czwartek, 19 kwietnia 2018

3 pachnące kosmetyki pod prysznic :)



Hej!
Przy każdym odcinku z produktami do kąpieli, przy każdym - nie żartuję! - posiadacze prysznica narzekają, że nie ma nic prostego dla nich w moich przepisach.
BUM! Już jest ;)
Ponadto - dokonałam cudu i zrobiłam kosmetyk ze zwykłym olejem do smażenia, o co padają prośby od jakichś 7 lat xD

Pachnąca kostka pod prysznic:

50 g sody oczyszczonej - może być taka zwykła, ze spożywczaka

25 g kwasu cytrynowego - j.w.

15 g oleju słonecznikowego - jeśli kostka ma tylko zapewnić przyjemny zapach śmiało użyjcie taniego, zwyczajnego oleju. Jeśli chcecie wrzucić ją do miski i podczas prysznica wymoczyć stopy warto dodać lepszego oleju (oliwa z oliwek, rycynowy, z pestek winogron itp.)
20 kropli olejku eterycznego - przy katarze polecam sosnowy, macie za okazją inhalację ;)

Kostka musi porządnie wyschnąć przed użyciem inaczej zostaniecie z wilgotnym proszkiem zamiast z kostką ;) Nie trzeba tego upychać w silikonowej formie, można spokojnie ugnieść łyżką na dnie kubka czy miseczki.

Zużyć w ciągu 2-3 tygodni. Przechowywać w suchym miejscu.



Klasyk kawowy:

50 g kawy - ja użyłam takiej, która mi zwyczajnie nie smakowała, ale - jak wspominam w odcinku - zgodnie z filozofią ZERO WASTE możecie spokojnie wykorzystać fusy z ekspresu. Jeśli zużyjecie peeling od razu po przygotowaniu - mogą być wilgotne fusy z dna kubka, ale jeśli ma stać 2-3 dni to na 90 % taki z mokrymi Wam spleśnieje.

10 g kakao - zwykłe, żaden napój czekoladowy. Głównie dodaję je dla zapachu, ale mała dawka antyoksydantów zawsze w cenie ;)

olej z pestek winogron - może być kokosowy, ze słodkich migdałów, oliwa. Dodajcie według uznania, Wy lepiej wiecie, jaka konsystencja Wam odpowiada ;)

Taka ilość wystarcza mi na 3 użycia. Peeling z automatu potraktowałam, jako kosmetyk pod prysznic, bo nigdy nie robię peelingu w wannie (żeby się potem nie kąpać "we własnej zupie" ;) )
Kosmetyk należy zużyć w ciągu 3-4 dni od przygotowania.
Możecie dodać ekstra 15 kropli olejku eterycznego, ale dla mnie kawa i kakao to połączenie mistrzowskie :D



Olejek pod prysznic:

30 g oliwy z oliwek - jeśli nie będziecie dodawać polisorbatu i pozwolicie olejkowi pozostać na skórze, możecie użyć bardziej odżywczego oleju, ja często robię z czarnuszką lub sacha inchi.

7 g polisorbat 20 - ta substancja sprawi, że olejek w kontakcie z wodą przybierze "mleczną konsystencję" i będziecie mogli łatwo spłukać nadmiar ciepłą wodą, bez żelu czy mydła. Można pominąć ten dodatek i zastąpić go innym olejem, wtedy kosmetyk nie będzie się spłukiwał.

5 g olej z kiełków pszenicy - może być też z ogórecznika, shea, kokosowy frakcjonowany, tamanu - dobierzcie zależnie od problemów czy wymagań Waszego ciała.

8-10 kropli olejku eterycznego - możecie dodać jeden, możecie mieszankę kilku. Pamiętajcie tylko, żeby to był olejek, który nadaje się do stosowania na ciało, żeby potem nie było nieprzyjemnych niespodzianek w postaci uczulenia ;)

Olejek należy zużyć w ciągu 2 tygodni od przygotowania.

Wersja z polisorbatem: olejek nakładamy na wilgotne, umyte ciało, pozostawiamy na chwilę (np. podczas mycia włosów), żeby ciało miało czas wchłonąć kosmetyk. Następnie spłukujemy nadmiar ciepłą wodą bez detergentu. Jeśli nie pocicie się bardzo mocno i dokucza Wam skóra sucha, raz na kilka dni można użyć tego kosmetyku zamiast żelu pod prysznic. Po siłowni nie polecam ;)

Wersja bez polisorbatu: niewielką ilość olejku wcieramy w wilgotne, umyte ciało zamiast balsamu. Po wyjściu spod prysznica tylko lekko oklepujemy ciało ręcznikiem. Podkreślam intensywnie słowo NIEWIELKĄ ;) Jeśli przesadzicie skończy się tłustym ręcznikiem albo kłakami psa przyklejającymi się do łydek - sprawdzone ;)

Przyjemnego popołudnia!
P.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz