środa, 5 września 2012

Idziemy do Inglota? :D




Witam i o zdrowie pytam, bo czas powoli przychodzi jesiennej słoty i mokrych butów :P
Tym razem jest recenzja nawet nie zbiorcza, ale od razu hurtowa :D Wywaliłam na podłogę wszystko z kufra , odłożyłam pięć produktów i został sam Inglot ;) Żartuję oczywiście, ale sporo tego wyszło i postanowiłam szybciutko opowiedzieć co, z czym i jak :D
W rolach głównych i pobocznych wystąpili: (KAŻDA NAZWA JEST JEDNOCZEŚNIE LINKIEM DO STRONY)
zalotka BM
- pędzle - TUTAJ zobaczcie sobie całą kolekcję, a TUTAJ jest recenzja zestawu podróżnego
- palety - niestety trzeba obczaić w sklepie, bo na stronie nie ma fotek :(
- przeklęty tusz Volume and Waterproof
ołówki do oczu Soft (nie do końca...) Precision - polazłam do Inglota dziś po południu i dopytałam o tą cielistą kredkę (kolor nr 44) - nie wycofali jej ze sprzedaży, tylko jest dostępna w dużych salonach. Małe stoiska w marketach i drogeriach mają tylko część asortymentu. Tataaa :D Nie ma za co :D
liner w płynie
eyeliner w żelu
- rzęsy, które ja sobie upodobałam najbardziej mają numer 71S i jeszcze takie "połówki" do kociego oka - 66S

Reszta będzie za kilka dni w drugiej części :) Mam nadzieję, że na coś się to przydało. Albo, że chociaż się nie nudziliście :D
Pozdrawiam gorąco!
P.

5 komentarzy:

  1. Oj, przyda się na pewno!

    OdpowiedzUsuń
  2. kocham Inglotowskie cienie!

    OdpowiedzUsuń
  3. To, że lubisz Inglot w sumie wiem od dawna. Śledzę Twój kanał na YT. ostatnio byłam w Inglocie i chciałam cień, do rozświetlania kącików i pod łuk brwiowy, pani doradziła mi 463 dable sp. wydaje mi się, że jest ciut za ciemny, Bardzo podoba mi się to jak ty sobie rozświetliłaś kącik, który to nr?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest jakiś cień z Sephory - nie mam numerka.

      Usuń