Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepis na kosmetyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepis na kosmetyk. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 grudnia 2018

Okołoświąteczne kosmetyki do ciała ;)



Zanim przejdziemy do przepisów - wiem, że jak Święta to i cynamon ;)
Dlatego od razu lojalnie uprzedzam, jeśli macie wrażliwą, albo chociaż średnio-wrażliwą skórę odpuście pomysł dodawania olejku cynamonowego lub sproszkowanego cynamonu do swoich kosmetyków.
Co roku od listopada do lutego dostaję wiadomości z prośbą o pomoc, bo ktoś sobie dołożył jednego z tych dwóch gagatków do domowego mazidła i skończyło się silnym podrażnieniem, pieczeniem, a w najlepszym wypadku "burakiem przez kilka dni".
Może w tym roku dajmy cynamonowym zachciankom na wstrzymanie ;)
Do rzeczy.

Pomarańczowa maska do ciała.
- sok z jednej pomarańczy - może być kilka małych mandarynek albo, jeśli macie alergię na cytrusy, sok z pomidora. Chodzi o kwasy owocowe, dzięki którym skóra nabierze blasku.
- kurkuma 0,5 łyżeczki - czasem zamiast kurkumy dodaję 1-2 g ekstraktu w proszku, np. z jabłka cukrowego, czy z hibiskusa. To ma być dodatek pomagający poprawę kolorytu, poczytajcie pewnie macie coś takiego w swoich surowcowych zapasach ;)
- glinka biała ok 150 g - przy skórze z trądzikiem, jeśli mielibyście ochotę nałożyć maskę na plecy warto zamienić białą na zieloną lub marokańską. Ilość w dużej mierze od Was zależy - ktoś lubi gęste maski, ktoś rzadkie - co komu pasuje :)
- macerat z dziurawca 15 g - wybierajcie według potrzeb: czarnuszka przy zbytnio tłustej skórze, konopny czy sacha inchi przy wyjątkowo przesuszonej/łuszczącej się itd. Jeśli nie znajdziecie żadnego, który Wam odpowiada możecie użyć też oliwy z oliwek.

Maskę należy nałożyć na oczyszczone ciało - ja najczęściej nakładam na brzuch, pupę i uda, ale śmiało można posmarować klatkę piersiową i plecy - i pozostawić na mniej więcej 5-8 minut. W sam raz, żeby nałożyć odżywkę na włosy i umyć twarz ;) Pozostałości należy spłukać ciepłą wodą, jeśli maska była bardzo gęsta warto użyć gąbki. Ja już tego nie zmywam żelem, ani nie aplikuję potem balsamu do ciała, ale słuchajcie siebie i swojej skóry. Jeśli wkurza Was delikatna warstewka na skórze - domyjcie dokładniej. Jeśli po zmyciu maski pozostaje uczucie ściągnięcia i chętnie posmarowalibyście ciało balsamem czy olejkiem - śmiało :)

Kosmetyk należy zużyć bezpośrednio po przygotowaniu. Dodanie konserwantu do maski z sokiem z owoców niewiele pomoże, więc zróbcie tyle, by poszła całość na raz ;)

Mandarynkowo-goździkowy olejek pod prysznic.
- olej z pestek winogron 100 g - może być inny olej bazowy np. ze słodkich migdałów, rzepakowy, słonecznikowy.
- olej jojoba 28 g - niezawodny :) dla skór marudnych polecam też olej shea, konopny, z nagietka - opcji jest wiele.
- olej ryżowy70 g - ja tutaj dodaję przeważnie lżejszy olej, żeby konsystencja kosmetyku nie była zbyt ciężka i nie robił problemów przy rozprowadzaniu na suchej skórze, gdyby się komuś zachciało się użyć go do masażu (bo można)
- olejek eteryczny 8-10 kropli - ja mieszałam świątecznie goździk z mandarynką, ale jak się Wam podoba mango czy świerk to śmiało ;) Tylko niech to nie będzie aromat do ciasta. Proszę.
- ekstrakt z czerwonego wina 2 g - do swoich olejków pod prysznic od lat dodaję ekstrakty w proszku. Robią się takie fajne maceraty, a i działanie olejków z różnymi dodatkami widać na skórze. Praktycznie każdy ekstrakt w proszku się nada - zależy czego chcecie od olejku, wystarczy poczytać o właściwościach ekstraktu, który wpadł Wam w oko (albo który został z jakiegoś innego przepisu, po co się ma zmarnować ;) )


Kombinujcie z olejami - wykorzystajcie to, co już macie w domu. Jeśli jakiś olej wyjątkowo dobrze się sprawdza - użyjcie go :) Pamiętajcie tylko, żeby sprawdzić najpierw, czy przypadkiem wybrany przez Was surowiec nie powinien być dodany w niewielkiej ilości (np. laurowy).

