Hej!
Szykowałam się na konferencję z marką Benton i postanowiłam, że przygotuję się z Wami ;)
Jest sporo makijażu, duuużo gadania i nawet wycisnęłam z siebie ostatnie resztki mocy, żeby pokazać, w co się ubrałam ;)
Mam nadzieję, że odcinek się Wam spodoba ;)
Buziaki!
P.
___
Hej!
Super-proste i turbo-skuteczne domowe maseczki do twarzy na bazie miodu.
Ot, taka zachcianka, która mnie niezmiernie radowała w ubiegłym miesiącu.
Miody różnią się między sobą, ale w takiej maseczce nie będzie robiło specjalnej różnicy, czy sięgniecie po miód lipowy, akacjowy czy jakiś inny.
Najważniejsze, żeby było to miód naturalny, nie sztuczny (zawsze płynny, np. w butelce).
Proporcje zostają po Waszej stronie - możecie sypać na oko, robić bardziej lub mniej gęste.
To są moje maseczki ekspresowe - tylko 3 składniki, do wymieszania na szybko, kiedy już naprawdę nie ma czasu na bardziej skomplikowaną recepturę.
Każdą z maseczek nakładamy na oczyszczoną twarz i szyję i pozostawiamy na 5-20 minut.
Po 5 już będą efekty, ale jeśli macie czas i chęci to warto do tych 20 dociągnąć ;)
Całość zmywamy letnią wodą i jeśli będzie taka potrzeba - spryskujemy tonikiem i nakładamy krem.
Ja najczęściej po zmyciu już nic nie robię ze swoją buzią :)
Przyjemności!
P.
___
Lista produktów:
miodowa maseczka kojąca zaczerwienienia:
- miód
- glinka czerwona - jeśli macie inną i ona odpowiada Waszej cerze, użyjcie jej
- olej z arniki lub rokitnika
miodowa maseczka antyoksydacyjna:
- miód
- matcha - fajnie też wychodzą maseczki z guaraną albo - o dziwi - z kawą rozpuszczalną ;)
- mleko kokosowe/jogurt naturalny
miodowa maseczka łagodząca:
- miód
- żel aloesowy
- mąka owsiana lub płatki owsiane - nie można tego wymienić na inną mąkę.
miodowa maseczka zmiękczająca:
- miód
- mleko kokosowe/jogurt naturalny
- kakao - koniecznie tradycyjne, gorzkie. Puchatki i inne Nesquicki się nie nadają ;)
(Ta konkretna to naprawdę pyszny krem czekoladowy jeśli użyjecie mleka kokosowego z puszki!)
miodowa maseczka oczyszczająca:
- miód
- pomidor - ostatecznie truskawka, ale pomidor jest najłagodniejszy.
- peeling z porzeczek/wiórki kokosowe/mąka ryżowa
Maseczki trzeba zużyć od razu po przygotowaniu i nie polecam zostawiać ich nawet na jeden dzień.
Są odpowiednie do każdego typu skóry i może je stosować każdy, niezależnie od wieku.
Dajcie znać, czy będziecie próbować w domu!
Buziaki!
P.
Hej!
Gotowi na denko :D ?
Mamy całkiem zacną listę kosmetyków i surowców, które w ostatnich czasach dobiłam do samego końca i dzisiaj Wam o tym opowiem :)
Sklep z moimi balsamami myjącymi: http://czarszka.pl/
Balsamy wracają do sklepu w sobotę, 1 lipca :)
___
Hej!
Dzisiaj mamy odcinek ze specjalną dedykacją dla miłośników maseczek w płachcie i za jednym zamachem dla tych, którzy się z nimi trochę zmagają :D Mam nadzieję, że odcinek się Wam spodoba i spędzimy wspólnie tą chwilę czasu z uśmiechem na twarzy :D
Hej!
