środa, 28 czerwca 2017

Przydługawy wywód o ekologicznych środkach czystości ;)


Hej!
Dziś będzie o ekologicznych środkach czystości.
Temat wręcz ciągnie się za mną od kilku lat i mimo, że jest na YT cała playlista filmów - każdego dnia ktoś się znajdzie, kto pyta czego aktualnie w swoim domu używam ;)

Mam dość gwałtowną relację z tradycyjnymi środkami czystości - w skrócie mówiąc alergiczne nieprzyjemności ;)
Gwałtowność najczęściej objawiała się rzutem flaszką plastikową do kosza ;)

Przez długie lata używałam tylko środków powszechnie dostępnych (w grubych gumowych rękawicach) i własnych, domowych kombinacji.

Przepisy na produkty dla domu znajdziecie tutaj:


i tutaj:



Jako, że mieszkam z narzeczonym i dzielimy się obowiązkami - oboje środków czystości używamy.
Michał na te domowe niejednokrotnie narzekał (bo zapach, bo się kruszy, bo nie pryska bla, bla bla), więc postanowiłam rozpocząć poszukiwania eko-środków czystości, które nie będą mi fundować kaszlu ani wysypki, a przy tym będą działały.
W ubiegłym roku odkryłam produkty EDL i się zakochałam :D

Wiele miesięcy temu pojawiły się filmy o produktach, których w tamtym czasie używałam - dziś robię podsumowanie.


Płyny do naczyń - używam do dziś, zmieniam tylko zapachy i z dużych flaszek przelewam do małych. Nie muszę używać rękawiczek, Michał myje naczynia bez słowa, nie przyniósł do domu innego płynu ;) Dalej się patelnie od steków domywają ;)

Płyn do odkamieniania nadal twardo ciśnie - zlew w kuchni, kabina w łazience - i co najlepsze to jest nadal ta sama butelka!

Płyn do grilla/piekarnika kupiłam kolejny i zaraziłam nim wszystkich przyjaciół i znajomych. Absolutny hit! Jeśli chcecie kupić tylko jedną rzecz - kupcie to.

Płyn do kuchenek zużyłam i nie kupiłam drugiego, za to kupiłam litrową butelkę z zieloną nalepką płynu do blatów kuchennych i nim myję całą kuchnię praktycznie.

Płyn do warzyw i owoców nadal jest w użyciu - zmywa te nabłyszczacze z jabłek marketowych bez problemu i też zostanie ze mną na długo. Po wtopie z nieumytymi mandarynkami w grudniu wystawiłam go na blat, żeby czasem nie zapomnieć ;)

Płyn do czyszczenia łazienki - używany regularnie działa świetnie, zmywa zacieki z mydła i tłuszczu, ale jak coś mocno zaniedbacie i na tym osadzie osiądzie kurz, to już trzeba poskrobać.

Płyn do kurzu im dłużej używałam tym bardziej go doceniałam. Zwłaszcza na dębowym stole się sprawdza ;) Trafił bodajże do którychś ulubieńców.

Płynem do szyb myję kabinę, lustra i okna i lubię go bardzo. Zostało mi może na 1 użycie w tej pierwszej butelce i już wiem, że jestem cioł, że nie zamówiłam nowej.

Odświeżacze można zrobić samemu, ale jak się komuś nie chce to te z EDL naprawdę działają.

Mam też takie odświeżacze powietrza w sprayu i bardzo je lubimy. Zwłaszcza taki z niebieską etykietą - neutralizujący.

Lecimy dalej z rzeczami do prania:


Proszek kupuję w opakowaniach 2 kg. Do tej pory zużyłam dopiero dwa, trzecie kupiłam w ubiegłym tygodniu. Mini-miarka, która jest w opakowaniu, to dokładnie tyle, ile trzeba na pełną pralkę ubrań. Nie mam zamiaru zmieniać, bo moja skóra ma się wspaniale, ubrania mam czyste i Michał też się z nim polubił. Nie wiem, jak z plamami, bo ja nie mam dzieci, które się paćkają mieloną marchewką, żeby to przetestować ;)

Płyn do płukania pomarańczowy właśnie kupiłam w 3 litrowej butelce i też się nie zanosi na zmiany. W międzyczasie kupiłam te dwa:


Nie były złe, ale były bardzo płynne - czyt. lały się jak woda i Michał zużywał znacznie więcej, niż tego z EDL. Nie było podrażnień, ani ubrania nie były zniszczone, ale wolę pomarańczowego EDL.

Tabletki odplamiające radzą sobie z tymi paskudnymi plamami po dezodorantach naturalnych, dopierają tłuste plamy po oleju i krew. Madzia, moja przyjaciółka dostała ode mnie kilka do testów na bodziakach swojej córeczki - mówi, że czasem dopiera, czasem nie.

Płyny do prania i do płukania - nie ważne czy dla alergików czy inne z tej marki - lubię i kupuję regularnie. Piorę w nich moją delikatną bieliznę z Grubą Nicią Szyte.

Płyny do czyszczenia toalety też są z nami do dziś i nigdzie się nie wybierają ;) Jestem w połowie 3 butelki. Jedyny minus - są bardzo lejące i spływają dość szybko po ściankach muszli.

Odplamiacze mam cały czas, bo rzadko się plamimy. Działają świetnie i są wydajne, a przy tym nie niszczą tkaniny naokoło plamy.

Płyny do mycia powierzchni domywają plamy, rozlane jedzenie, jakieś zaschnięte sosy itd.
Teraz stosujemy je do mycia mniejszych rzeczy i klatki chodowej, bo kupiliśmy kilka miesięcy temu mopa parowego i podłogi w domu myjemy parą.

To jeszcze nie koniec!



Tabletki do zmywarki nadam używamy - jeśli wstawiamy świeże brudy, to działają bez zarzutu.
Na takie bardziej zaschnięte naczynia Michał kupił jakieś inne tabsy z marketu. A zatem mix.

Proszek do zmywarki - tak samo jak tabletki.

Płyn do zmywarki zostawia mi na dnie zmywarki pianę po myciu i po dłuższym używaniu wiem, że drugiego nie kupię, bo mnie to irytuje. Niektórych śladów z długotrwałych pomadek też nie dopierał.

Nabłyszczacz do zmywarki lubię i nadal używam. Jak się skończy kupię kolejny.

Sól też jeszcze mamy - jedna rzecz mnie w niej doprowadza do szału. Mianowicie jeśli się ich wrzuci za dużo, sklejają się razem i nie chcą się rozpuszczać. Nie wiem, czy do nich wrócę.

Nadal nie spróbowałam produktów z Yope, bo jakoś się tak złożyło, że było promo -15% na całego EDL i po prostu dokupiłam to, co już mam sprawdzone.

Produkty kupuję sama w BioEkoDrogerii, bo wiem, że są oryginalne, od oficjalnego dystrybutora.
To tyle na szybko, jeśli macie jakieś pytania - piszcie.
Postaram się odpisać w ciągu tygodnia spomiędzy kartonów ;)

Ściskam!
P.


1 komentarz:

  1. Na EDL zwróciłam uwagę już jakiś czas temu ale mam bardzo dużo "klasycznej" chemii gospodarczej, którą najpierw muszę zużyć. Nie jestem alergikiem, ani nikt z domowników, ale chcę zmienić środki czystości na eko że względu na dzieci i środowisko. Mam jednak pytanie o mopa parowego - jestem na etapie zakupu i od przeglądania różnych opcji już boli mnie głowa. Jaki model posiadasz i czy jesteś zadowolona? Serdeczności!
    eM

    OdpowiedzUsuń