Ja go nazywam "pod prysznic", bo smaruję nim wilgotne ciało tuż przed wyjściem spod prysznica, zamiast balsamu, ale możecie z niego zrobić olejek myjący pod prysznic. Wystarczy dodać 20 g mniej oleju, a w jego miejsce wstawić tyle samo polisorbatu 80 albo polisorbatu 20. Niestety muszą być dodatki ze sklepów z surowcami kosmetycznymi, no woda z ogórków nie zadziała ;)

Ta mieszanka sprawdzi się też, jako kosmetyk do masażu, jeśli nie będzie Wam wadziło kilka paprochów (ekstrakt) pod palcami. Mi nie wadzi, ale jakoś szczególnie zrzędliwa nie jestem xD

Olejek należy trzymać w szczelnie zakręconym pojemniku - woda z szamponem spod prysznica nie przysporzy mu długowieczności ;) Będzie dobry przez mniej więcej 2 miesiące w temperaturze pokojowej. Jeśli macie ochotę przedłużyć trwałość - dodajcie witaminy E w formie oleju lub konserwant do olejów. A jak znajdziecie ten drugi składnik, jakiś wyjątkowo skuteczny to poproszę o info, gdzie kupić xD

Waniliowy żel pod prysznic.
- guma ksantanowa 3 g - może być guma guar. Ja dodaję 5-6 g, bo lubimy w domu gęste żele, ale powinniście wiedzieć, że im więcej gumy - tym bardziej lepki będzie kosmetyk. Zaznaczam, bo niektórym to przeszkadza. Przy szczególnych problemach z zapychaniem duży dodatek gumy też może nie być sprzymierzeńcem. Możecie całkiem sobie darować ten składnik i będziecie mieli bardziej taki... płyn myjący niż żel :)
- d-pantenol 20 g - można zaszaleć i dodać żelu hialuronowego, ale ja uważam, że d-pantenol się sprawdza najlepiej.
- sorbitol 12 g - wpływa tutaj głównie na dwie rzeczy: lepkość kosmetyku i brak tego poczucia "skrzypiącej z czystości" skóry po myciu ;) Jeśli nie macie w domu, warto kupić i wykorzystać potem w 10 innych moich receptur ;) Był czas, że go kupowałam we flaszkach po pół litra xD
- olej awokado 15 g - można zastąpić dowolnym, który lubicie, ale nie polecam go pomijać dla uzyskania formuły "oil free", bo w takim przypadku żel może na dłuższą metę przesuszać skórę.
olejek eteryczny 15 kropli - ja wybrałam wanilię, ale śmiało eksperymentujcie. Jeśli dodajecie kilka różnych - nie dodaje się każdego po 15 kropli, tylko ich ma być tyle łącznie ;) I nie, nie może być olejek do ciasta - zaznaczam, bo ZAWSZE ktoś pyta.
- glukozyd decylowy 120 g - Można zastąpić go innym detergentem np. Caprylyl/Capryl Glucoside albo betainą kokamidopropylową. Przy wymianie należy dostosować ilość zgodnie z sugestią producenta - nie wszystkie detergenty będą tutaj w ilości 120 g. Zanim ktoś się zbulwersuje, że "przecież nikt takich rzeczy nie ma w domu!":
Po pierwsze - niektórzy mają, albo kupią specjalnie do tego przepisu, bo np. każdy żel z drogerii uczula/podrażnia i będą chcieli zrobić coś samodzielnie.
Po drugie - gdyby można było każdy kosmetyk zrobić z Osełki z Pasłęka, oleju Kujawskiego i mąki pszennej typ 500 bez wątpienia tylko tego byśmy używali. Ale się nie da, więc trzeba sięgać po zdobycze nauki, zamiast po zdobycze z Lidla :)

- hydrolat z kocanki 220 g - śmiało możecie dac wodę demineralizowaną lub destylowaną. Hydrolat znacznie podroży koszt kosmetyku, ale jak wspominam w odcinku - termin zbliżał się ku końcowi, więc wykorzystałam go, żeby nie poszedł w zlew ;)
- konserwowant 25-30 g - w końcu coś z marketu, stacjonarnie - spirytus xD bo innego nie miałam w domu. Może być ekologiczny konserwant ze sklepu z surowcami, ja muszę dokupić takich.