Już myślałam, że się nie powstrzymam, ale Wasze komentarze i pytania utwierdziły mnie w przekonaniu, że jednak chcecie zobaczyć moje pierwsze wrażenie dotyczące kosmetyków mineralnych Pixie Cosmetics :D Odpaliłam wszystko po raz pierwszy podczas nagrania, a poniżej macie dodatkowe przemyślenia po ponad 3 tygodniach używania :D ___
Lista produktów - nie linkuję każdego osobno, bo wszystko znajdziecie TUTAJ
- korektor pod oczy: bardzo kremowy i trzeba go szybko pudrować, bo inaczej będzie zbierał się w zmarszczkach. Ja go bardzo lubię i chętnie wymieniłam Benefit Erase Paste na ten z Pixie. Pasuje mi na co dzień najciemniejszy kolor + zwykły korektor rozświetlający z drogerii. U mamy sprawdza się dobrze, ale tylko cieniutka warstwa - jak się przytrafi ciężka ręka, korektor zaczyna migrować. Nie bardzo da się budować krycie z powodu tej kremowości.
- puder matujący: jest wspaniały. Sceptycznie do niego podchodziłam, ale im go dłużej używam, tym bardziej go lubię. Zajął miejsce mojego Nadwornego Pudru Nagraniowego i nosi ten tytuł z dumą ;) Da się nim zrobić mocny mat na długo mokrą gąbeczką, albo lżejsze wykończenie pędzlem. Wolę go na całą twarz bardziej niż pod oczy.
- podkład Minerals Love Botanicals: kryje powiedziałabym o 1/3 mniej niż moje AM i używam go niemalże codziennie. To świeże, niematowe wykończenie bardzo mi odpowiada. Nie włazi mi w załamania, nie rozwarstwia się, bardzo naturalnie wygląda. Kolor trafiłam w 10, więc też nie mam uwag - jeśli nie nastąpi jakaś nagła zmiana to pewnie zobaczycie go w ulubieńcach lipca ;)
- róż Sweet Melon i Sensual Peach: mega mocny pigment, długotrwałość znakomita, rozcieranie eleganckie i na minerałach i na gołej buzi i na kremie koloryzującym :D Grzebię się teraz w próbkach usiłując wybrać kolejny kolor :D Opakowanie solniczka pozwala wysypać niewiele produktu, więc git :)
- rozświetlacz Sun Kissed Beauty: jako toper na róż jest śliczny, jako rozświetlacz to po prostu dla mnie za mało. Jak przewidywałam - moja Siostra nosi go codziennie z uśmiechem ;)
Hej!
Moi Drodzy dzisiaj jest taki troszkę powrót do korzeni można powiedzieć ;) Był taki czas, że prawie wszystkie kosmetyki drogeryjne mnie uczulały, ale niestety naturalnych alternatyw u nas w sklepach nie było. Robiłam więc swoje kosmetyki domowe, albo używałam surowców. Potem zaczęłam nagrywać odcinki na YouTube, pokazywałam te swoje przepisy i ukochane oleje i masła i... zaczęły się sypać prośby o polecenie kosmetyków gotowych, bo ktoś nie chciał robić kosmetyków samodzielnie, albo nie wierzył, że surowce coś dają.
Jeszcze później zaczęły się pojawiać prośby o przetestowanie i polecenie bardziej ekskluzywnych kosmetyków, bo zastanawialiście się czy to warto, czy to naprawdę działa itd.
Ja jestem nieprawdopodobnie rozpieszczona wyborem, jaki mamy w tej chwili na rynku w ramach kosmetyków naturalnych i trochę te surowce odstawiłam na boczny tor, tylko do receptur.
W ostatnich 2 miesiącach zaczęły się pojawiać pytania o tanie kosmetyki pielęgnacyjne. Powiem otwarcie - wielu nie znam, bo często w tych niedrogich kosmetykach stosuje się konserwanty, które akurat mnie uczulają, ale szukam! Szukam intensywnie i mam nadzieję, że uda mi się zmontować dla Was rutynkę z samymi polskimi, naprawdę dobrymi kosmetykami poniżej 35 zł :) Trzymajcie kciuki!
Moja odpowiedź na tanie i dobre produkty pielęgnacyjne pozostaje od lat niezmienna - surowce :) Mam nadzieję, że ten odcinek będzie dla Was jakąś inspiracją! Możecie korzystać z samych surowców, łączyć je z kosmetykami gotowymi, dodawać do własnych receptur lub kosmetyków gotowych - szukajcie, bo najlepsze jest tylko to, co się u Was sprawdza ;) Buziaki! P. ___
Sklep z moimi balsamami myjącymi: http://czarszka.pl/ ___
Hej!
