Pokazywanie postów oznaczonych etykietą isadora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą isadora. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 stycznia 2017

Odrobinka makijażu: ciemne usta :)




Hej :)
Tak sobie myślę, że już dosyć tego zaniedbywania bloga.
Będą od czasu do czasu posty z produktem tygodnia ;)
Na pewno troszkę popisze o surowcach i innych ciekawych rzeczach.

Dzisiaj natomiast będzie kolorowo :D

Miałam rano ekstra 5 minut i rozważałam czy ułożyć włosy, czy się pobawić kosmetykami do ust :D
No wiadomo, chyba, co wygrało :D

Zaczęłam od obrysowania i wypełnienia ust konturówką IsaDora 68 Rum Raisin - trwała jest naprawdę niesamowicie.
Na początku używałam jej tylko, żeby podkreślić kontur ust, ale koniec końców tyle razy skończyłam z fioletową linią i niczym więcej po jakiejś kawie czy obiedzie, jak już szminka zeszła, że teraz dla pewności wypełniam nią całe usta ;)

Potem przyszła pora na jeden z moich ukochanych kolorów - czy to full on czy tylko odrobinka wklepana delikatnie palcem - Rebel z MACa.
Mmmmmmmniam :D
Komfortu jakiegoś specjalnego nie przysparza na ustach, ale kolor mnie uwodzi za każdym razem, kiedy otwieram opakowanie.

A że dwa kolory to zwyczajnie za mało, jak na parszywy, deszczowy dzień - dołożyłam jeszcze troszkę Liquid Matte Lipstick z Golden Rose w kolorze 03, żeby ciut rozjaśnić i machnąć takie mini-ombre :D

Jak wyszło - widać na załączonym obrazku :D

Całuję mocno ;)
Do następnego!
P.

piątek, 9 grudnia 2016

VLOGMAS dzień 8



Hej :)
Pesteczka została z nami do końca dnia, odebrałam paczuszki z moimi zakupami
z Black Friday z BioEkoDrogerii i jedzonkiem z BioIndygo :)
No i rozważamy z Michałem spotkanie z Widzami we Wrocławiu i Poznaniu
- czekam na komentarze :D
Do jutra!
P.


Produkt Dnia 8:



Rozświetlacz IsaDora Face Sculptor Strobing

Jest ze mną od niedawna, ale szybko obrzuciłam ją przymiotnikiem "ukochana", żeby nie szastać na lewo i prawo "umiłowana" :P

Trzy kolory w jednym miejscu:
- różowo-chłodno-liliowo-niebiański
- brzoskwiniowy - delikatniejsza i jaśniejsza wersja tego mojego ukochańca z Joko, tyle że znacznie drobniej zmielona
- jasno-złoto-szampańsko-neutralny :)

Bardzo duże opakowanie - 18 g produktu, fajny solidny kompakcik, który się nie rozdrobni w podróży ;) Bez lusterka, gdybyśmy szukali minusów :)

Odcienie są jasne na tyle, że bladolice Panny będą mogły się umalować bez obaw, ale pigmentacja jest na tyle mocna, że i na mojej cerze pięknie wszystko widać.

Są naprawdę drobno zmielone, dzięki czemu mamy bardziej efekt tafli niż brokatu.
(Żeby nie było, brokat to nic złego, jak dla mnie! Uwolnić brokat! Brokat na co dzień!)
Dlatego o nim Wam dziś opowiadam - wiem, że nie każdy lubi taki hardcore blask, jak ja, albo nie każdemu wypada w pracy itp.
Brak intensywnych drobinek zapewne doceni dojrzała cera lub rozszerzone pory, które za zwyczaj od rozświetlacza uciekają ;)

Jeszcze jedno pragnę podkreślić - zależnie od pędzelka, który wybierzecie można sobie zafundować różne efekty na skórze:
wachlarzyk da taflę,
skunks - delikatne rozproszenie koloru na dzień, bez żadnych ostrych krawędzi,
drobny, zbity pędzelek, jak 4SS z Inglota - turboświetlistość :D

Nosiłam go w TYM odcinku ;) i będę nosić namiętnie przez następne tygodnie :D

Dzięki, że wpadliście :)
P.