Wyjątkowo polecam to zakonserwować, bo jednak pół litra żeli się nie zużyje w 2 tygodnie. Jeśli się obawiacie konserwantów - róbcie porcje po 100 g i zużywajcie w ciągu8-10 dni. Mój ze spirytusem będzie ok przez mniej więcej 1,5 miesiąca. Zakonserwowany może stać w łazience, niezakonserwowany musi trafić do lodówki. Prysznic z żelem z lodówki też do przyjemnych nie należy ;)

Sposobu użycia dla żelu pod prysznic chyba nie muszę opisywać ;) i tak, może robić za mydło w płynie do rąk do częstego stosowania.

Michał mi elegancko ten żel podsumował: "Ok, pachnie ok, gęsty jest, myje, ale jakieś ciało po nim zbyt nawilżone, nie takie jak po mydle, że prawie skrzypi." Największy komplement :D Kwiaty i czekoladki niepotrzebne :D

Wesołego Nowego Roku!
P.


czwartek, 10 maja 2018

Domowe "kwiatowe" toniki ;)




Hej!
Poniżej znajdziecie trzy proste przepisy na domowe toniki.
Nazwałam je kwiatowymi, co bez wątpienia wzmocniło ich działanie :D

pH każdego z nich ustaliłam do poziomu 4,5 przy pomocy kwasu mlekowego, ale możecie spokojnie sięgnąć po kwas cytrynowy. Więcej informacji na tematu ustalania pH znajdziecie TUTAJ.

Jeśli chcecie przedłużyć trwałość swoich toników możecie dodać do receptury alkohol etylowy (spirytus, ale nie salicylowy) - ja nigdy nie przekraczam stężenia 5%.
Możecie też sięgnąć po środki konserwujące ze sklepów z surowcami - w takim przypadku należy trzymać się stężenia sugerowanego przez producenta. Pamiętajcie, że jeśli doda się zbyt dużo konserwantu - tonik może spowodować poważne podrażnienia.

Toniki można, ale nie trzeba ;) przechowywać w lodówce.

Tonik rumiankowy: (koi i łagodzi podrażnioną skórę)


- hydrolat z rumianu szlachetnego 40 g - można zastąpić go zimnym naparem z rumianu, ale w takim przypadku tonik musi być przechowywany w lodówce i powinien zostać zużyty mniej więcej w ciągu tygodnia.

- hydrolat z kwiatów pomarańczy 20 g - może być też lipowy albo z zielonej herbaty

- gliceryna roślinna 1,5 g - jeśli obawiacie się gliceryny sięgnijcie śmiało po żel hialuronowy lub sorbitol ;)

- ekstrakt z nagietka 0,2 g - jak najbardziej można zamienić go na inny ekstrakt, który będzie odpowiadał potrzebom Waszej skóry. Jeśli ekstrakt z hibiskusa maliny czy ginko biloba polubiła już Wasza buzia - śmiało dodajcie go do toniku ;)

- woda demieralizowana 38,3 g - jeśli gdzieś zdobędziecie destylowaną - super ;) Kranówka i mineralna z butelki w moim przekonaniu nie nadają się do domowej produkcji kosmetyków.

Tonik można używać na waciku i w formie mgiełki. Należy zużyć go w ciągu 3-4 tygodni od przygotowania.


Tonik jaśminowy: (nawilża i uspokaja zaczerwienienia)

- hydrolat jaśminowy 20 g - można próbować z naparem z kwiatów (przypominam, że to nie jest to samo i termin ważności również będzie krótszy)

- d-pantenol 2,5 g - ostatecznie może być sorbitol

- żel hialuronowy 1% 2 g - możecie też rozpuścić w wodzie kwas laktobionowy, zwłaszcza przy cerze naczynkowej

- hydrolat z kocanki 8 g - może być też bławatkowy lub różany

- woda 67,5 g - j.w.

Tonik można używać na waciku i w formie mgiełki. Należy zużyć go w ciągu 3-4 tygodni od przygotowania.


Tonik lipowy: (przyspiesza gojenie wyprysków, pomaga regulować pracę gruczołów łojowych)

- hydrolat lipowy 30 g - może być również z czystka, oczarowy lub rumiankowy

- niacynamid 1 g - można wykorzystać też glukonolakton, ale to nie jest zastępnik.

- hydrolat malinowy 7 g - również można tu wykorzystać wymienione wyżej hydrolaty.

- ekstrakt z lukrecji 0,3 g - w mojej opinii praktycznie niezastąpiony ;)

- woda 61,7 g - j. w.

Tonik można używać w formie mgiełki, ale jeśli sięgniecie po hydrolat z czystka lub oczarowy polecam bardziej wacik ;) Należy zużyć go w ciągu 3-4 tygodni od przygotowania.

