Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AnneMarie Borlind. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AnneMarie Borlind. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 lutego 2016

Szukałam zastępcy dla pudru z Laura Mercier, a znalazłam...



Hej :)
Zapewne każdy z Was pamięta moją rozpacz nad rozsypanym na kafelki w łazience pudrem pod oczy Secret Brightening Powder Laura Mercier:


Jakoś nie mogłam się zebrać, żeby kupić drugi i miałam ogromną nadzieję, że znajdę podobnie zachowujący się na skórze puder z półki z naturalnymi kosmetykami ;)
Szukałam, szukałam i znalazłam to:


Gagatek nazywa się Transparentny puder do twarzy AnneMarie Borlind. 
Według producenta ma być transparentny, stapiać się ze skórą, wygładzać drobne linie i jeszcze do tego ma działać pielęgnacyjnie.
Wszystko pięknie tylko, że nie doczytałam, że jest to kosmetyk matujący :D Nie tak matujący na 10 minut, tylko taki powaaaaaażnie matujący.
Aplikuję go przy nakładaniu makijażu (jest z nim w zestawie puszek, ale ja jakoś wolę pędzle), rano przy pomocy pędzelka kabuki z Annabelle Minerals albo pędzla do pudru Nanshy.




Mat utrzymuje się przez jakieś 5 godzin. Przez pierwsze kilka dni miałam go ze sobą w torebce, do poprawek, ale od kiedy używam go rano - wystarczy mi bibułka matująca po kilku godzinach i nie muszę już drugi raz pudrować cery.

Co z tego wynika? Puder totalnie nie nadaje się pod oczy! Absolutnie odradzam pudrowanie nim korektora pod oczami, czyli jako zastępnik dla pudru z Laury totalnie odpada. Za to do uzyskania gładkiej i matowej cery sprawdza się pierwsza klasa :D Świetnie wygląda nawet w tych miejscach, gdzie miałam trochę bardziej widoczne pory.



Co do transparentności - aplikowany pędzelkiem nie jest widoczny na skórze, jako dodatkowe krycie albo kolor. Natomiast przy wciskaniu go w cerę gąbeczką albo puszkiem - widać, że jakaś-tam jasna poświata zostaje.
Koniec końców - mimo, że nie pod oczy - puder jest świetny. Dodatkowo zgrabne opakowanie z dużym lusterkiem fajnie się sprawdzi u osób, które skarżą się na silne świecenie w ciągu dnia i muszą mieć coś matującego przy sobie.
Do 06.03. jest na niego promocja TUTAJ ;)

A Wy jakiego pudru obecnie używacie?
Słonecznego dnia!
P.


poniedziałek, 1 lutego 2016

Próbki produktów czyli duży, pełny karton i wyjazdowe rewolucje :)

Hej :)
Jak tam? Robiłyście ostatnio jakieś zakupy? A dostałyście do nich próbkę/próbki?

Kilka tygodni temu przyszła do mnie paczka ze sklepnaturalny.pl, w której znalazłam sporo próbek:



Otwierałam przy koleżance, wszystkie skrupulatnie obejrzałam i podzieliłam na kupki:
te, które zostają na wyjazdy i te, które oddam komuś, bo nie są dla mnie.

Wywiązała nam się w gruncie rzeczy niemała dyskusja na temat próbek:
że "te w saszetkach to pewnie wcale się nie użyje" (na co ja, że te w saszetkach to zawsze zużywam na wyjazdach 1-3 dniowych);
że "z pielęgnacji to szkoda ryzykować" (na co ja, że testuję tylko te eco, a takie niepewne od razu oddaję albo wyrzucam);
że "kolorowe to fajnie, bo sobie sprawdzisz odcień i formułę i wiesz, czy chcesz kupić czy nie" (pełna zgoda :D);
że "w sumie próbka to za mało, żeby ocenić działanie" (trochę zgoda, a trochę nie do końca, bo mogę sprawdzić, czy występuje uczulenie no i ocenić, czy w ogóle formuła mi odpowiada przed zakupem).
Czy ktoś się już zorientował, że jestem orędownikiem próbek :P?