Dzisiaj jest taki trochę mix - ciut Przepisów i odrobinka ABC Domowych Kosmetyków ;)
Pokażę Wam, jak można samodzielnie zrobić w domu surowce kosmetyczne :D
To nie są jakieś szczegółowe przepisy, bardziej inspiracja dla Was ;)
Mam nadzieję, że film się Wam spodoba!
___ Hydrolat:
Ja stosuję najczęściej proporcje 2:1, czyli na 2 miarki kwiatów daję 1 miarkę wody :)
Wiem, że są ludzie, którzy robią hydrolaty na bazie suszonych ziół - mnie ten sposób nie przekonuje i trzymam się świeżych roślin. Troszkę się w tej materii douczę i pewnie skleję wtedy jakiś odcinek.
Nie trzeba takiego hydrolatu trzymać w lodówce, chociaż na pewno to nie zaszkodzi. Powinien być ok przez mniej więcej 3 tygodnie od przygotowania, jeśli nie dodacie konserwantu.
Żel aloesowy:
kluczowym elementem jest wybieranie wyłącznie bezbarwnego miąższu i odcinanie skórki.
Ja akurat toleruję aloes w każdej postaci, również kiedy smaruję skórę świeżo przeciętym listkiem, ale lepiej dmuchać na zimne i nie ryzykować. Jeżeli nie jesteście pewni, czy macie uczulenie czy nie - najlepiej zrobić test za uchem - posmarować, zostawić na godzinę i zobaczyć czy nic złego się nie dzieje.
Ja swój żel albo mrożę, albo łączę z odrobiną gumy ksantanowej - na ok 30 ml żelu daję dosłownie szczyptę gumy i łączę przy pomocy spieniacza bez sprężynki.
Robię to "na oko", aż konsystencja mi odpowiada. Konserwuję naturalnym konserwantem. Taki domowy żel jest mętny i gęsto-lepki ;) Żel bez konserwantów jest dobrzy przez 8-10 dni i musi być przechowywany w lodówce.
Macerat:
Ja kocham domowe maceraty. To jedne z najprostszych i najprzyjemniejszych w moim odczuciu domowych surowców. Sięgam po różne zioła - nagietek, chaber, żywokost itd. Dzisiaj w odcinku używałam lukrecji.
Do wykonania maceratu najczęściej służy mi olej z pestek winogron, ale też słonecznikowy, ze słodkich migdałów lub rafinowany z awokado. Najbardziej lubię zalewać zioła tak, by olej przykrywał warstwę suszu na mniej więcej 1-2 cm. Wtedy wychodzą najlepsze :)
Oczywiście po zalaniu ziół olejem zamykam opakowanie i umieszczam słoik/butelkę w ciemnym miejscu na minimum 2 tygodnie. Co kilka dni silnie wstrząsam. Następnie przecedzam przez gazę i umieszczam w butelce z ciemnego szkła. W chłodnym, ciemnym miejscu może stać nawet kilka miesięcy.
Ja domowe surowce używam możliwie szybko i robię małe ilości, co i Wam polecam.
Ktoś chętny na zabawę w domowe kosmetyki??
Buziaki!
P.
Hej!
Wielce ekscytujący jest dzisiejszy odcinek, bo mam przyjemność pokazać Wam mnóstwo nowych, naturalnych kosmetyków i do tego prezenty do rozdania :D Nieważne, że leje - ważne, że humor dopisuje :)
Żeby wziąć udział w rozdaniu zajrzyjcie na YouTube, tam się dzieje cała sprawa ;)
Buziaki!
P.
____
Hej!
Dziś będzie o ekologicznych środkach czystości.
Temat wręcz ciągnie się za mną od kilku lat i mimo, że jest na YT cała playlista filmów - każdego dnia ktoś się znajdzie, kto pyta czego aktualnie w swoim domu używam ;)
Mam dość gwałtowną relację z tradycyjnymi środkami czystości - w skrócie mówiąc alergiczne nieprzyjemności ;)
Gwałtowność najczęściej objawiała się rzutem flaszką plastikową do kosza ;)
Przez długie lata używałam tylko środków powszechnie dostępnych (w grubych gumowych rękawicach) i własnych, domowych kombinacji.