Mam nadzieję, że materiał się przyda ;)
Pozdrawiam!
P.


wtorek, 4 lipca 2017

Przetwory kosmetyczne :)



Hej!
Dzisiaj jest taki trochę mix - ciut Przepisów i odrobinka ABC Domowych Kosmetyków ;)
Pokażę Wam, jak można samodzielnie zrobić w domu surowce kosmetyczne :D
To nie są jakieś szczegółowe przepisy, bardziej inspiracja dla Was ;)
Mam nadzieję, że film się Wam spodoba!
___
Hydrolat:
Ja stosuję najczęściej proporcje 2:1, czyli na 2 miarki kwiatów daję 1 miarkę wody :)
Wiem, że są ludzie, którzy robią hydrolaty na bazie suszonych ziół - mnie ten sposób nie przekonuje i trzymam się świeżych roślin. Troszkę się w tej materii douczę i pewnie skleję wtedy jakiś odcinek.
Nie trzeba takiego hydrolatu trzymać w lodówce, chociaż na pewno to nie zaszkodzi. Powinien być ok przez mniej więcej 3 tygodnie od przygotowania, jeśli nie dodacie konserwantu.

Żel aloesowy:
kluczowym elementem jest wybieranie wyłącznie bezbarwnego miąższu i odcinanie skórki.
Ja akurat toleruję aloes w każdej postaci, również kiedy smaruję skórę świeżo przeciętym listkiem, ale lepiej dmuchać na zimne i nie ryzykować. Jeżeli nie jesteście pewni, czy macie uczulenie czy nie - najlepiej zrobić test za uchem - posmarować, zostawić na godzinę i zobaczyć czy nic złego się nie dzieje.

Ja swój żel albo mrożę, albo łączę z odrobiną gumy ksantanowej - na ok 30 ml żelu daję dosłownie szczyptę gumy i łączę przy pomocy spieniacza bez sprężynki.
 Robię to "na oko", aż konsystencja mi odpowiada. Konserwuję naturalnym konserwantem. Taki domowy żel jest mętny i gęsto-lepki ;) Żel bez konserwantów jest dobrzy przez 8-10 dni i musi być przechowywany w lodówce.

Macerat:
Ja kocham domowe maceraty. To jedne z najprostszych i najprzyjemniejszych w moim odczuciu domowych surowców. Sięgam po różne zioła - nagietek, chaber, żywokost itd. Dzisiaj w odcinku używałam lukrecji.

Do wykonania maceratu najczęściej służy mi olej z pestek winogron, ale też słonecznikowy, ze słodkich migdałów lub rafinowany z awokado. Najbardziej lubię zalewać zioła tak, by olej przykrywał warstwę suszu na mniej więcej 1-2 cm. Wtedy wychodzą najlepsze :)
Oczywiście po zalaniu ziół olejem zamykam opakowanie i umieszczam słoik/butelkę w ciemnym miejscu na minimum 2 tygodnie. Co kilka dni silnie wstrząsam. Następnie przecedzam przez gazę i umieszczam w butelce z ciemnego szkła. W chłodnym, ciemnym miejscu może stać nawet kilka miesięcy.

Ja domowe surowce używam możliwie szybko i robię małe ilości, co i Wam polecam.

Ktoś chętny na zabawę w domowe kosmetyki??
Buziaki!
P.

niedziela, 12 lutego 2017

3 domowe maseczki na poprawę humoru!



Hej!
Mam dzisiaj dla Was 3 przepisy na domowe maseczki.
Jeśli chcecie maseczki tylko z produktów z Waszej kuchni,
albo wyłącznie z surowców kosmetycznych
zajrzyjcie poniżej, znajdziecie tam linki o innych moich przepisów!

Maseczka zielona, bo kolor :D
- 1 łyżeczka jogurtu naturalnego - weganie mogą zastąpić jogurtem sojowym, albo mlekiem kokosowym, takim gęstym z puszki
- 1 łyżeczka herbaty matcha - i tutaj jest wiele opcji. Ja wybieram tą wersję zielonej herbaty ze względu na właściwości antyoksydacyjne, ale możecie pójść w "zieloną stronę" z innymi produktami. Spokojnie można zastąpić matchę suszonym, mielonym korzeniem łopianu, można użyć spiruliny (wtedy maska będzie bardziej ujędrniająca), albo glinki zielonej (bardziej oczyszczająca) - macie wiele opcji.
- 0,5 łyżeczki zielonego oleju z awokado - ja go kocham miłością prawdziwą, i uważam, że warto się go trzymać, ale jeśli chcecie na szybko machnąć maseczkę dodajcie olej, który odpowiada Waszej skórze albo nawet oliwę ;)

Maseczkę należy zużyć od razu po przygotowaniu. Ostatecznie można przykryć ją folią spożywczą tak, by folia dotykała powierzchni maseczki, włożyć ją na noc do lodówki i użyć dnia następnego.

