Dzisiaj post bez filmu :)
Od jakiegoś czasu nie miałam momentu, żeby usiąść spokojnie i napisać kilka słów.
Dawno, dawno temu (w zeszłym roku ;) ) pokazywałam Wam opakowania All In Packaging.
Do dzisiaj pojawiają się pytania, więc dobrze się składa, że mam pół godzinki - mogę odpowiedzieć i jeszcze kilka rzeczy dołożyć od siebie.
Moim zdaniem strzałem w 10 są zawsze dobre airlessy :) Szukałam od dawna takich, które nie plują produktem, które da się otworzyć po jednym napełnieniu i łatwo umyć.
Te są właśnie takie :)
Dla niewtajemniczonych - airless to takie opakowania, w których denko się podnosi w trakcie używania, kiedy wyciskamy produkt. Są szczelne i higieniczne. Nie grzebiemy w kremie paluchami i nie ma on kontaktu z powietrzem non stop, więc domowe receptury mają mniejszą szansę, żeby się zepsuć ;)
| Nieprzezroczystych opakowań używam do kremów z ekstraktami lub witaminą C, żeby przy okazji chronić kosmetyk przed światłem. |
| Bezbarwne sprawdzają się przy kremach do rąk i tych mniej skomplikowanych. Lubię je do torebki - widzę ile mi zostało produktu. |
Wlewam też do nich czasami płyn micelarny z So'Bio Etic (recenzja TUTAJ), żeby dozować 1 kropelkę dosłownie przy poprawianiu makijażu:
| Jedno, co mnie denerwuje to fakt, że czasem płyny mi się w nich pienią. |
Bardzo lubię też pudełeczka płaskie z takim dodatkowym dekielkiem:
Sprawdzają się dobrze przy domowych maseczkach, bo wieczko się nie brudzi, a maseczka nie zasycha.
Jeśli chodzi o zamawianie tych produktów - niestety ceny na stronie All In Packaging są w euro, wysyłka zagraniczna aka droga, wiem, wiem...
W ubiegłym roku miał się pojawić sklep allegro - niestety nie udało się. Mam nadzieję, że może z Waszą pomocą (może ktoś napisze maila z zapytaniem... ;)? ) uda się ich przekonać do sprzedaży detalicznej na terenie Polski.
Ogólnie bardzo lubię te opakowania. Można je dokładnie umyć po napełnieniu, airlessy łatwo się otwierają - wystarczy przepchnąć tłok na dno opakowania, wyczyścić detergentem, przelać alkoholem i można napełnić ponownie. Ja moje uzupełniałam już nawet 8-9 razy.
Jeszcze a propos tego czyszczenia detergentem - ja przygotowuję mieszankę 1:1 płynu do mycia naczyń i gorącej wody, napełniam tym pudełko, zamykam i pompuję, żeby też dokładnie oczyścić też aplikator. Później powtarzam czynność czystą, gorącą wodą. Nie polecam mycia w zmywarce - z Waszych maili wiem, że się kurczą ;)
Gęste kremy, jak np. Skin Food z Weledy nie przejdą Wam przez ten dziubek/aplikator, ale normalnej konsystencji produkty jak najbardziej. Często przekładam do airlessów resztki kremów wyjętych z rozciętej tuby. Nie lubię, jak się coś marnuje no ;)
A jakie pudełka na domowe kosmetyki Wy lubicie najbardziej?
Udanego popołudnia!
P.