czwartek, 10 stycznia 2013

Wielki powrót! Tonik z zielonej herbaty :D





Howk!
Kto pamięta mój pierwszy przepis na domowy kosmetyk? 
Tonik z zielonej herbaty, bo o nim mowa towarzyszy mi już od dobrych pięciu lat - co jakiś czas coś w nim zmieniam, ale generalnie podstawa zostaje ta sama. 
Nagranie z tym przepisem usunęłam dawno temu głównie dlatego, że miałam dość komentarzy zawierających niekończącą się listę narzekań na to, że trzeba go trzymać w lodówce. 
Tak to już jest, że jeśli się nie jest fabryką kosmetyków tylko człowiekiem, który coś w domu sobie ukręci to czasem trzeba ruszyć tyłek do lodówki. Jeszcze się od tego nic złego nie stało :) Jeśli coś Wam to wynagrodzi to można w nagrodę wrąbać czekoladkę :) Albo marchew :)

Zanim przejdę do przepisu muszę jeszcze napisać dwa słowa na temat konserwowania:
Nie mogę podawać ilości, ani pisać opinii na temat tego czy tamtego konserwantu z tej czy innej strony, BO ICH NIE UŻYWAM :) Znacie już pewnie moją zasadę - robię mało, a często i nic mi się nie psuje. W związku z tym nie mam potrzeby (ani chęci...) szukania i stosowania konserwantów.
Jedyną metodą konserwowania kosmetyków domowych, jaką stosuję, jest dodawanie alkoholu. Ja stosuję rozcieńczony alkohol etylowy, czyli po ludzku mówiąc: spirytus albo wódkę :) Z Biedronki :D Albo z laboratorium, jeśli jakiś znajomek się ugnie i podzieli :) 
W tym miejscu muszę dodać, że ja konserwuję alkoholem praktycznie tylko kremy/mleczka do ciała. Toników, kremów do twarzy, serów, maseczek nie konserwuję wcale, bo po co kłaść alkohol na twarz i niepotrzebnie ją przesuszać? Nie odpowiadajcie proszę - to retoryczne pytanie było :P

Znam już Was na tyle, że wiem, w kościach i stawach lewej nogi czuję, że będzie stop pytań o dodatki dla cery takiej, i takiej, i tamtej innej też :D Z tej okazji, żeby i sobie i Wam oszczędzić przebijania się przez maile (których nota bene mam w skrzynce koło tysiąca z okazji Rozdania Urodzinowego) od razu zrobiłam wersje na różne zapotrzebowania :D
No to jedziemy.
(Co udało mi się znaleźć w internecie - zostało opatrzone linkiem, więc zamiast pytać, gdzie i za ile można to kupić - wystarczy kliknąć :) Nie ma za co :))

Podstawowy tonik herbaciany:
- wystudzona zielona herbata bez dodatków ok 150 ml - odradzam czarną, ponieważ mi osobiście paskudnie wysusza twarz. Odradzam też rumianek bo odbarwia włosy. Herbata zielona natomiast nie dość, że pełna antyoksydantów to jeszcze łagodząca, przyspieszająca gojenie wyprysków i pięknie pachnąca jest :) Ha, składnia Jedi :)

- olejek eteryczny miętowy 5 kropli - odświeża, pobudza, chłodzi, trochę przedłuża życie toniku. Są dziesiątki innych, ale jego uznałam absolutnym zwycięzcą. To nie jest olejek zapachowy tylko eteryczny. Nie można go zastąpić takim do kominków. 

- opcjonalnie inny olejek eteryczny 3 krople - może być różany, z oregano, z zielonej herbaty, jaki Wam odpowiada. Ja dodaję gdzie mogę po kilka kropli olejku pichtowego, który kupiłam do tego nieszczęsnego ocm i wyłącznie z wyrzutów sumienia za zmarnowane 7zł staram się go wykorzystać. Brrr - nie dość, że nie działał za dobrze, to jeszcze cuchnie...

- witamina E 5 kropli- jeśli nie macie w kroplach, może być w kapsułkach z apteki. Również przedłuża trwałość toniku, a o reszcie jej właściwości mówię od trzech lat, więc już sobie odpuszczę kolejne powtarzanie :)

- olej jojoba 20 kropli - mega hit, nawet jeśli macie tłustą cerę to i tak warto go dodać, bo powoduje, że skóra nie zalewa się łojem zaraz po myciu. Można go zastąpić olejem herbacianym, różanym, z pestek malin, oliwą z oliwek i innymi olejami. Ja po prostu w tym toniku zawsze mam olej jojoba.