Maseczka ma zmiękczać i nawilżać cerę, w moim przypadku widać jeszcze rozświetlenie i poprawę kolorytu, ale powiem uczciwie - to jest MOJA maseczka, na MÓJ dobry humor, więc na nikim innym jej jeszcze nie testowałam ;)

Sposób użycia: maseczkę nałożyć na oczyszczoną i przetartą tonikiem skórę omijając okolice oczu. Maseczkę można nakładać również na usta, jeśli są wyjątkowo przesuszone (lub jeśli macie na to ochotę). Maseczkę pozostawiamy na twarzy na 10-15 minut, a następnie zmywamy letnią wodą. Zależnie od potrzeb można później nałożyć krem nawilżający lub z niego zrezygnować.


Maseczka kakaowe, bo zapach :D
- 0,5 łyżeczki błota z Morza Martwego - możecie użyć glinki, jeśli nie potrzebujecie silnego oczyszczenia. W drugą stronę - jeśli bardzo chcecie oczyścić cerę warto zastąpić błoto węglem aktywnym.
- 1 łyżeczka kakao - musi być zwykłe, czyste kakao. ABSOLUTNIE nie można użyć w tym przypadku tych napojów kakaowych słodzonych, które się tylko zalewa wodą albo mlekiem.
- 1 łyżeczka sorbitolu - tu możecie dodać coś, co Wam zapewni nawilżenie: żel hialuronowy, żel aloesowy, glicerynę roślinną, nmf - no coś na pewno znajdziecie w swoich zasobach, co się nada :)
- 1 łyżeczka miodu - próbowałam z różnymi miodami i szczerze mówiąc, nie widzę specjalnej różnicy między nimi w takiej maseczce. Chociaż temat miodów ostatnio bardzo mnie pociąga i szukam kogoś, kto mnie może w tej dziedzinie douczyć ;) Weganie mogą sięgnąć po olej, np. jojoba albo marula. Nie polecam wymieniać miodu na syrop klonowy ;)

Maseczkę należy zużyć od razu po przygotowaniu. Ostatecznie można przykryć ją folią spożywczą tak, by folia dotykała powierzchni maseczki, włożyć ją na noc do lodówki i użyć dnia następnego.

Oczywiście, nie używam jej tylko ze względu na zapach ;) Maseczka pomaga pozbyć się suchych skórek, łagodzi zaczerwienienie i łuszczącą się skórę wokół wyprysków, poprawia mikrokrążenie i przyspiesza gojenie drobnych zmian.

Sposób użycia: maseczkę nałożyć na oczyszczoną i przetartą tonikiem skórę omijając okolice oczu. Maseczkę można nakładać również na usta, jeśli są wyjątkowo przesuszone (lub jeśli macie na to ochotę). Maseczkę pozostawiamy na twarzy na 15-20 minut, a następnie zmywamy letnią wodą. Zależnie od potrzeb można później nałożyć krem nawilżający lub z niego zrezygnować.


Maseczka glinkowa, bo lubię błotko :D
- 1 łyżeczka glinki żółtej - możecie wybrać glinkę dostosowaną do Waszego typu cery. Jeśli nie zamierzacie zmieniać receptury to ta maseczka nada się u każdego ;)
- 0,5 łyżeczki jedwabiu hydrolizowanego - tutaj też możecie poszaleć z innymi substancjami, tylko pamiętajcie, żeby przestrzegać stężeń zalecanych przez producenta! Robiłam tą maseczkę z fermentem z aceroli, ekstraktem z zielonej herbaty, ekstraktem z malin, dosypywałam alantoiny - niech Was wyobraźnia ponosi (w granicach rozsądku!) ;) Te przepisy to gotowa wersja dla tych, którzy zaczynają i inspiracja dla tych, którzy już coś wiedzą :D
- 1 łyżeczka żelu hialuronowego - zastępniki jak w przepisie wyżej w przypadku sorbitolu.
- kilka kropli oleju z rokitnika - tutaj też możecie wybrać taki olej, jaki Wasza skóra lubi najbardziej.

Maseczkę należy zużyć od razu po przygotowaniu. Ostatecznie można przykryć ją folią spożywczą tak, by folia dotykała powierzchni maseczki, włożyć ją na noc do lodówki i użyć dnia następnego. 

Maseczka oczyszcza, wygładza, a podczas zmywania lekko złuszcza naskórek. Glinki mają to do siebie, że pobudzają krążenie, więc po zmyciu cera może być lekko zaczerwieniona, ale nie czerwona jak burak! Aby uniknąć ewentualnych podrażnień lub nadmiernego zaczerwienienia przeczytajcie sposób użycia!