Koniec końców wciągnęłyśmy jeszcze dwie koleżanki do rozmowy i postało na tym, że każdy kocha dostawać próbki do zakupów, szczególnie tego, co chcemy sprawdzić przed zakupem, ale tylko ja gromadzę je namiętnie i nieustająco zabieram na wszelkie wyjazdy :)
Dla zainteresowanych - przechowuję w starym kartonie po zamówieniu z Sephora:


Czasami trafiam oczywiście na kompletne buble, ale co jakiś czas uda mi się wyskrobać naprawdę ciekawy kosmetyk, którego pełnowymiarowe opakowanie w końcu ląduje w mojej łazienkowej szafce :) Jeszcze nie otwierałam wszystkich próbek kremów BB, ale może wreszcie natrafię na coś ciekawego dla siebie :)
Co prawda to nie kolorówka, ale ostatnio wyszukałam tego gagatka:


Któraś z Was jeszcze w grudniu polecała mi Dwufazowy koncentrat rewitalizujący AnneMarie Borlind - i miała TOTALNĄ rację! Kocham i za zapach i za działanie (a teraz buteleczka 15 ml na promo za 18 zł!)

A jak Wy traktujecie próbki? Fajny dodatek do zakupów? Rzecz kompletnie niepotrzebna? Tylko na wyjazdy weekendowe? Coś przyjemnego dla ciekawskich duszyczek?
Zapraszam do dyskusji w komentarzach! Jestem szalenie ciekawa Waszej opinii...
Cudownego poniedziałku!
P.

czwartek, 7 stycznia 2016

Jak w różanym ogrodzie... a to sklepnaturalny.pl ;)

Dzień dobry :)
Jakiś czas temu pokazywałam Wam mój absolutny Must Have - nowy krem do rąk (poczytacie o nim TUTAJ) - na marginesie zaraziłam nim już chyba pół rodziny :)

Dzisiaj Wam troszkę opowiem o kolejnym produkcie AnneMarie Borlind, który znalazłam w sklepnaturalny.pl  Krem do rąk pochodzi z tego samego miejsca:) Warto zajrzeć, bo mają całkiem bogatą ofertę naturalnych kosmetyków, a sam sklep jest przejrzysty i przyjemnie się po nim porozglądać ;) A wracając do kosmetyku...

Mowa o tym cacku:


Dwufazowa pielęgnacja różana, bo tak się nazywa, była dla mnie na początku taką troszkę zagadką. Producent nie określa jasno, co to jest za produkt. Słowo serum nie padło, tonik też nie... no po prostu pielęgnacja i już ;)
Jak widzicie na zdjęciu jest to dwufazówka w butelce z (genialną swoją drogą) pompką. Kosmetyk należy silnie strząsnąć, żeby fazy się połączyły, a następnie zaaplikować na oczyszczoną twarz. Można go używać rano i wieczorem.
Po wymieszaniu wygląda tak:



Na opakowaniu widnieje informacja, że można - jeśli zajdzie taka potrzeba - nałożyć na to krem na dzień lub na noc. Uznałam, że będę traktować gagatka jako serum na noc i zastępnik kremu na dzień :)
Rano więc nakładam go samego i pozostawiam na 15 minut do wchłonięcia. Wieczorem wcieram go delikatnie w twarz i szyję, a następnie stosuję albo olejek albo krem - to zależy, czego moja skóra potrzebuje po całym dniu.

Jeśli chodzi o działanie - jestem bardziej niż zadowolona! Skóra jest nawilżona, ale absolutnie nie obciążona. Czuję gładkość pod palcami i mam pewność, że nie będzie nieprzyjemnego poczucia ściągnięcia w ciągu dnia - produkt daje naprawdę długotrwałe nawilżenie.



