czwartek, 2 lutego 2017

Produkt Tygodnia: rozświetlające serum IOSSI

Hej!
Zdecydowałam.
Raz na tydzień wygrzebię chwilę czasu, żeby naskrobać Wam posta z Produktem Tygodnia :)
Czasem to będzie kosmetyk pielęgnacyjny, czasem surowiec, czasem coś do makijażu. 
Coś, co mnie urzekło i uznałam, że będzie warte wspomnienia :)

Powiem uczciwie - posysam kosmicznie w robieniu zdjęć :D
Jakichś boskich ułożeń, flat lay'ów, ani dekoracji nie będzie. 
Skupmy się na tym, że chodzi o treść, nie o obraz ;)

Dzisiaj mam dla Was kilka słów tym gagatku:




Zacznijmy od tego, że moje przywaliło mini-katastrofę jakoś tak tydzień po otwarciu ;) 
Pipeta do dziś nie może się wyprostować po tym wypadku :P

Używałam go dzień w dzień do masażu twarzy i zostawiałam na noc zamiast kremu. 
Podobało mi się tak bardzo, że kiedy tylko odwiedziła mnie przyjaciółka - przymusiłam ją delikatnie, żeby się położyła na kanapie i dała sobie zrobić domowe-SPA ;) 
Łatwo poszło - już właściwie w połowie zdania była gotowa do akcji ;)
Wszystkie kroki przeszły pięknie, doszłam do masażu twarzy tym właśnie serum, po czym odstawiłam je do pojemnika, zaczęłyśmy gadać, robić jakieś inne rzeczy i ... po kilku godzinach okazało się, że butelka nie była do końca zakręcona, serum się przewróciło i straciłam 4/5 butelki ;(

Rozpacz. Dosłownie.
Bo serum okazało się w moim przypadku strzałem w 10. 

Ślicznie nawilża, cera jest rano gładka, miękka i - choć rzadko to mówię - faktycznie jest rozświetlona. 

Bardzo przyjemnie koi i łagodzi podrażnioną skórę, a jednocześnie przyjemnie ją napina. 

Myślę, że osoby z mieszaną przesuszoną, suchą, dojrzałą albo naczyniową cerą bardzo się z nim polubią. Przy tłustej lub trądzikowej moim zdaniem będzie już trochę za ciężkie.

Jest dość gęste, dzięki czemu dobrze nadaje się do masażu, ale wchłania się bardzo długo i pozostawia uczucie tłustości na twarzy. Dla mnie to żaden problem, nawet to uczucie lubię, ale postanowiłam dać znać na wypadek, gdyby ktoś postanowił pomarudzić ;)
 
Próbowałam dodawać 1-2 krople do kremu, jak mam to w zwyczaju, ale 3-go dnia zmieniłam zdanie i poszłam po szerokości ;) 
Zdecydowanie silniejsze rezultaty widziałam po grubszej warstwie i konkretnym masażu twarzy.

Serum ma dość intensywny kolor, ale nie odbarwia skóry. 
Barwi natomiast białe poduszki, jeśli się je nałoży wieczorem ciężką ręką ;)

Zapach mi nie przeszkadza - taki jest różano-olejowo-sianowaty ;) W moim klimacie ;P

O składzie nie będę za dużo mówić - rewelacja. 
Naprawdę dla mnie rewelacja. 
Jeśli Wam się nie chce robić serum samodzielnie (totalnie się da!), to warto na tej butelce zawiesić oko ;)

Znacie, lubicie, nie pasuje Wam? Dajcie znać :)
Buziaki!
P.

5 komentarzy:

  1. Jestem posiadaczką cery tłustej, trądzikowej, a serum sprawdza się u mnie niesamowicie dobrze :D na noc kładę kilka kropel na jeszcze niewchłonięty żel aloesowy, a rano dodaję 2-3 krople do swojego kremu pod makijaż. Fajnie rozświetla, nie powoduje, że skóra szybciej się świeci, mam wrażenie, że trochę chroni mnie przed mrozami, bo skóra nie ucierpiała jakoś szczególnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak podejrzewam, że ono będzie ok późną jesienią i zimą, ale w cieplejszych miesiącach tłuste i problematyczne cery go nie pokochają jednak ;)

      Usuń
    2. Fakt, jest to możliwe, w ciepłych miesiącach raczej nie lubię się z tłustymi formułami :) raz na jakiś czas używam tylko połączenie jakiegoś oleju i żelu aloesowego, albo hialuronowego :)

      Usuń
  2. Używam od wielu miesięcy i jestem bardzo zadowolona! Przez pierwsze tygodnie, po aplikacji wieczorem, rano efekt był spektakularny. Teraz skóra sie troche juz przyzwyczaiła, wiec kupie inne serum, po Iossi jednak znów wrócę szybko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dorota09:59

    Sprawdzi się na cerze suchej? Znalazłam ten olejek na https://www.showroom.pl, ale zastanawiam się jak zadziała. W ogóle taka szkoda, że straciłaś prawie całe serum. Mała katastrofa...

    OdpowiedzUsuń