Przepisy na produkty dla domu znajdziecie tutaj:
i tutaj:
Jako, że mieszkam z narzeczonym i dzielimy się obowiązkami - oboje środków czystości używamy.
Michał na te domowe niejednokrotnie narzekał (bo zapach, bo się kruszy, bo nie pryska bla, bla bla), więc postanowiłam rozpocząć poszukiwania eko-środków czystości, które nie będą mi fundować kaszlu ani wysypki, a przy tym będą działały.
W ubiegłym roku odkryłam produkty EDL i się zakochałam :D
Wiele miesięcy temu pojawiły się filmy o produktach, których w tamtym czasie używałam - dziś robię podsumowanie.
Płyny do naczyń - używam do dziś, zmieniam tylko zapachy i z dużych flaszek przelewam do małych. Nie muszę używać rękawiczek, Michał myje naczynia bez słowa, nie przyniósł do domu innego płynu ;) Dalej się patelnie od steków domywają ;)
Płyn do odkamieniania nadal twardo ciśnie - zlew w kuchni, kabina w łazience - i co najlepsze to jest nadal ta sama butelka!
Płyn do grilla/piekarnika kupiłam kolejny i zaraziłam nim wszystkich przyjaciół i znajomych. Absolutny hit! Jeśli chcecie kupić tylko jedną rzecz - kupcie to.
Płyn do kuchenek zużyłam i nie kupiłam drugiego, za to kupiłam litrową butelkę z zieloną nalepką płynu do blatów kuchennych i nim myję całą kuchnię praktycznie.
Płyn do warzyw i owoców nadal jest w użyciu - zmywa te nabłyszczacze z jabłek marketowych bez problemu i też zostanie ze mną na długo. Po wtopie z nieumytymi mandarynkami w grudniu wystawiłam go na blat, żeby czasem nie zapomnieć ;)
Płyn do czyszczenia łazienki - używany regularnie działa świetnie, zmywa zacieki z mydła i tłuszczu, ale jak coś mocno zaniedbacie i na tym osadzie osiądzie kurz, to już trzeba poskrobać.
Płyn do kurzu im dłużej używałam tym bardziej go doceniałam. Zwłaszcza na dębowym stole się sprawdza ;) Trafił bodajże do którychś ulubieńców.
Płynem do szyb myję kabinę, lustra i okna i lubię go bardzo. Zostało mi może na 1 użycie w tej pierwszej butelce i już wiem, że jestem cioł, że nie zamówiłam nowej.
Odświeżacze można zrobić samemu, ale jak się komuś nie chce to te z EDL naprawdę działają.
Mam też takie odświeżacze powietrza w sprayu i bardzo je lubimy. Zwłaszcza taki z niebieską etykietą - neutralizujący.
Lecimy dalej z rzeczami do prania:
Proszek kupuję w opakowaniach 2 kg. Do tej pory zużyłam dopiero dwa, trzecie kupiłam w ubiegłym tygodniu. Mini-miarka, która jest w opakowaniu, to dokładnie tyle, ile trzeba na pełną pralkę ubrań. Nie mam zamiaru zmieniać, bo moja skóra ma się wspaniale, ubrania mam czyste i Michał też się z nim polubił. Nie wiem, jak z plamami, bo ja nie mam dzieci, które się paćkają mieloną marchewką, żeby to przetestować ;)
Płyn do płukania pomarańczowy właśnie kupiłam w 3 litrowej butelce i też się nie zanosi na zmiany. W międzyczasie kupiłam te dwa:
Nie były złe, ale były bardzo płynne - czyt. lały się jak woda i Michał zużywał znacznie więcej, niż tego z EDL. Nie było podrażnień, ani ubrania nie były zniszczone, ale wolę pomarańczowego EDL.
Tabletki odplamiające radzą sobie z tymi paskudnymi plamami po dezodorantach naturalnych, dopierają tłuste plamy po oleju i krew. Madzia, moja przyjaciółka dostała ode mnie kilka do testów na bodziakach swojej córeczki - mówi, że czasem dopiera, czasem nie.
Płyny do prania i do płukania - nie ważne czy dla alergików czy inne z tej marki - lubię i kupuję regularnie. Piorę w nich moją delikatną bieliznę z Grubą Nicią Szyte.