Sposób użycia: maseczkę nałożyć grubą warstwą na oczyszczoną skórę omijając okolice oczu i ust. Pozostawić na 3-5 minut, w międzyczasie spryskiwać wodą termalną lub tonikiem, by maseczka nie wyschła na twarzy. Wyschnięcie maseczki na twarzy spowoduje podrażnienia! Maseczkę należy silnie zwilżyć przed zmyciem, by bez potrzeby nie pocierać mocno cery. Warto sięgnąć po gąbeczkę lub duży wacik podczas zmywania. Po zmyciu należy nałożyć dodatkowo maseczkę nawilżającą lub swoje stałe kroki pielęgnacyjne (tonik, serum, krem).

Powiązane odcinki/playlisty:
- maseczki "lodówkowe"
- inne domowe maseczki
- więcej domowych kosmetyków

Mam nadzieję, że znajdziecie dzisiaj chwilkę dla siebie, żeby machnąć sobie maseczkę i poprawić nastrój :D
Ściskam mocno!
P.

niedziela, 25 września 2016

4 przepisy na maseczki do twarzy, które obecnie uwielbiam :D



Hej :)
Kolejna porcja przepisów dla Was :D Tym razem robimy maseczki do twarzy.
Było kilka próśb o maseczki w płachcie, ale postanowiłam, że dzisiaj zobaczycie te, których ostatnio używam najczęściej i chyba pora przypomnieć Wam moją niegasnącą miłość do glinek ;)

Przepisy nie zostały opracowane z myślą, o konkretnym rodzaju cery, ale o specyficznych jej potrzebach. Mamy coś oczyszczającego, coś ujędrniającego, coś łagodzącego i coś nawilżającego :) W sam raz dla każdego ;)

Jeśli chcecie, by Wasze maseczki ładnie pachniały - śmiało dodajcie max 3 krople olejku eterycznego do każdej z nich. Ja się dziś od tego wstrzymuję :)

Plus, żeby nie było znowu marudzenia, że ktoś czegoś jakimś cudem nie może odmierzyć albo, że przepis jest zbyt trudny - dzisiaj wszystko leci na łyżeczki i krople :) Trzeba tylko wrzucić do jednego naczynka i wymieszać - prościej już się nie da :D No, chyba, że kupicie gotową w sklepie ;)

Maseczka ujędrniająca:
- algi laminaria 1 łyżeczka - moga być algi fucus albo spirulina, ja akurat kończe pudełeczko laminarii ;)
- hydrolat lipowy 1 łyżeczka - możecie śmiało zastąpić go hydrolatem z kocanki, mięty lub bławatka
- sok z aloesu 1 łyżeczka - jeśli macie uczulenie na aloes polecam tu dodać albo więcej hydrolatu, albo łyżeczkę żelu hialuronowego :)
- ekstrakt z zielonej herbaty 3 krople - ostatecznie można zastąpić go ekstraktem w proszku, ale wtedy musicie już odmierzyć 0,15 g.
- ekstrakt z maliny 2 krople - może być też ekstrakt z jabłka lub z truskawki, jeśli takim dysponujecie.

Maseczka najlepiej sprawdzi się, jeśli Wasza cera jest poszarzała, brakuje jej nawilżenia i macie ochotę, by była lepiej napięta. To nie jest kosmetyk przeciwzmarszczkowy, więc spokojnie mogą go używać i dziewczyny i dojrzałe kobiety :) Nie patrzymy na wiek, tylko na to, czego akurat nasza cera potrzebuje.

Maseczka powinna być zużyta od razu przygotowaniu. Ewentualnie możecie włożyć ją do lodówki przykrytą folią spożywczą i użyć następnego dnia.

Sposób użycia: Maseczkę nałożyć na twarz i szyję omijając okolice oczu. Pozostawić na twarzy przez 10-15 minut, zmyć letnią wodą. Można do zmywania wykorzystać gąbkę lub ściereczkę.
Maskę można stosować tak często, jak to potrzebne.

Maseczka oczyszczająca:
- glinka zielona 1,5 łyżeczki - może być też glinka żółta, ale ja w tej recepturze wolę zdecydowanie zieloną.
- żel aloesowy 2 łyżeczki - możecie zastąpić żelem hialuronowym, albo dodać hydrolatu z czystka, mięty lub oczaru. To dość mocno zmieni konsystencję maseczki i wpłynie zasadniczo na łagodzenie zmian na skórze i wyprysków. Jeśli nie macie uczulenia na aloes - gorąco polecam jego wykorzystanie.
- gliceryna roślinna 0,5 łyżeczki - może być też zwykła gliceryna z apteki. Jeśli się boicie tego składnika, albo Wasza skóra go nie toleruje śmiało zastąpcie ją sorbitolem, żelem hialuronowym czy nawet nawilżającym hydrolatem np. z pomarańczy czy lawendy :)
- olej z awokado 0,5 łyżeczki - ja najbardziej lubię zielony :) Możecie też sięgnąć po olej makdamia albo z pestek malin.
- olej tamanu 5 kropli - nie polecam się go pozbywać z tego przepisu, ale jeśli nie chcecie go używać dodajcie chociaż olejek pichtowy lub z drzewa herbacianego.

Maseczka absolutnie nie może wyschnąć na twarzy. Możecie albo spryskiwać ją w trakcie noszenia wodą termalną czy tonikiem, albo nałożyć na wierzch maseczkę w płachcie nasączoną wodą. Mogą być np. maseczki w tabletce albo nawet zwyczajnie buzia wycięta z ręcznika papierowego :)
Maseczkę mogą stosować wszystkie osoby, które borykają się z szorstką cerą, zaskórnikami lub po prostu czują, że pora skórę oczyścić (np. po powrocie z dużego miasta ;) )

Mieszankę należy zużyć zaraz po przygotowaniu.

Sposób użycia: maseczkę nałożyć na twarz i szyję omijając okolice oczu i ust. Pozostawić na 8-10 minut i dokładnie zmyć ciepłą wodą. Ponownie - możecie sobie pomóc używając gąbeczki czy ściereczki. Po zmyciu spryskujemy cerę tonikiem i nakładamy albo maskę nawilżającą, albo mocno nawilżające serum i krem. Nie używajcie jej częściej niż raz w tygodniu, żeby nie narazić cery na podrażnienie.

Maseczka nawilżająca:
- żel aloesowy 1 łyżeczka - może być hialuronowy, ale o wysokim stężeniu lub żel z żyworódki.
- bioferment z aceroli 2 krople - dosłownie niezastąpiony :D
- ekstrakt z alg 2 krople - można zastąpić ekstraktem z ginko biloba.
- jedwab hydrolizowany 5 kropli - jeśli nie macie jedwabiu, albo skóra go źle przyjmuje sięgnijcie po ekstrakt o działaniu nawilżającym i wygładzającym, albo stary dobry NMF.

To jest moja odpowiedź dla dwóch "obozów" ;), które ostatnio proszą o produkty nawilżające: dla tych, którzy się boją oleju jak ognia i chcą wszystkiego oil free ;) i dla tych, którzy mają kłopot z dobraniem odpowiedniego oleju dla siebie, a potrzebują szybkiego nawilżenia.

Maseczka jest bardzo płynna, więc jeśli chcecie ją zagęścić można domieszać szczyptę gumy ksantanowej lub guar albo właśnie nasączyć nią maseczkę w płachcie czy tabletce.

Maseczkę należy zużyć w ciągu 3 dni od przygotowania.

Sposób użycia: maseczkę nałożyć na twarz, szyję i dekolt i pozostawić do wchłonięcia na 15-20 minut. Ewentualny nadmiar wmasować w twarz lub zdjąć wacikiem. Alternatywą jest, jak pisałam wyżej, nasączenie maseczki w płachcie tą mieszanką. Po zastosowaniu spryskujemy cerę tonikiem i, jeśli to konieczne, nakładamy krem lub olej.

Maseczka łagodząca:
- czerwona glinka 1 łyżeczka - można użyć również różowej.
- jogurt naturalny 0,5 łyżeczki - weganie mogą sięgnąć po jogurt sojowy, albo dodać hydrolat czy żel aloesowy.
- olej z rokitnika 5 kropli - może być ostatecznie olej z arniki górskiej lub róży rdzawej
- olej marula 5 kropli - tutaj wstawcie swój ulubiony olej, z którym cera się lubi :) makadamia, argan, dobra oliwa nawet będzie pasować :D
- ekstrakt z arniki 5 kropli - ja go bardzo polubiłam w tej recepturze, ale możecie sięgnąć po ekstrakt z gotu koli albo kocanki i też wyjdzie fajny kosmetyk :)
- żel hialuronowy 0,5 łyżeczki - im większy % tym lepszy ;) Możecie też dodać żel aloesowy, albo dać więcej jogurtu :)

Maseczka trzymana zbyt długo na twarzy może spowodować odbarwienie skóry na żółto! Pilnujcie zegarka!

Maseczkę należy zużyć bezpośrednio po przygotowaniu.

Sposób użycia: nałożyć maseczkę na oczyszczoną skórę twarzy i szyi. Pozostawić na 3-5 minut, nie dopuścić do wyschnięcia! Zmywać bardzo delikatnie, letnią wodą, opuszkami palców. Spryskać twarz delikatnym tonikiem, wklepać krem lub olej. Cera może być odrobinę zaróżowiona zaraz po zmyciu, ale efekt ten powinien zelżeć po około 20 minutach.

Która maseczka najbardziej się Wam podoba :)?
Buziaki!
P.

poniedziałek, 30 maja 2016

Jak zrobić dobry krem do twarzy? 10 rzeczy, o których warto pamiętać ;)

Hej :)
Dzisiaj mamy jeden post, a w nim dwa filmy dotyczące przygotowywania domowych kremów do twarzy. Oczywiście - są to odcinki z serii ABC Domowych Kosmetyków.




Jeśli planujecie robić domowy krem, albo robiłyście już jakiś i pojawiło się trochę kłopotów - koniecznie obejrzyjcie te dwa odcinki :)
Mam nadzieję, że pomogłam :)
Buziaki!
P.

wtorek, 12 kwietnia 2016

Domowy płyn micelarny i olejki do mycia i demakijażu twarzy!



Zaczynamy 2 tygodnie naturalnej pielęgnacji!
Startujemy z produktami do demakijażu i mycia twarzy :)

Płyn micelarny:

- woda 50 ml - koniecznie destylowana lub demineralizowana. Nie róbcie kosmetyków na kranówce.
- hydrolat 46 ml - możecie użyć oczarowego przy cerze tłustej, z kwiatów pomarańczy przy normalnej, różanego przy naczynkowej, z zielonej herbaty przy suchej itd. Wykorzystajcie hydrolat, który już macie w domu :D
- alantoina szczypta
- sorbitol 3 ml
- ekstrakt z maliny 5 ml - spokojnie możecie zamienić na ekstrakt z bluszczu przy cerze naczynkowej, z jabłka przy trądzikowej, z alg przy suchej i dojrzałej... Wiele ekstraktów - wiele możliwości :)
- D-Panthenol 3 ml - ostatecznie, jeśli nie macie możecie zastąpić żelem hialuronowym ;)
- detergent 5 ml - może być coco glucoside albo lauryl glucoside - wpiszcie nazwę w google i wyskoczą Wam miejsca, gdzie można je kupić :)
- kwas laktobionowy 0,5 g - bardzo przyjemny dodatek, którego ostatnio używam non stop. Niebawem zobaczycie go znowu w akcji ;)

Olejek do demakijażu:

- olej kokosowy frakcjonowany 50 ml - nie może być zwykły olej kokosowy. Jeśli nie macie frakcjonowanego ostatecznie można zastąpić go olejem z pestek winogron lub olejem ze słodkich migdałów
- olej awokado 25 ml - szczególnie ważny, jeśli macie cerę, która łatwo się przesusza, pęka, jest wrażliwa. Szkoda do tego przepisu zielonego oleju z awokado, bo za krótko pozostaje na skórze ;)
- skwalan z oliwek 5 ml - pomaga zachować równowagę lipidową. Nie musicie go dodawać, ale ja naprawdę gorąco zachęcam, bo różnica jest na dłuższą metę bardzo duża :)

Olejek myjący do twarzy:
- olej z pestek winogron 30 ml - lub inny olej bazowy, ze słodkich migdałów, z czarnej porzeczki itp.
- olej herbaciany 10 ml - absolutnie nie olejek eteryczny (!) tylko zwykły olej herbaciany. Możecie zastąpić go olejem z czarnuszki, a nawet oliwą z oliwek :)
- olej arganowy 5 ml - ewentualnie może być jojoba, ale ten konkretny argan pięknie się sprawdza :)
- emulgator 5 ml - ja użyłam glyceryl cocoate - podobnie jak z detergentem - wpiszcie w google i znajdziecie na bank ;)

Kto się domyśla, co będzie w następnym odcinku?
Czekam na komentarze!
Buziaki!
P.

wtorek, 16 lutego 2016

Jak zastępować składniki w domowych kosmetykach?




Hej :)
Odpowiadam dzisiaj na Wasze pytania dotyczące zastępowania składników w domowych kosmetykach, zwłaszcza w moich recepturach.
Mam nadzieję, że film okaże się pomocny.

Zapraszam TUTAJ, żeby dowiedzieć się więcej o Targach Fit w Kielcach :)
Ktoś planuje się wybrać??

Jak obiecałam - podrzucam tą planszę do przeliczania stężeń zrobioną (co widać po czcionce) dobre kilka lat temu :)

Jeśli macie jakiś pomysł, na nazwę tej serii filmów - dajcie koniecznie znać w komentarzu :D
Buziaki!
P.