Jak widzicie konsystencja jest bardzo płynna - po wstrząśnięciu preparat rozprowadza się przyjemnie na twarzy. Wystarcza jedna pompka, żeby posmarować dosłownie całą buzię. Ja szczególnie nie omijam okolic oczu. Wręcz przeciwnie - mam wrażenie, że ta drufazowa pielęgnacja to świetny "podkład" pod krem pod oczy.

No i ten zapach... Zatrzymajmy się na chwilę w tym miejscu, żeby powąchać - o mmmmmmamo. Jeśli lubicie zapach różany - zakochacie się w tym kosmetyku! Ja kiedyś nie przepadałam za różą, ale z czasem jakoś się przekonałam. Teraz - uwielbiam :D

Poniżej dla zainteresowanych wrzucam skład:



Na dzisiaj to już wszystko, ale spokojnie - sterta rzeczy, o których koniecznie muszę Wam opowiedzieć rośnie ;)

Życzę Wam cudownego dnia i... zapraszam jutro przed telewizor :)
W piątkowy poranek będę gościem w Pytanie na Śniadanie w TVP2 :) Będzie słodko i o domowych kosmetykach oczywiście ;)
Buziaki!
P.

niedziela, 20 grudnia 2015

Nowy Must Have - krem do rąk AnneMarie Borlind!

Witajcie :)
Dzisiaj będzie kilka słów o kosmetyku, który zamieszkał jakiś czas temu w mojej torebce i muszę przyznać, że zadomowi się na dłużej :) Pachnie troszkę, jak Organiczny Multikrem Bjobj, ale nie zapachem mnie urzekł...

Mowa o tym gagatku:



Balsam do rąk AnneMarie Borlind z założenia jest kosmetykiem dla dłoni suchych i zniszczonych.
Taki opis z automatu powoduje u mnie myśl o bardzo ciężkiej konsystencji i o tym nieprzyjemnym uczuciu klejących się rąk. Brr...
A tu taka niespodzianka! W tym przypadku mamy kremik bardzo lekki, który wchłania się dosłownie błyskawicznie. Jeśli szukacie kosmetyku do postawienia przy komputerze albo takiego do torebki, to naprawdę jest idealny.





Krem zawiera masło shea i olej sojowy, a mimo to kilkanaście sekund po aplikacji dłonie są nawilżone, ale nie tłuste. Patrząc po siostrach i koleżankach zapewne docenią go Mamy, które chcą dbać o dłonie, ale nie mają czasu na czekanie ;)
Mogę Wam polecić ten balsam do rąk, jeśli skarżycie się na suche skórki wokół paznokci oraz podrażnienia między palcami. Wiem coś o tym, bo w sezonie grzewczym i rękawiczkowym też mi się takie przykrości przytrafiają. Krem faktycznie koi i regeneruje - zapewne dzięki ekstraktom z nagietka, dziurawca i rumianku ;) W składzie znajdziecie też alantoinę i pantenol - czyli, jest na czym oko zawiesić ;)


Z góry przepraszam za zmaltretowany wygląd tuby,
ale musi się biedna przepychać między portfelem, telefonem a kroplami do oczu ;)


Polecaliście mi też inne produkty tej marki (na razie skusiłam się na jeszcze dwa, więc niedługo o nich usłyszycie w filmie lub zobaczycie je tutaj, na blogu).
Ten krem możecie kupić za ok. 20 zł w sklepnaturalny.pl
Mają całkiem ciekawy asortyment naturalnych kosmetyków pielęgnacyjnych (AnneMarie Borlind, Mokosh, Logona, Sante i inne) i sporo eko-kolorówki, a do 06. stycznia rozdają rabaty na zakupy:



Miałyście już ten krem albo możecie mi polecić, na które produkty AnneMarie Borlind powinnam zwrócić uwagę? Czekam na komentarze :)
Pozdrawiam!
P.