Płyny do czyszczenia toalety też są z nami do dziś i nigdzie się nie wybierają ;) Jestem w połowie 3 butelki. Jedyny minus - są bardzo lejące i spływają dość szybko po ściankach muszli.
Odplamiacze mam cały czas, bo rzadko się plamimy. Działają świetnie i są wydajne, a przy tym nie niszczą tkaniny naokoło plamy.
Płyny do mycia powierzchni domywają plamy, rozlane jedzenie, jakieś zaschnięte sosy itd.
Teraz stosujemy je do mycia mniejszych rzeczy i klatki chodowej, bo kupiliśmy kilka miesięcy temu mopa parowego i podłogi w domu myjemy parą.
To jeszcze nie koniec!
Tabletki do zmywarki nadam używamy - jeśli wstawiamy świeże brudy, to działają bez zarzutu.
Na takie bardziej zaschnięte naczynia Michał kupił jakieś inne tabsy z marketu. A zatem mix.
Proszek do zmywarki - tak samo jak tabletki.
Płyn do zmywarki zostawia mi na dnie zmywarki pianę po myciu i po dłuższym używaniu wiem, że drugiego nie kupię, bo mnie to irytuje. Niektórych śladów z długotrwałych pomadek też nie dopierał.
Nabłyszczacz do zmywarki lubię i nadal używam. Jak się skończy kupię kolejny.
Sól też jeszcze mamy - jedna rzecz mnie w niej doprowadza do szału. Mianowicie jeśli się ich wrzuci za dużo, sklejają się razem i nie chcą się rozpuszczać. Nie wiem, czy do nich wrócę.
Nadal nie spróbowałam produktów z Yope, bo jakoś się tak złożyło, że było promo -15% na całego EDL i po prostu dokupiłam to, co już mam sprawdzone.
Produkty kupuję sama w BioEkoDrogerii, bo wiem, że są oryginalne, od oficjalnego dystrybutora.
To tyle na szybko, jeśli macie jakieś pytania - piszcie.
Postaram się odpisać w ciągu tygodnia spomiędzy kartonów ;)
Hej!
Sama się nauczyłam, trochę dodatkowych informacji zebrałam i dzisiaj przyszłam się z ciekawymi podzielić ;)
Sklep z moimi balsamami myjącymi: http://czarszka.pl/ Balsamy wracają do sklepu w sobotę 1 lipca :)
Cierpliwości, bo staram się zrobić trochę więcej, żeby nie zniknęły w godzinę ;)
Przypominam - NIE używajcie tego samego pędzla do makijażu i do szczotkowania na sucho! Nie chcemy wciskać jakichś ewentualnych resztek makijażu w pory i dorobić się kłopotów!
Buziaki!
P. ___
Hej!
Dzisiaj jest luźny odcinek o kosmetykach Whamisa.
Zainteresowałam się marką jeszcze w grudniu ubiegłego roku, potem stopniowo ilość ich kosmetyków w mojej szafce się zwiększała i...
dzisiaj jestem na etapie miłości prawdziwej zarówno do tych rzeczy, które zaświeciły mi już denkiem, jak i tych w których nie dobiłam jeszcze do połowy :D Przyjemności! P.
TUTAJ dodam info od Weroniki, kiedy dłużej poużywa szamponu ;)
Hej!
Druga część filmu o moich kosmetykach z wakacji :) Tym razem pokazuję Wam moje kosmetyki pielęgnacyjne, w tym część zużytych do samego końca ;) Przyjemności! P.
Hej!
Mikro-SPA w samolocie, albo mikro-SPA, jeśli nie macie opcji skorzystać z bieżącej wody :D Dużo teraz wyjazdów wakacyjnych się szykuje, więc może odcinek się przyda.
Oczywiście to nie jest opcja na codzienną pielęgnację (jeśli macie cerę skłonną do zapychania to tym bardziej niech to będzie raz na jakiś czas), ale awaryjnie się sprawdza. Działa też w hotelach, jeśli macie skórę wrażliwą na zmiany wody ;)
Sprawdzone przez lata :D
Dla tych, którzy mnie nie znają wyjaśniam - panicznie boję się latać i od startu do lądowania nie odpinam pasów. To się nie zmieni. Amen.
Sklep z moimi balsamami myjącymi: http://czarszka.pl/ Balsamy wracają do sprzedaży jeszcze w tym tygodniu! ___