Tonik dla cery suchej:
- wszystko, jak wyżej

- żel hialuronowy 2 łyżeczki do herbaty - świetny składnik nawilżający, moje odkrycie roku 2012, ale dla większości z Was to już pewnie żadna nowość :) Podkreślam - żel, nie kwas :)



Tonik dla cery naczynkowej:
- wszystko jak w wersji podstawowej

- witamina C 0,5 łyżeczki - nie taka z tabletki, taka ze sklepu :) To nie ma być serum, tylko tonik, więc nie przesadźcie z ilością. Uszczelnia naczynia krwionośne, pomaga zwalczyć przebarwienia, ble, ble ble :)



Tonik dla cery tłustej/trądzikowej
- wszystko, jak w wersji podstawowej

- glinka zielona 1 łyżeczka - matuje, reguluje, redukuje zaczerwienione wypryski, zalecza cerę no genialna jest po prostu i nie ma tu cienia ironii. Serio :)

- można olej jojoba zastąpić olejem herbacianym - zwalcza bakterie i wolne rodniki, coś tam jeszcze robił z gruczołami, ale w to nie uwierzyłam, więc nie zapamiętałam :D

Termin ważności w lodówce: 3 tygodnie.
Termin ważności w łazience gorącej: 3 dni.
Termin ważności w łazience zimnej: 6 dni.
Termin ważności w pokoju: 3 godziny.

PRZED UŻYCIEM WSTRZĄSNĄĆ.
Jaaaaaaaaaki post. Najdłuższy mój chyba. Mam nadzieję, że chociaż było warto siedzieć godzinę przed komputerem i to pisać :)
Pozdrawiam gorąco!
P.

15 komentarzy:

  1. dlaczego termin ważności w pokoju to tylko 3 godziny, a w gorącej łazience 3dni? czy to pomyłka i w pokoju też miały być 'dni'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest błąd - to jest sugestia, że tego produkty się nie trzyma w pokoju, przy łóżku, na parapecie, przy kaloryferze :D Pozdrawiam!

      Usuń
    2. czyli lepiej w gorącej i wilgotnej łazience? :P

      Usuń
    3. Najlepiej to po prostu wejść do wanny, okręcić się pierzyną, zalać wrzątkiem i wtedy dopiero tonizować :D

      Usuń
    4. Anonimowy14:29

      No właśnie, ja też nie zrozumiałam dlaczego w gorącej i wilgotnej łazience dłużej niż w pokoju?

      Usuń
  2. Odkryłam twoj genialny blog wczoraj całkiem przypadkiem i juz nie moge sie od niego oderwać :) Super masz tu przepisy na domowe kosmetyki już mam ochote coś zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, świetny przepis! Robiłam już balsamy do ciała w kostce wg Twoich wskazówek - udały się znakomicie :) więc jak skończy mi się tonik to z chęcią wykorzystam i ten przepis :) Dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej :)
    Myślisz, że dodanie i glinki i witaminy C i żelu hialuronowego będzie przesadą? Bo jakoś nie mogę się zdecydować, wszystkie 3 składniki są dobre.
    Pozdrawiam
    :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy13:23

    ile glinki proponujesz dorzucić ?

    OdpowiedzUsuń
  6. sprobuje niebawem,ale musze sie zaopatrzyc w buteleczke szklana ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy21:30

    Właśnie szukałam czegoś na wysuszoną , zaczerwienioną i obolałą skórę głowy. 30 min temu zaaplikowałam sobie czaj z zielonej herbaty ( z braku laku o smaku grejpfrutowym - desperacja D ) . Co za ulga , jak ręką odjął. Skóra odzyskała normalny koloryt nie piecze , nie swędzi. Przetarłam też twarz , z mą tłustą cerą i powiem krótko , rewelacja. Efekt kojenia , lekkiego liftingu i nawilżenia w jednym. Więc myślę sobie , czas na włosy. Sprawdza się również jako lotion. Jestem zachwycona. Kłaniam się i dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czarszka? a moze byc sok z cytryny? bo nie mam wit. C.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy18:49

    A co jak pomieszam oleje i dodam ich troche wiecej. Czy tonik wyjdzie?

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy07:55

    Będe robić odpowiednik na naparze z nagietka :) potem będą inne eksperymenty! Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń