztwami zamiast powszechnie stosowanego alkoholu. Ot cały sekret – ktoś sobie sprytnie poradził wierząc w siłę Natury (Owszem, z rozmysłem nazywam Panią tej niezmierzonej siły wielką literą ;) ).

Wspominałam, że produkt nawilża dłonie. Nie ma czemu się dziwić zważywszy, że jednym z pierwszych składników jest (nie alkohol!, nie silikon!, tylko:) ekstrakt z liści aloesu. Dalej możemy znaleźć różne ekstrakty owocowe...
Z resztą sami zobaczcie:







Fantastyczna alternatywa dla alkoholowych czyścicieli rąk, jeśli szukacie czegoś naturalnego :)
TUTAJ możecie zerknąć na wspomniane przeze mnie środki do pielęgnacji, czyszczenia, mycia itd... Dla domu nooo :D

Mam nadzieję, że okaże się to pomocne :)
Pozdrawiam serdecznie!
P.